Fundraiser finished
Aleksandra Frydrychowicz - main photo

16-latka błaga o pomoc❗️"Chcę odzyskać to, co zabrał mi rak kości!"

Fundraiser goal: leczenie i rehabilitacja Oli

Fundraiser organizer:
Aleksandra Frydrychowicz, 17 years old
Grudziądz, kujawsko-pomorskie
Nowotwór złośliwy kości i chrząstki stawowej kończyn, osteocarcoma - guz przynasady dalszej kości udowej prawej
Starts on: 21 January 2025
Ends on: 13 February 2025
PLN 115,812(217.71%)
Donated by 272 people

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0281923 Aleksandra

Fundraiser goal: leczenie i rehabilitacja Oli

Fundraiser organizer:
Aleksandra Frydrychowicz, 17 years old
Grudziądz, kujawsko-pomorskie
Nowotwór złośliwy kości i chrząstki stawowej kończyn, osteocarcoma - guz przynasady dalszej kości udowej prawej
Starts on: 21 January 2025
Ends on: 13 February 2025

Fundraiser result

Hurra - mamy 100%!

Na prośbę rodziców śp. Oluni Ożóg, na którą przystał Zarząd Fundacji Siepomaga, część środków, których Olunia nie zdążyła wykorzystać na leczenie, została przekazana jej starszej imienniczce, tak jak Olunia walczącej z chorobą nowotworową.

Wiemy, jak wiele wysiłku Ola włożyła w tę walkę, oraz jak dużych środków potrzeba teraz na jej rehabilitację, aby mogła wrócić do normalności po zakończonym leczeniu - napisali rodzice Oluni. - Jesteśmy głęboko poruszeni jej historią i chcielibyśmy, choć w niewielkim stopniu, wesprzeć jej dalszą drogę ku zdrowiu i sprawności. Rozumiemy, jak trudne jest życie zmagające się z chorobą onkologiczną, zarówno dla pacjenta, jak i jego rodziny, dlatego wierzymy, że nasza pomoc może uczynić różnicę.

Dzięki temu wspaniałemu gestowi Ola ma zapewnione środki na leczenie i rehabilitację! Będzie walczyć o to, by odzyskać to, co zabrał jej rak. A my trzymamy kciuki za to, by rozdział pod tytułem "nowotwór" był za kilka lat tylko złym wspomnieniem...

Dziękujemy za całą pomoc w imieniu Oli i jej rodziny. Macie naprawdę wielkie serca!

Fundraiser description

Mam na imię Ola i mam 16 lat. Nigdy nie sądziłam, że będę pisać taki apel, ale życie jest nieprzewidywalne... 2 lata temu rozpoczęłam walkę z trudnym przeciwnikiem, jakim jest rak kości. Ciężko mi to pisać, ale mam ogromną nadzieję, że przeczytasz to i zechcesz mi pomóc. Wyzdrowieć - to jedyne, o co teraz proszę.

Kiedy zachorowałam, miałam 15 lat. Wszystko zaczęło się zupełnie niewinnie. Nie miałam pojęcia, że wkrótce znajdę się na oddziale onkologii i będę walczyć o życie. Pewnego dnia, po powrocie ze szkoły, zaczęło mnie boleć kolano. Ból nie mijał, ale przez kilka dni dawałam radę. Potem zaczęło być coraz gorzej... Tabletki przeciwbólowe nie pomagały, a noga bolała już tak, że zaczęłam kuleć. Rodzice zaniepokoili się i zabrali mnie do lekarza.

Mój lekarz rodzinny skierował mnie na rentgen. Gdy przyszły wyniki - do szpitala. Wtedy zaczęłam się bać, bo dotarło do mnie, że to chyba coś poważnego i ból, który odczuwam, nie jest zwykłym bólem... Nie spodziewałam się jednak, że usłyszę najgorsze możliwe wieści - że choruję na raka...

Aleksandra Frydrychowicz

W jednym momencie jeszcze żyłam jak inni, w drugiej - stałam na korytarzu oddziału onkologii... Diagnoza brzmiała naprawdę strasznie -  nowotwór złośliwy kości i chrząstki stawowej. Guz był w udzie, przy nasadzie kości. Konieczna była operacja i wstawienie protezy. Trudno wspominać ten czas... Nowotwór? Złośliwy? Chemioterapia? Nie wierzyłam w to, co się dzieje.

Ile łez wylałam razem z mamą, to naprawdę ciężko opisać. Miałam dopiero 15 lat, byłam zwykłą nastolatką, przede mną miało być całe życie. Tymczasem zachorowałem na chorobę, przez którą można umrzeć.

Pierwsze dni i pierwsze przyjęcie chemii było naprawdę ciężkie. Cała moja rodzina musiała odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Mam dwoje młodszego rodzeństwa, rodzice musieli zmieniać się, żeby jeździć do mnie do Warszawy... Diagnoza była szokiem dla nas wszystkich. 

Aleksandra Frydrychowicz

W marcu zeszłego roku zakończyłam chemioterapię. Zaczęły odrastać mi włosy, w końcu z powrotem przypominałam siebie... Ćwiczyłam, aby odzyskać utraconą po operacji sprawność. Wydawało się, że najgorsze już za mną  i powoli wraca zwyczajne życie. Niestety, los miał dla mnie inne plany... 3 miesiące później potknęłam się w domu, w kuchni. Upadłam tak niefortunnie, że proteza wyłamała się z trzonu kości udowej... Ból był nieludzki. Helikopter zabrał mnie do szpitala...

Konieczna była kolejna operacja. Proteza wzmocniona jest teraz specjalnymi śrubami. Niestety znowu muszę uczyć się chodzić. Największą trudność sprawiają mi schody. Nie rozstaję się z kulami. Wróciłam do szkoły, ale bardzo trudne jest dla mnie, że nie jestem tak sprawna jak kiedyś. Mam przykurcze, rehabilitacja zaczęła się od początku. 

Co 2 miesiące wracam do szpitala na badania, co 3 miesiące robią mi tomograf płuc, żeby zobaczyć, czy rak nie zaatakował ponownie... To ciągły strach o życie, uczę się nad nim panować. Przede mną 5 lat kontroli, leczenia, a także intensywna rehabilitacja.

Aleksandra Frydrychowicz

Chciałabym chodzić jak kiedyś, chciałabym odzyskać dawne życie, które zabrała choroba. Rehabilitacja, leczenie i terapia pochłaniają spore koszty. Chcę choć w małym stopniu zdjąć z moich rodziców ten ciężar, ale sama nie dam sobie rady. 

Kiedy pierwszy raz poprosiłam o pomoc, pojawiły się anioły, które po prostu mi pomogły. Mam ogromną nadzieję, że stanie się to po raz drugi. Będę Ci bardzo wdzięczna za każdą pomoc.

Ola Frydrychowicz

Select a tag
Sort by
  • Fundacja Siepomaga
    Fundacja Siepomaga
    Share
    PLN 101,468
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 1
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 15

    Dużo siły, wytrwałości i radości z życia!

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN X
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN X
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN X

This fundraiser has finished, but Aleksandra Frydrychowicz still needs your help.

DonateDonate