Fundraiser finished

Koniec koszmaru schodów❗️Remontujemy mieszkanie dla niepełnosprawnego Pawła - pomocy!

Fundraiser goal: przystosowanie mieszkania do potrzeb osoby niepełnosprawnej

Fundraiser started by:
Paweł Cieslik, 48 years old
Bydgoszcz, kujawsko-pomorskie
Mielopatia, uszkodzenie kręgosłupa, wieloogniskowe uszkodzenie mózgu, niedowład kończyn dolnych
Starts on: 5 January 2021
Ends on: 5 July 2022
PLN 12,429(13.34%)
Donated by 338 people

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0306233 Paweł

Fundraiser goal: przystosowanie mieszkania do potrzeb osoby niepełnosprawnej

Fundraiser started by:
Paweł Cieslik, 48 years old
Bydgoszcz, kujawsko-pomorskie
Mielopatia, uszkodzenie kręgosłupa, wieloogniskowe uszkodzenie mózgu, niedowład kończyn dolnych
Starts on: 5 January 2021
Ends on: 5 July 2022

Fundraiser result

Serdeczne podziękowania dla darczyńców ludzi dobrej woli oraz znajomych za wpłaty na remont mieszkania dla osoby niepełnosprawnej. Dzięki Wam spełniło się moje marzenie. Cieszę się, że to już koniec koszmaru schodów.

Pozdrawiam i dziękuję wszystkim.

Paweł 

Paweł Cieślik

Fundraiser description

Choroba zaatakowała brutalnie i nagleRzuciła Pawła na wózek inwalidzki, odebrała władzę nad ciałem, uwięziła w mieszkaniu. Paweł mieszka na czwartym piętrze, w starym bloku bez windy... Sam nigdy nie pokona ponad setki schodów. Choroba jest jedną tragedią, drugą - samotność, gdy jest się zamkniętym na wózku w więzieniu czterech ścian.

W mroku rozpaczy pojawiło się światełko nadziei - miasto udostępniło Pawłowi lokal na parterze, w którym mógłby zamieszkać! To oznaczałoby koniec koszmaru schodów... Niestety, mieszkanie jest w opłakanym stanie, wymaga generalnego remontu. Paweł ma tylko kilka miesięcy, by doprowadzić je do ładu... Potrzebna jest nasza pomoc! Zostań aniołem Pawła i usłysz jego modlitwę o ratunek...

Paweł Cieślik

Mam na imię Paweł i mam 40 lat. Kiedyś – w życiu, które prowadziłem do niedawna – byłem cieślą. Tak jak święty Józef. Bardzo lubiłem swoją pracę. Teraz jest tylko wspomnieniem…

Lubiłem też sport. Moim marzeniem była praca na wysokościach, 40, 80 pięter… Dziś nie jestem w stanie przejść kilku schodów. Nie mogę nawet wstać. Poruszam się tylko na wózku inwalidzkim, na który rzuciła mnie choroba. Od momentu, gdy zachorowałem, skończyło się wszystko – praca, moje życie prywatne, marzenia, plany... Zostały nieprzespane noce, ból i potworny strach, co przyniesie jutro, czy nie będzie gorzej? Zdrowie - jaką jest wartością, dowie się tylko ten, kto je stracił...

6 lat temu w moje życie wkroczył ból – zaczęło się od mrowienia w rękach i nogach. Zrobiłem się bardzo słaby, ręce i nogi coraz ciężej było podnosić, odmawiały mi posłuszeństwa. Byłem coraz słabszy, a ból narastał z każdym dniem… Ból był tak silny, że nie mogłem spać, chodzić, żyć. Trafiłem do szpitala. Wypisano mnie z diagnozą – neuropatia. Choroba nerwów obwodowych, powodująca straszny ból… Krótko po wypisie ze szpitala przewróciłem się na ulicy. Mięśnie były już tak słabe, że nie dałem rady podnieść się o własnych siłach. Któregoś dnia nie byłem już w stanie wstać z łóżka…  Tak zostało do dziś.

Moje nogi już nie działają. Zamiast nich są koła wózka inwalidzkiego. Każdy mój dzień to cierpienie i staranie o łatwiejsze jutro… Nie zamierzam jednak się poddać. Dziękuję Bogu za każdy dzień, który udaje mi się przeżyć bez bólu. Kocham życie, uważam, że nie ma nic piękniejszego… Dziś sport jest tylko wspomnieniem, ale wciąż lubię muzykę, architekturę i pomoc innym – uważam, że nie ma nic piękniejszego. Wiara w Boga daje mi siłę do dalszej walki.

Paweł Cieślik

Choroba atakuje w okrutny sposób. Często przerywa życie w jednej chwili, a czasami zbiera siły, by atakować i niszczyć powoli, dzień po dniu. Kiedyś byłem zwyczajnym, zdrowym człowiekiem. Bardzo za tą zwyczajnością tęsknię… Mieszkam na 4. piętrze, w bloku, który nie jest przystosowany do osób niepełnosprawnych. Czuję się jak więzień we własnym domu. Patrzę na setkę schodów, która prowadzi w dół i ogarnia mnie rozpacz. Wyjście z domu to nie przyjemność, tylko katorga. Ciężki wózek inwalidzki, na którym się poruszam, sprawia, że pokonanie stopnia jest wręcz niemożliwe. 

Tak bardzo chciałbym być samodzielny, nie angażować innych za każdym razem, kiedy muszę wyjść. Marzę o tym, żeby pojechać sam do sklepu, kościoła, lekarza... Aby nie musieć szukać wtedy kogoś, kto musi wziąć mnie na ręce, znieść mnie i wózek. 

Pojawiła się przede mną szansa, która odmieni całe moje życie... Miasto udostępnia mi lokal na parterze, zamiast setki schodów są tylko trzy, które bez przeszkód pokonam dzięki schodołazowi. To oznaczałoby dla mnie wolność i samodzielność. Nowe życie...

Paweł Cieślik

Niestety, mieszkanie jest w opłakanym stanie - aby się tam wprowadzić, muszę zobowiązać się do tego, że wykonam kapitalny remont. Trzeba przystosować je do potrzeb osoby niepełnosprawnej, skuć glazurę, położyć podłogi, wykonać prace malarskie, wymienić okna i drzwi, rozebrać piec... Trzeba też kupić i podłączyć wszystkie urządzenie sanitarne, kuchenkę, przystosować elektrykę... Prace z zakresu elektryki oraz branży sanitarnej pochłoną niestety najwięcej pieniędzy. Mam na to parę miesięcy, inaczej szansa przepadnie...

Trudno jest prosić o pomoc, niestety, ja nie mam wyjścia. Z całego serca proszę o wsparcie, bym mógł jeszcze trochę cieszyć się życiem mimo niepełnosprawności… Ze swojej strony obiecuję pamięć w modlitwie. Bóg zapłać za Twoje dobre serce, które zrozumie moją sytuację i pomoże mi w potrzebie.

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 200
  • Anonymous
    Anonymous
    Share
    PLN 100
  • Anonymous
    Anonymous
    Share
    PLN 100
  • Kasia
    Kasia
    Share
    PLN 30

Paweł Cieslik is still fighting for recovery. Support the current fundraiser.

DonateDonate