
Pilne❗️Oliś musi jak najszybciej rozpocząć leczenie!
Fundraiser goal: Immunoterapia w Barcelonie
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
3 monthly supportersYour Recurring Donations may appear here.
Donate every month- Anonymousstarted monthly donation
- Twój kolega Miłoszstarted monthly donation
- Anonymousstarted monthly donation
Fundraiser goal: Immunoterapia w Barcelonie
Fundraiser description
Stało się coś, czego zupełnie się nie spodziewaliśmy... Nasz synek musi jak najszybciej przejść immunoterapię! Otrzymaliśmy kosztorys kliniki – cena leczenia powala... Prosimy o pomoc! Na leczenie mamy wylecieć jeszcze w maju!
Cieszyliśmy się, że zebraliśmy na leczenie przeciw wznowie w USA. Niestety leczenie Oliverka zostało uznane za niekompletne przez zagranicznych lekarzy – Oliś musi przejść najpierw immunoterapię. W Polsce protokół leczenia został zakończony, nie przysługuje nam już nic... Nie mieliśmy więc wyjścia – musieliśmy szukać pomocy gdzie indziej.
Ciężko nam myśleć o powrocie do szpitala... Nasz synek przeszedł przez prawdziwe piekło. Gdy u Olisia zdiagnozowano złośliwy nowotwór myśleliśmy, że nic gorszego już nie usłyszymy. Ale później pojawiły się przerzuty...

Wszystko zaczęło się niepozornie. Olivera bolał brzuch. Synek nigdy nie chorował, myśleliśmy, że to zwykłe zatrucie. Morfologia zaniepokoiła lekarzy i skierowano nas na dalsze badania. Obraz USG nie pozostawiał już złudzeń – GUZ NADNERCZA! Natychmiast pojechaliśmy do szpitala i to tam padły pierwsze podejrzenia złośliwego nowotworu.
Leczenie było bardzo trudne... Operacja usunięcia guza na płucach, krwotoki, kolejne operacje, OIOM... Oliś był na silnych lekach, nic nie jadł. Ale najgorsze było po przeszczepie. Ostrzegano nas, że, będzie to najcięższy moment podczas całego leczenia synka, ale nie spodziewałam się, że aż tak... Synek nic nie jadł, nie pił, nie miał na nic sił, mało mówił, prawie cały czas spał. Widok własnego dziecka w takim stanie to coś nie do opisania...
Od września 2024 cały czas byliśmy w szpitalu. Miałam wrażenie, że z każdym tygodniem Oliś coraz więcej rozumie. Wiedział, że szpital, to taki nasz domek tymczasowy. Równocześnie bardzo tęsknił za swoją normalną codziennością, kolegami.

W końcu wróciliśmy do domku, usłyszeliśmy wyczekiwane słowa: remisja. I gdy całe leczenie miało się już zakończyć – bo przecież został już ten ostatni, wyczekiwany etap, szczepionka przeciw wznowie – musimy wrócić do szpitala na dodatkowe cykle immunoterapii. Leczenie może potrwać nawet pół roku...
Tak bardzo chciałabym, by ten koszar się zakończył. Niestety, przed nami jeszcze długa droga. Z całego serca prosimy Was o pomoc.
Kasia, mama Olivera

➡️ Historia Olivera w TVP3 Poznań (opens a new tab)