
Matka trojga dzieci walczy o życie❗️ Pomóż wygrać z nowotworem
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, dojazdy
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, dojazdy
Fundraiser description
Jak odnaleźć w sobie siłę, kiedy paraliżuje cię strach, przerażenie i niepewność? Jak uwierzyć, że będzie dobrze skoro po operacji, z kobiety pełnej energii stajesz się kobietą zupełnie niesamodzielną? Masz problemy z poruszaniem się, z płynnością mowy, z szybkością psychomotoryczną, z reagowaniem i z koncentracją. Jednak ogromna determinacja, rehabilitacja i wsparcie osób bliskich sprawiły, że bardzo szybko odzyskałam moje dotychczasowe życie. Znowu stałam się dawną Olą, mamą trójki dzieci i żoną, która ogarnia w całości życie rodzinne.
Jestem Ola. Mam 30 lat i od 10 miesięcy toczę walkę o własne życie. Moim przeciwnikiem jest glejak skąpodrzewiak WHO II – złośliwy guz mózgu, pochądzący z komórek gleju skąpowypustkowego. W maju zeszłego roku przeszłam operację usunięcia guza. Był to najtrudniejszy etap walki.

Operacja powiodła się, jednak z racji umiejscowienia guza, niemożliwe było usunięcie go w całości. W związku z tym konieczne było dalsze leczenie. W sierpniu rozpoczęłam naświetlania – protonoterapia. Przez kilka tygodni moim domem stał się hotel przyszpitalny, skąd codzienne od poniedziałku do piątku przez 7 tyg jeździłam na naświetlania. Bywało różnie – momenty lepsze i gorsze, ale nie poddawałam się. Byłam pełna determinacji, chęci walki, a przede wszystkim wiary, że będzie dobrze. Kolejnym i na razie ostatnim etapem leczenia jest chemia. W tym przypadku bardzo ciężko jest wzbudzić w sobie pozytywne myślenie, gdyż chemioterapia ma zły wpływ na psychikę pacjenta. Oprócz nieludzkiego zmęczenia , senności, nudności, zawrotów głowy, problemów z koncentracją i pamięcią, codziennie muszę stawiać czoła zmianom jakie zachodzą w moim wyglądzie.
Wiem, że w obliczu choroby należy skupić się na leczeniu, a nie na wyglądzie, jednak w praktyce nie jest to wcale takie proste i oczywiste. Wszystkie wyżej wymienione skutki chemioterapii bardzo utrudniają mi dalszą walkę, jednak kiedy patrzę na trójkę moich dzieci, cały zapał wraca, bo przecież mam 3 „powody” - Anielkę, Karolka i Anię – dla których muszę walczyć i muszę wygrać! Walka z chorobą nowotworową ma 3 bardzo ważne podłoża: podłoże psychologiczne, fizyczne i niestety finansowe.
O ile psychicznie i fizycznie radzę sobie dzisiaj dobrze, to finansowo jest nam coraz trudniej. Mąż jest zmuszony sam utrzymywać naszą rodzinę, ponieważ ja nie mogę podjąć żadnej pracy. Koszty konsultacji medycznych, badań, ciągłych dojazdów do Krakowa i prawdopodobne nierefundowane comiesięczne i dożywotnie leczenie marihuaną medyczną spędzają mnie i moim bliskim sen z powiek. Dlatego bardzo Was proszę, żebyście chociaż symboliczne wspomogli mnie w tej trudne walce, żebym mogła żyć i patrzeć jak moje dzieci dorastają na moich oczach.
Ola