Your browser is out-of-date and some website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching fundraisers, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

Samotna matka walczy od 3 lat, by Oskar odzyskał sprawność!

Oskar Dziubka

Samotna matka walczy od 3 lat, by Oskar odzyskał sprawność!

Donate via text

to 75365
Text 0038166
6,15 zł (including VAT)
Donate via text now
Fundraiser goal:

operacja ręki w Paley Institute w USA - jedyna szansa na sprawność

Oskar Dziubka, 18 years old
Dąbrowa Górnicza, śląskie
niedorozwój ręki lewej, brak kości przedramienia, kościozrost zaczątka kości łokciowej i brak kości stawu nadgarstka, a także zniekształcone palce i wada serca
Starts on: 10 May 2018
Ends on: 14 September 2022

Fundraiser description

Ta zbiórka zdecyduje o całym życiu Oskara. O tym, jak będzie wyglądała jego przyszłość. To Ty masz władzę, żeby o tym zdecydować… Czy Oskar będzie miał rękę, która będzie sprawna… Czy będzie mógł sam, bez niczyjej pomocy, umyć głowę, obciąć paznokcie, zrobić obiad, ogolić się… Czy też czeka go dożywotnie kalectwo i zdanie na cudzą pomoc. Zdecyduj, jaki los będzie czekać tego chłopca, a my prosimy – wybierz dla niego szczęśliwe zakończenie…

Oskar Dziubka

Mama chłopca opowiedziała nam swoją historię. Historię pełną bólu i rozpaczy… Chcemy dać jej coś jeszcze, coś, czego do tej pory w niej nie było. Nadzieję. Dlatego prosimy - przeczytaj i pomóż:

Kolejne kartki w kalendarzu zmieniają się, nie zmienia się tylko jedno – świadomość, że mój syn cierpi… Tyle operacji, tyle bólu, tyle dni spędzonych w szpitalu, tyle łez… I wszystko na nic. Zamiast być lepiej, jest gorzej. Po serii nieudanych operacji w Polsce, które miały naprawić rękę Oskara, została nam jedyna szansa… 100% gwarancji, że się uda, ale co z tego, gdy nie mam pieniędzy, by kupić Oskarowi zdrowie?

Syn ma niewykształconą do końca lewą ręką. Nie ma kości przedramienia i stawu nadgarstka. Ma zniekształcone palce. Wygląda to tak, że jedna ręka Oskara jest dwukrotnie krótsza od drugiej. Powykrzywiana, wyglądająca jak z gumy, bezwładna…

Oskar Dziubka

Jesteśmy tylko we dwójkę, Oskar i ja. Nie mam bliskiej rodziny, tylko mamę, która sama jest ciężko chora i wymaga mojej opieki. Nie mam męża, od 5 lat wychowuję Oskara samotnie, z jego tatą nie mam kontaktu. Sama borykam się z leczeniem i rehabilitacją mojego niepełnosprawnego dziecka.

Gdy byłam w ciąży, lekarz zataił przede mną operację, że synek przyjdzie na świat z licznymi wadami – niedorozowojem ręki, wadą serca, wodogłowiem. Nie wiedziałam tego aż do porodu. Gdyby mi powiedział, Oskar mógłby być już leczony w okresie prenatalnym. Cóż, nie powiedział. Milczał do końca ciąży. Zadecydował za mnie o życiu Oskara, o moim życiu.

Zobaczyłam synka na drugi dzień po porodzie. To, że jest chory, było dla mnie olbrzymim szokiem. Lekarka żartowała, że syn nie ma rączki, tylko kikut. Mi nie było do śmiechu. Łzy leciały mi po policzkach. Wiedziałam, że gdy zostaje się matką, zmieniają się priorytety. U mnie musiało zmienić się wszystko, całe życie… Musiałam zrezygnować z pracy, by zająć się synkiem, który wymagał opieki we wszystkim. Od 15 lat każdy mój dzień jest podporządkowany walce… O Oskara, o jego rękę, o zdrowie, o pieniądze na jego leczenie.

Oskar Dziubka

Oskar ma za sobą 6 operacji. Ciężkich... i nieudanych. Pierwszą przeszedł, gdy miał zaledwie 2 lata… Lekarze chcieli wyprostować mu rękę, wstawili pręt, z którym Oskar chodził przez rok… Później nosił na niej aparat Lizarowa do wydłużania kości. Co tydzień jeździliśmy na kontrolę ze Śląska do Poznania… Co 3 godziny musiałam podkręcać aparat, w pociągu biegałam ze śrubokrętem między ludźmi… Pamiętam ciekawskie spojrzenia, zdziwionych, co robię dziecku. Potem piąta i szósta operacja. Wydłużanie kości za pomocą specjalnej maszyny… Połowiczny sukces, który okazał się porażką. Ręka wydłużyła się o 5 centymetrów, ale też zagięła się i opadła… Coś stało się z nerwami, Oskar nie może tą ręką nic ścisnąć ani nacisnąć… Nie może nawet pisać na klawiaturze, palce przesuwają się po niej bezwładnie. Ręka nie jest ruchoma, całe cierpienie poszło na marne. Poza tym Oskar rośnie, dziś ma już 193 centymetrów! To 5 cm wydłużenia to tylko kropla w morzu…

Ręka jest już tak zniszczona, że jeszcze jedna nieudana operacja, a będzie się nadawać tylko do amputacji… Jedyny ratunek dla Oskara to operacja w Paley Institute w szpitalu, w którym leczy się dzieci z bardzo ciężkimi wadami ortopedycznymi. Tam lekarze chcą wydłużyć i wyprostować rękę, a potem ustawić ją z dłonią tak, by była ruchoma i Oskar mógł z niej normalnie korzystać. Operacja kosztuje jednak ogromne pieniądze, opieka medyczna w USA jest jedną z najdroższych na świecie…

Oskar Dziubka

Chcę podkreślić, że nigdy w życiu nie zobaczę tych pieniędzy na oczy, fundacja przekaże je bezpośrednio na konto kliniki. Tak wiele do zebrania, a wcale niewiele czasu - Oskar niedługo skończy 16 lat, wtedy przestanę dostawać świadczenie pielęgnacyjne. Chcę wrócić do pracy… Do tego czasu Oskar musi być samodzielny! Operacja to jedyna droga, jedyna szansa.

To upokarzające, prosić o pomoc… Niestety nie mam innego wyjścia. Dla swojego dziecka zrobię wszystko, widząc jego ból i smutek… Tak bardzo chciałabym, żeby Oskar był po prostu zdrowy. Żeby żył normalnie… Żeby mógł skończyć szkołę i pracować tak jak każdy z nas… Żeby nie musiał prosić nikogo o pomoc w zrobieniu obiadu, pościeleniu łóżka, umyciu się, goleniu… Chciałabym, aby nie cierpiał, aby mógł żyć bez leków przeciwbólowych. Aby już się nie wstydził, nie chował ręki, nie czuł się inny i gorszy… Chciałabym, aby Oskar był szczęśliwy.

Proszę, pomóż i ocal go przed amputacją…

Donate via text

to 75365
Text 0038166
6,15 zł (including VAT)
Donate via text now

Help me promote this fundraiser

Baner na stronę

Follow important fundraisers