
Tata trójki dzieci chce żyć❗️ Pomóżmy mu w walce z rakiem❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Choroba zaatakowała mnie nagle. W jednym momencie moje poukładane, spokojne życie zmieniło się w walkę o zdrowie. W 2019 roku wykryto u mnie nieuleczalną chorobę serca. Żeby się jej pozbyć, jest tylko jedno rozwiązanie — przeszczep. Choroba ogranicza mnie już w większości codziennych spraw, nie pozwala normalnie funkcjonować. Lekarze podczas badań niestety znaleźli coś jeszcze. Guza na trzustce! Mój stan z dnia na dzień się pogarsza, a mam dla kogo żyć… Mam żonę i trójkę dzieci!
Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Kiedy pojawiły się kłopoty z jedzeniem, w ciągu pół roku straciłem 50 kg. W lutym skrajnie odwodniony i wyczerpany trafiłem do szpitala. Konieczna była operacja. Podczas zabiegu lekarze znaleźli duży, nieoperacyjny guz na trzustce! Byłem w szoku. Ile chorób może dotknąć jednego człowieka?
Dziś jestem po resekcji 2/3 żołądka, części jelit i usunięciu dwunastnicy. Onkolodzy wciąż starają się zaklasyfikować raka, ale bez powodzenia. Badania ciągną się w nieskończoność. Jednocześnie nadal chudnę i nie mogę jeść… Mój stan z dnia na dzień się pogarsza.

Mam dopiero 42 lata i wierzę, że jeszcze czeka mnie wiele dobrego.
Moje dzieci dają mi ogromne wsparcie. Nie wyobrażam sobie ich zostawić. Nie teraz kiedy nie są jeszcze gotowi, by żyć samodzielnie... Wciąż mnie potrzebują! Rosną, osiągają sukcesy i poznają świat. Chcę być przy nich i razem z nimi to przeżywać, móc je zawsze ochronić…
Naszą 5-osobową rodzinę utrzymuje teraz moja żona. Ze względu na chorobę nie mogę pracować. To dodatkowy stres i przykrość. Oczywiście stanąłem przed komisją ZUS w celu uzyskania renty. Niestety, pomimo znacznego stopnia niepełnosprawności, nie udało się. Powód banalny – zabrakło mi kilka miesięcy do ciągłości składek. Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej również odmówił wypłaty świadczenia, ponieważ przekroczony został dochód na osobę — o 2,67 zł. To dla nas bardzo krzywdzące i niesprawiedliwe.
Obecnie jestem pod opieką domowego hospicjum i jestem diagnozowany w kierunku nowotworu neuroendokrynnego. Niestety badania i czekanie na wyniki trwa w nieskończoność. Mój stan się pogarsza. Będę miał montowaną sondę do karmienia dojelitowego, a jeśli się nie powiedzie, wtedy zostanie wdrożone karmienie dożylne. Takie rozwiązanie jest nieuniknione…
Zwracam się z wielką prośbą o pomoc, chociaż nie jest to dla mnie łatwe. Wyjazdy do lekarzy, odżywki i leczenie przekraczają nasze możliwości finansowe. Musiałem zrezygnować z pracy. Żyjemy tylko z jednej pensji, a jest nas w domu pięcioro.
Ufam, że moja walka ma sens! Moje dzieci przypominają mi, że chcę stawić temu czoła i że łatwo się nie poddam!
Proszę, pozwól mi żyć!
Paweł