

Okrutny los podarował Paulinie wiele trudnych diagnoz... Wesprzyj ją w codziennej walce!
Fundraiser goal: Leczenie, zakup okularów, pogłębiona diagnostyka, przystosowanie łazienki
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie, zakup okularów, pogłębiona diagnostyka, przystosowanie łazienki
Fundraiser description
Odkąd sięgam pamięcią, zmagam się z mózgowym porażeniem dziecięcym. Ta choroba spowodowała, że w wieku 16 lat przeszłam operację nóg. Gips, który został mi założony, sięgał od najwyższej części uda aż do palców stóp. Po operacji, dzięki intensywnej rehabilitacji nauczyłam się chodzić na nowo – mogłam poruszać się samodzielnie. W pewnym momencie mojego życia pojawił się jednak strach. Strach, że się przewrócę, że znów nie będę mogła chodzić!
Dla pewności i poczucia bezpieczeństwa znów sięgnęłam po laskę. Wtedy moje ciężko wypracowane efekty zaczęły zanikać. Kiedy myślałam, że w moim życiu nie spotka mnie już nic złego, los brutalnie mnie zaskoczył.
Pewnego dnia obudziłam się z bólem stawów i mięśni. Niezwłocznie udałam się do lekarza w celu odbycia diagnostyki. Wtedy dowiedziałam się, że choruję na reumatoidalne zapalenie stawów. Schorzenie dokucza mi do tego stopnia, że wstawanie z łóżka zajmuje mi około godziny. Moje zastygłe po nocy stawy nie są w stanie działać w taki sposób, w jaki bym chciała.

Muszę je rozmasowywać, rozruszać. Wszystko trwa naprawdę długo, zanim się podniosę. Udaje mi się po kilku minutach, ale z chodzeniem jest problem – ogromna sztywność trwa ponad godzinę. W dzieciństwie bałam się zapytać mamę, jak to jest móc biegać, skakać... Nie chciałam sprawiać jej przykrości. Wiedziałam, jak bardzo przeżywa moją chorobę. Wszelkie pytania, które wtedy miałam, ukrywałam głęboko w sobie.
Tak mijały kolejne lata. Podstawówka, gimnazjum, liceum – czas operacji. Następnie ukończyłam szkołę wizażu. Wiedziałam, że jest to coś, co chcę robić w życiu! Malowanie sprawiało mi ogromną radość. To właśnie wtedy zapomniałam o wszystkich problemach. Niestety, im dłużej trwała moja przygoda z wizażem tym było mi trudniej.
Dziś mierzę się z kolejnym problemem. Mam podejrzenie rzadkiej choroby Devica. Niestety diagnozuję się w większości prywatnie, bo neurolodzy w szpitalach mówią, że to zbyt rzadkie schorzenie, aby czekać na wizyty na NFZ. Mam też inne choroby immunologiczne, w trakcie diagnostyki i problemy hormonalne.

Dodatkowo bardzo powiększyła mi się wada wzroku. W ostatnich 5 miesiącach miałam zapalenie nerwu wzrokowego aż 2 razy. Poruszam się na wózku inwalidzkim, który musiałam wymienić na elektryczny. Jego koszt był ogromny – około 17 tysięcy złotych… Lista diagnoz tylko się powiększa, a co za tym idzie, moje potrzeby również rosną!
Znów potrzebuję Waszego wsparcia. Brakuje mi środków na wizyty lekarskie, badanie WES, prywatną diagnostykę, leki i zakup nowych okularów. Chciałabym znów, jak dawniej, jako wolontariuszka pomagać innym. Obecnie ból nie pozwala mi normalnie funkcjonować. Nie mam siły działać... Proszę, bardzo potrzebuję Twojego wsparcia!
Paulina