Fundraiser finished
Oliver Lubiński - main photo

Bezlitosna choroba niszczy życie małego Oliverka - ratujmy go!

Fundraiser goal: rehabilitacja na turnusie, by Oli mógł się rozwijać

Fundraiser started by:
Oliver Lubiński, 16 years old
Gorzów Wlkp, lubuskie
Padaczka lekooporna
Starts on: 9 October 2020
Ends on: 6 January 2021
PLN 7,447(111.1%)
Donated by 179 people

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0000315 Oliver

Fundraiser goal: rehabilitacja na turnusie, by Oli mógł się rozwijać

Fundraiser started by:
Oliver Lubiński, 16 years old
Gorzów Wlkp, lubuskie
Padaczka lekooporna
Starts on: 9 October 2020
Ends on: 6 January 2021

Fundraiser description

Gdy zaczyna się dzień, nie czuję szczęścia, lecz strach, co przyniosą kolejne godziny... Poranki są najgorsze, bo choroba atakuje skoro świt, jak w zegarku... Pierwszy atak jest zawsze rano, gdy Oli tylko otworzy oczy. Serce pęka, gdy widzę go w tym stanie... To strach, to bezradność, to ból, że moje dziecko cierpi, a ja nic nie mogę zrobić... Błagam o pomoc, bo tylko to mi zostało...

Oli... Mój syn, mój skarb, moje dziecko... 11-letni bohater, który cierpi na padaczkę lekooporną. To straszna choroba, okrutna, bezlitosna. Prowadzi do ataków, podczas których mózg staje się zupełnie niesprawny... Oli traci kontrolę nad ciałem, choroba szarpie nim jak marionetką. Każdy atak wymazuje umysł niczym gumka. Oli ma dziennie nawet 6 potwornych ataków, które wykańczają go fizycznie i psychicznie...

Oliver Lubiński

Oliver urodził się jako zdrowe dziecko. Pierwsze ataki zaczęły się, gdy synek miał 19 miesięcy. Któregoś dnia jego rączki i nóżki zaczęły się nienaturalnie wyginać – wyglądał jak pajacyk. Oli przestał się nagle odzywać. W mieszkaniu nie było już głośnego „mama” lub „tata”. Kiedy się wywrócił, nie wzywał pomocy, nie krzyczał. Potem zaczął mieć problemy z chodzeniem. Z miesiąca na miesiąc było gorzej... To, co synek umiał przed chorobą, bezpowrotnie przepadło.

Oliver nie potrafi samodzielnie funkcjonować. We wszystkich czynnościach dnia codziennego potrzebuje naszej pomocy. Synek jest opóźniony w rozwoju i ma problemy z poruszaniem się. Trzeba go karmić, we wszystkim mu pomagać... Z naszą asekuracją jest w stanie przejść kilka metrów, jednak bardzo szybko się męczy.

Jeden krok w przód, dwa w tył – tak wygląda życie z padaczką. Aby zrobić krok, potrzebna jest ogromna praca, coraz cięższa, bo Oliver sam nie wie, co się z nim dzieje... Padaczka miota jego ciałem, kiedy chce, a każdy atak przychodzi nagle i zabiera coraz więcej. Muszę zawsze mieć ze sobą lek, bo ataki nie uzgadniają z nami odpowiedniego miejsca i czasu – może zdarzyć się wszędzie – na placu zabaw, w dzień, w nocy. Całodobowa czujność przez lata wykańcza, sen przerywają ataki gorsze niż koszmary.

Oliver Lubiński

Martwię się o wszystko, jestem kłębkiem nerwów – o zdrowie syna martwię się najbardziej. Nie mam wpływu na jego chorobę, a dodatkowo muszę cały czas martwić się także o pieniądze – skąd je brać na leczenie, które jest drogie, ale potrzebne każdego dnia... Do pracy nie mogę wrócić, bo nie mam co zrobić z Oliverem. To wokół niego i jego walki o zdrowie kręci się całe moje życie.

Oliver wymaga specjalistycznej rehabilitacji i odpowiedniego leczenia, aby mógł poradzić sobie z chorobą. Dzięki nim może stabilniej chodzić, a jego rozwój idzie do przodu. Wierzę, że synek będzie jeszcze kiedyś samodzielny. Wierzę, że jeszcze kiedyś będzie biegał... Proszę o pomoc, aby jechać z synkiem na turnus rehabilitacyjny, na której będzie mógł walczyć dalej.

Padaczka to choroba, która odbiera dziecku wszystko - zdrowie, beztroskie dzieciństwo i normalne życie. Oliver po każdym ataku cofa się w rozwoju. Jego choroba jest dla mnie źródłem ogromnego smutku, lecz wierzę, że dzięki Wam – ludziom o dobrych sercach – jest szansa na lepsze jutro dla synka.

- Mama

Select a tag
Sort by

This fundraiser is finished. See other Beneficiaries who are waiting for your support.

DonateDonate