
Rak zabiera nam synka, a my błagamy o ratunek❗️Zawalcz z nami o życie 4-letniego Nikosia!
Fundraiser goal: ratowanie życia - terapia przeciwko wznowie neuroblastomy, leczenie onkologiczne
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: ratowanie życia - terapia przeciwko wznowie neuroblastomy, leczenie onkologiczne
Fundraiser description
Nasz synek Nikoś ma zaledwie 4 lata. Neuroblastoma wdarła się w jego małe życie bez pytania i zmusiła naszego synka do walki... O to, by jego dzieciństwo w ogóle trwało. 4-letni chłopiec nie powinien być wojownikiem. Nie powinien znać słowa „nowotwór”. Nie powinien wiedzieć, jak pachnie strach i jak pachnie szpital. Niestety jest inaczej...
Neuroblastoma to podstępny, bardzo agresywny nowotwór, który atakuje głównie małe dzieci - jakby specjalnie wybierał tych najsłabszych, najbardziej bezbronnych... Nikoś jeszcze niedawno biegał po domu z uśmiechem na twarzy, bawił się z siostrą i odkrywał świat pełen zabaw i radości. Dziś codzienność naszego dziecka wygląda zupełnie inaczej... Pełna jest bólu, smutku i tęsknoty. Najgorszy jest jednak strach - strach o jego życie... Potrzebujemy Twojej pomocy, by uratować naszego synka!
Nikoś nagle zaczął skarżyć się na ból brzuszka, źle się czuł i miał mdłości... W najgorszych koszmarach nie sądziliśmy, że to pierwsze symptomy śmiertelnej choroby... Że zamiast przedszkola czeka go onkologia. Pojechaliśmy z synkiem do szpitala. Tam na USG okazało się, że jest guz... Szok i natychmiastowe działanie! W sierpniu synek przeszedł operację usunięcia guza wraz z fragmentem lewego nadnercza. Lekarze wtedy uznali, że przypadek synka rokuje dobrze, a dalsze leczenie nie jest potrzebne. Wierzyliśmy, że nasz najgorszy koszmar minął.
Nadzieja, że wszystko wróci do normy, runęła niecałe 3 miesiące później. W listopadzie pojechaliśmy na kontrolne badania. Okazało się, że doszło do progresji choroby... Nastapił też rozsiew nowotworu do jamy brzusznej... Przeżyliśmy szok! Guz obecnie nie jest operacyjny – nacieka śledzionę, trzustkę, żołądek, nerkę i przede wszystkim aortę... Próba usunięcia go może skończyć się tym, że Nikoś nie przeżyje operacji. Pojawiły się przerzuty do mostka, żeber i kręgów. Walka, która była trudna, zrobiła się naprawdę dramatyczna...

Nikoś rozpoczął chemioterapię protokołu COJEC (wysokiego ryzyka). Już teraz traci włosy, a jego małe ciało zmaga się z toksycznym działaniem leków. Najbardziej boli nas to, że nasz synek nie może bawić się i przebywać z siostrą i przyjaciółmi, przytulać i czuć bezpieczeństwa, które każde dziecko powinno mieć. Tęsknotę za życiem, które było, widać w jego oczach każdego dnia.
Na oddziale onkologii dziecięcej czas płynie inaczej... Mierzy się go kolejnymi wynikami, chemią i chwilą bez bólu. Wiemy, że przed nami bardzo długa i ciężka droga... Kolejne cykle chemii, a potem, jeśli uda się zmniejszyć guza, operacja... Następnie megachemia, bardzo silna chemioterapia, autoprzeszczep i immunoterapia. To miesiące bólu, izolacji i bardzo trudnej walki... Ale niestety innego wyjścia nie mamy. To jedyna droga, by ratować życie naszego synka!
Ostatnim etapem leczenia neuroblastomy jest terapia przeciwko wznowie choroby. Polega na podaniu serii indywidualnie przygotowanych szczepionek. Uczą organizm odporności - dzięki nim organizm rozpoznaje i niszczy komórki nowotworowe. Niestety, leczenie jest dostępne tylko w USA, w Memorial Sloan Kettering Cancer Center w Nowym Yorku i nie jest refundowane... Musimy zebrać ogromne środki, by uratować Nikosia.
Nowotwory u dzieci są bardzo agresywne, a neuroblastoma jest jednym z najgorszych z nich... Przeżywalność wynosi zaledwie około 50%. Jeśli dojdzie do wznowy, szanse na życie spadają... Dlatego nie możemy do tego dopuścić! Musimy zebrać te środki, by Nikoś przeszedł leczenie ratujące jego życie!
Bardzo prosimy o pomoc, by ratować synka! Każda złotówka, każda minuta poświęcona na wpłatę, na udostępnienie tej zbiórki przybliża Nikosia do szansy na życie... Na powrót do beztroskich zabaw i uśmiechu, który kiedyś wypełniał cały dom.
Prosimy o pomoc – dla Nikosia, aby po prostu został z nami.