
Prosiliśmy: „Synku, nie umieraj, zostań z nami!” Nikodem przeżył, ale jego walka nadal trwa! Pomóż!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, zakup sprzętu rehabilitacyjnego
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, zakup sprzętu rehabilitacyjnego
Fundraiser description
Nikodem był bardzo wyczekiwanym dzieckiem, staraliśmy się o maluszka 9 lat! Czekaliśmy z niecierpliwością, aż go poznamy. Nie spodziewaliśmy się, że tuż po narodzinach będziemy musieli bać się, czy przeżyje oraz prosić, żeby nie odchodził… Bardzo prosimy o Twoją pomoc!
Marzyliśmy, aby w końcu zostać rodzicami. Niestety problemy pojawiły się już w trakcie ciąży. W 22. tygodniu miałam rozwarcie, synek musiał zostać “cofnięty” do góry! Założono mi szew ratunkowy, z którym wytrzymałam 10 tygodni. W 31. tygodniu ciąży miałam cesarskie cięcie, które było konieczne, bo Nikodem zaczął się dusić! Lekarze musieli go natychmiast wyciągnąć. Myślałam, że najgorsze za nami, w końcu dostal 8 punktów w skali Apgar. To był jednak zaledwie początek prawdziwej lawiny złych wieści.
Synek urodził się niedotleniony, był cały siny, saturacja wynosiła 57… Widok naszego dziecka w takim stanie był dla nas bardzo bolesny i wraca do nas w koszmarach. Widzieliśmy, jak ulatuje z niego życie. Nie mogliśmy uwierzyć w słowa lekarza, że mamy się z nim pożegnać. Czuliśmy, jakby grunt zerwał się nam pod nogami. Głaskaliśmy i cali zapłakani prosiliśmy Nikosia: “Syneczku, walcz!”. Nie mogliśmy nic więcej zrobić. Nasze błagania zostały wysłuchane, bo niedługo po tym jego parametry zaczęły się poprawiać. To było dla nas jak wygranie na loterii – zapaliła się w nas iskra nadziei, że nasz wyczekiwany maluszek będzie żył!

Niestety na tym się nie skończyło. Synek urodził się z wrodzonym zapaleniem płuc, leżał tydzień pod respiratorem i dowiedzieliśmy się, że było o krok od pęknięcia płuca. Takich wieści nie powinien usłyszeć żaden rodzic. Okazało się jeszcze, że Nikodem miał nie jedno, a dwa śródmózgowe krwawienia do OUN. Zastanawialiśmy się, dlaczego to spotkało właśnie jego… W lipcu 2026 roku dowiedzieliśmy się, że skutkiem krwawień jest mózgowe porażenie dziecięce. Był to dla nas szok, poczuliśmy ogromny strach. Taka diagnoza kojarzyła nam się tylko z dziećmi, które leżą i nie mogą zbyt wiele robić. Nadal to do nas nie dochodzi. Dziś, mimo że wciąż jest nam z tym ciężko, wiemy że odpowiednia rehabilitacja może zdziałać wiele.
Nikodem dopiero zaczął raczkować i siedzieć. Wypowiada pojedyncze słowa, takie jak "mama" czy "tata", jest pod opieką logopedy. MPD sprawia, że odczuwa wzmożone napięcie mięśniowe z prawej strony. Unika używania prawej strony ciała, robi wszystko lewą rączką. Gdy staje, podkurcza palce u stopy. Wiemy, że niezbędne będą odpowiednie ortezy, które z biegiem lat będzie musiał zmieniać na większe. Są nadzieją na polepszenie ruchliwości. Co gorsza, u Nikosia występuje również podejrzenie padaczki. Czasami zapatrzy się na jeden punkt i nic nie jest w stanie go od tego oderwać, nawet machanie ręką przed oczkami. EEG nic nie wykazało, jesteśmy po dalszej diagnostyce i czekamy na omówienie wyników badań z lekarzem. Boimy się, że kolejna choroba może obciążyć naszego kochanego synka, ale musimy mieć wiarę, że będzie dobrze.

Mamy tylko jedno marzenie – aby nasze dziecko było sprawne. Chcielibyśmy, żeby choroba Nikodema nie była tak widoczna, aby mógł sam chodzić i miał takie same szanse, jak inne dzieci. Boimy się, że jego rówieśnicy mogą mu kiedyś dokuczać z powodu trudności z poruszaniem się… Dlatego musimy postawić wszystko na rehabilitację! Nikodem korzysta z leczenia na NFZ, ale jest ono niewystarczające. Jesteśmy zmuszeni do kilku wizyt prywatnych, aby postęp w rozwoju był większy. Mały uczęszcza m.in. na hipoterapię. Przekonał się do koników. Bardzo lubi też wszelkie piłeczki. To dziecko, które jak każde inne powinno mieć szansę na spokojne dzieciństwo i beztroskie dorastanie!
Rehabilitacja i ortezy to coś, na czym musimy się teraz skupić, aby dać synkowi szansę na wzmocnienie sprawności. Niestety nie jesteśmy w stanie pokryć tych wszystkich kosztów. Łamie nam się serce na myśl, że może się nie udać uzbierać środków i pomóc Nikosiowi. Dlatego ogromnie prosimy o Waszą pomoc! Jesteście naszą nadzieją…
Rodzice Nikodema