
Mamy nie jedno, a dwoje chorych dzieci. Wesprzyj nas w walce o ich zdrowie!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Nasze dzieci są dla nas najważniejsze. Zawsze pragnęliśmy tylko tego, by były zdrowe i szczęśliwe. Niestety, dwoje z nich codziennie, od lat mierzy się trudnościami.
Patrycja choruje na młodzieńcze idiopatyczne zapalenie stawów. Zachorowała, gdy miała dwa i pół roku. Od tamtej pory była leczona wieloma lekami, lecz nie widać poprawy. W tej chwili podajemy jej silny lek immunosupresyjny oraz lek biologiczny.
Mobilizujemy córkę do różnych aktywności fizycznych. Niestety, z wiekiem jest coraz gorzej. Choroba nie ustępuje. Patrycja znów odczuwa ból w stawie skokowym, przez co trudno jej chodzić. Spada jej pewność siebie i chęć do ruchu.
Mateusz z kolei przez pierwsze miesiące życia rozwijał się prawidłowo. W pewnym momencie stało się coś dziwnego. Coś jakby pękło, a jego rozwój gwałtownie się zatrzymał. Synek przestał mówić, reagować na imię, nie chciał się bawić. Interesowało go tylko kręcenie kółkami aut. W wieku trzech lat poszedł do przedszkola, a nauczycielki potwierdziły nasze obawy i zasugerowały udanie się po diagnozę.

Szukaliśmy pomocy u lekarzy, terapeutów, zrobiliśmy badania genetyczne, które na razie niczego nie wykazały. Trochę czasu minęło, nim dopuściliśmy do siebie myśl, że nasz synek różni się od swoich rówieśników. Próbowaliśmy różnych metod, lecz to niczego nie zmieniło. W 2024 r. Mateusz otrzymał diagnozę, która dla nas zabrzmiała jak wyrok: autyzm dziecięcy.
Nasz synek rośnie, ale nadal potrzebuje stałej opieki i pomocy przy jedzeniu, toalecie czy ubieraniu się. Nadal ma problemy z mową – jest niewyraźna. Ma też wybiórczość pokarmową. W dodatku ciągle towarzyszą mu różne lęki. Mateusz sam nie schodzi po schodach, boi się dużych przestrzeni i nowych miejsc. Ma też trudności z regulacją emocji. Wierzymy jednak, że jeśli będziemy dostatecznie dużo nad tym wszystkim pracować, nasz synek ma szansę na lepsze jutro.
Mąż jest jedynym żywicielem rodziny. Zaczyna brakować nam środków na wszystkie wizyty u specjalistów, zajęcia, terapie i rehabilitacje. Dlatego postanowiliśmy poprosić o pomoc. Będziemy wdzięczni, jeśli otworzycie serca dla naszych dzieci.
Rodzice Patrycji i Mateusza