
Straciłam zdrowie w miesiąc❗️Tylko przeszczep serca może mnie uratować! POMOCY!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
To, co przydarzyło mi się w ciągu jednego miesiąca, jest niczym spełnienie najgorszych koszmarów. Wciąż nie mogę w to uwierzyć. W ciągu zaledwie kilkunastu dni straciłam zdrowie, którym cieszyłam się całe życie.
Przyszedł październik, pojawiły się pierwsze chłodne dni, a wraz z nimi – przeziębienia i wizyty lekarskie. Zachorowałam. Objawy nie ustawały i w końcu wylądowałam na pogotowiu. Diagnoza – zapalenie płuc. Przepisano mi antybiotyk, wróciłam do domu.
Mój stan się nie poprawił. Pojawiły się duszności, a ból w klatce piersiowej był tak silny, że czułam, jakby ktoś wbił mi w jej środek nóż. Mój partner zawiózł mnie z powrotem na SOR. Zemdlałam. Gdy odzyskałam przytomność, siedziałam na wózku inwalidzkim.

Wykonano tomograf, którego wyniki były zatrważające. Okazało się, że mam powiększone serce, a w płucach osadzają mi się płyny. Każdy oddech był dla mnie walką o przetrwanie. Koniecznie było usunięcie nadmiaru wody z płuc.
Mój stan się poprawił. Odłączono mnie od aparatury i skierowano na oddział kardiologii na obserwację. Byłam przekonana, że już wszystko będzie dobrze i niedługo wrócę do domu. Już teraz wiem, jak bardzo się myliłam...
11 października 2025 roku, kiedy kładłam się spać, nagle zaczęłam się dusić. Pamiętam tylko głosy pielęgniarek, które rozmawiały przez telefon z moim partnerem: „Jest z nią bardzo źle. Mógłby pan tutaj przyjechać?”.
Słyszałam głosy, ale nic nie widziałam. Zdawało mi się, że odpowiadałam na pytania, ale z moich ust nie wydobył się żaden dźwięk. Pamiętam tylko tyle, że się bałam. Strach mnie paraliżował, nie myślałam o niczym innym.

Moja lewa komora serca jest bardzo poważnie uszkodzona i pracuje tylko w 8%. Lekarze powiedzieli, że przeszczep to moja jedyna szansa na zdrowie. Do czasu, aż znajdzie się dawca, lekarze założyli mi pompkę na serce, która kupi mi czas.
Potrzebuję odpowiedniego leczenia i operacji, a gdy wyjdę ze szpitala – także fizjoterapii, specjalistycznej opieki. Koszty wizyt i dojazdów są ogromne, nie jesteśmy w stanie sprostać takim wydatkom.
Dlatego zwracam się do Was z prośbą o pomoc. Wasz gest, dobre słowo czy udostępnienie zbiórki są dla mnie na wagę złota. Marzę o tym, żeby wrócić do zdrowia i znów wieść życie sprzed choroby. Proszę, pomóżcie mi wygrać z okrutnym losem!
Paulina