
Choroba niszczy mi życie! Chcę odzyskać życie i znów być mamą...
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Czasem wydaje mi się, że tkwię w pułapce. Choroba bezlitośnie niszczy moje życie, a ja muszę walczyć. Nie tylko dla siebie. Dla mojego dziecka, bo mama nie zawodzi. Nie może.
Chwila, w której moje życie niejako się skończyło. Właściwie tylko połowicznie, ale tamtego dnia jakaś istotna część mnie zniknęła - chyba już na zawsze… Podczas zabawy z moim synkiem nagle dostałam silnego ataku padaczkowego. Miałam szczęście, że tuż obok była moja starsza siostra, która zadzwoniła na numer alarmowy. Nie chcę nawet myśleć o tym, jak mogłoby się to skończyć, gdyby nie jej reakcja… Reanimacja, szpital, badania - z tych momentów nie pamiętam dosłownie nic.
Wyniki wskazały na wirusowe zapalenie mózgu. Lekarze mówili otwarcie, że nie mam szans.

Walka trwała, a mój organizm skoncentrował się na przetrwaniu… Wygrałam walkę, ale chwilę później okazało się, że wojna wciąż trwa. Choroba spowodowała w moim organizmie ogromne spustoszenie, a ja wszystkiego musiałam uczyć się od początku. W specjalistycznym ośrodku pokonałam pierwsze przeciwności, odzyskiwałam sprawność i wiarę w to, że jeszcze nie wszystko stracone.
Każdego dnia mierzę się z przeciwnościami - mam problemy z mową, pamięcią, a ataki padaczkowe wciąż nawracają - silniejsze lub słabsze, ale odbierają mi możliwość podjęcia między innymi pracy, której bardzo teraz potrzebuje. Bez niej ja i mój synek zostaniemy bez środków do życia! Jestem zdeterminowana, szukam najmniejszego zajęcia, które mogłoby wesprzeć domowy budżet, ale choroba skutecznie utrudnia mi działanie.
Coraz częściej dochodzi do sytuacji, w których staję przed tragicznym wyborem: pokrycie kosztów codziennych potrzeb lub opłacenie terapii, która jest niezbędna w walce o zdrowie i sprawą przyszłość. Potrzebuję dalszej, kosztownej rehabilitacji, leków, prywatnych wizyt u specjalistów. Koszty zabezpieczenia są ogromne, a ja wiem, że sama nie dam rady - będę musiała poddać się chorobie, która zniszczy przyszłość moją i mojego dziecka!

Proszę cię, pomóż mi się ratować! Pomóż mi stanąć do walki z bezlitosnym wrogiem, zanim stracę grunt pod nogami! Muszę zrobić wszystko, co w mojej mocy, by odzyskać zdrowie i samodzielność. Nie chcę zostawić mojego synka, nie mogę się poddać!
Balansuję na granicy… W momencie, kiedy wydaje mi się, że robię krok w kierunku spełnienia marzenia o niezależności, choroba atakuje ze zdwojoną mocą. Twoja pomocna dłoń to dla mnie i mojej małej rodziny szansa na nowy początek. Jedyna, jaką mam…
