
Tętniak może pęknąć w KAŻDEJ CHWILI – nawet teraz, gdy czytasz te słowa... Moje dzieci straciły już tatę, nie mogą stracić i mnie❗️ Ratuj❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Jeszcze 2 lata temu byliśmy zwyczajną, szczęśliwą rodziną. Ja, mąż i nasze dzieci… Dziś męża odwiedzam na cmentarzu, a sama żyję z tykającą bombą w głowie.
Co będzie, jeśli i mnie zabranie? Moje dzieci potrzebują mamy! Kto się nimi zajmie? Najmłodszy synek ma dopiero 6 lat…
Wszystko zaczęło się około 2 lata temu. Pierwsze niepokojące objawy były niepozorne. Zawroty głosy, wypadające włosy, utrata wagi… Gdy dostałam skierowanie na tomografię komputerową, nie podejrzewałam, że wraz z jej wynikami otrzymam diagnozę, przed którą nikt nie będzie mnie potrafił uchronić. Tętniak mózgu.
Od lekarzy usłyszałam, że na razie jest zbyt mały, by móc go operować. Ale jeśli pęknie, mogę tego nie przeżyć. W międzyczasie na naszą rodzinę spadł kolejny cios: w zeszłe wakacje u męża wykryto złośliwy nowotwór z przerzutami. Świat się zawalił. Oboje walczyliśmy z całych sił o zdrowie i życie.

W styczniu konieczne okazało się przeprowadzenie u mnie operacji. Tej samej nocy zmarł mój mąż. Gdy obudziłam się po zabiegu, już nic nigdy nie było takie samo. Zostałam sama, schorowana, z dziećmi… To one są moją siłą. Wiem, że nie mogę się poddać.
Obecnie jedyne, co można zrobić to kontrolować mój stan zdrowia i czekać aż tętniaki urosną na tyle, że będzie możliwe przeprowadzenie operacji. Dopiero gdy operacja się uda, przeżyję i wciąż będę po niej sprawna… dopiero wtedy będę bezpieczna. Dziś tętniak w mojej głowie może pęknąć w każdej chwili. Nawet teraz, gdy czytasz fragment tej zbiórki.
Kontrole, wizyty, badania, dojazdy… Wszystko to wiąże się z ogromnymi kosztami, a ze względu na stan zdrowia nie mogę pracować. Jest mi bardzo trudno, bo nigdy nie prosiłam o wsparcie. Doszłam jednak do ściany i nie jestem w stanie udźwignąć ciężaru sytuacji sama.
Proszę, pomóż mi.
Patrycja