

The last call for help! Scoliosis kills, Patrycja is in danger!
Fundraiser goal: Urgent surgery to stabilize and resect the spine in the Czech Republic
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Urgent surgery to stabilize and resect the spine in the Czech Republic
Fundraiser result
Minęło dużo czasu od zakończenia mojej zbiórki. Operację udało się wykonać we wrześniu 2020. Trwała wiele godzin i była bardzo skomplikowana. Potem spędziłam jeszcze 4 dni na OIOMie, było trzeba przetaczać kilkukrotnie krew.
Pierwszy tydzień to było zmaganie się z ogromnym bólem, na które pomagały tylko opiaty i to tylko na kilkanaście minut. Te kilkanaście minut to był czas, by zdążyć zasnąć i w ten sposób przedłużyć czas bez bólu o jeszcze pół godzinki-godzinkę. Po tej 4 dobie z każdym dniem było nieco lepiej. A ja miałam ogromną motywację, żeby jak najszybciej dojść do siebie. Zapowiadano mi, że dojście do względnej sprawności zajmie mi kilka miesięcy, ale ja codziennie chodziłam kilka minut więcej, robiłam coraz więcej czynności wokół siebie i sami lekarze dziwili się, jak szybko dochodzę do sprawności.
Teraz minęły prawie 3 lata, a ja mam się bardzo dobrze. Wreszcie jestem w stanie przechodzić pieszo dystanse, o jakich wcześniej nawet nie myślałam. Kilometr, dwa, trzy? Dalej się męczę, ale już nie do utraty tchu po 300 metrach jak kiedyś. Wreszcie nie odczuwam ciągłego bólu. Nadal są dni, kiedy jest gorzej, bo usztywniony kręgosłup to nie jest nadal zdrowy kręgosłup. Mięśnie się spinają, przeciążają i reagują na wysiłek, czy zmianę pogody. Ale mogę wreszcie żyć.
Skrzywienie udało się zmniejszyć do około 75 stopni. To nadal dużo i niewykluczone, że jeszcze będę potrzebowała kiedyś ponownej operacji. W tym momencie jednak jest nieźle, a co najważniejsze moje serce i płuca chociaż trochę odetchnęły.
Teraz przechodzę co jakiś czas rehabilitację, która pomaga mi utrzymywać wydolność i wzmacniać mięśnie (brzucha i te pod stabilizacją, na których spoczywa duży ciężar). Może odważę się też pójść na basen. Zaczęłam chodzić w sukienkach i bardziej akceptować siebie.
Ta operacja to była szansa na życie, którą staram się wykorzystywać. Każdemu kto mi tę szansę dał, niezmiernie dziękuję i nawet jeśli nie powiedziałam lub nie miałam okazji powiedzieć tego bezpośrednio, to jestem ogromnie wdzięczna każdej osóbce.
Wszystkim BAAARDZO dziękuję!
Patrycja
