
Jestem niepełnosprawny od dziecka... Nie jest mi łatwo, ale walczę! Proszę o pomoc❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, turnusy rehabilitacyjne, wózek manualny
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, turnusy rehabilitacyjne, wózek manualny
Fundraiser description
„Bez pomocy utknę w życiu pełnym bólu, rozczarowania i braku nadziei.” Mam na imię Paweł, mam 21 lat. Ból, cierpienie i ciągłe zastanawianie się, co będzie dalej — to jest właśnie mój świat. Ciągle myślę: co będzie, jeśli będę musiał zrezygnować z leczenia? Co będzie, jeśli choroba będzie postępować? A wiem, że będzie, jeśli nie będę kontynuował rehabilitacji...
Jestem Paweł, jestem niepełnosprawny od urodzenia. Jestem młodym chłopakiem, Polakiem, bezbronnym wobec walki o własne zdrowie. Walczę, jak mój ukochany klub piłkarski – Real Madryt, walczę o samodzielność, o sprawność, o normalne życie. Sam nie dam jednak rady, potrzebuję Waszej pomocy. Bez niej będe zmuszony odpuścić... Nie chcę nawet myśleć, co mnie wtedy czeka...
Moja niepełnoprawność związana jest ze sferą ruchową. Mam porażenie mózgowe i przez to niesprawne nogi i ręce. Korzystam z wózka inwalidzkiego i pomocy mojej mamy. To ona przez wszystkie lata mojego życia dbała o to, abym miał możliwie najlepszą rehabilitację. Opiekowała się mną i pracowała, chowała dumę do kieszeni i z pokorą prosiła o wsparcie finansowe na moje leczenie.

Nie mam dnia bez tabletki przeciwbólowej, nie mam dnia bez nacierania się mocną maścią, żeby choć trochę rozluźnić potwornie spięte mięśnie i zmniejszyć potężny już ból.
Miałem zupełnie inne plany. Chciałem jednocześnie intensywnie się rehabilitować i uczyć. Marzyłem o studiach i dalszym samorozwoju, o tym, by być kiedyś samowystarczalną osobą. Jednak mój stan zdrowia się pogarsza. Musiałem ograniczyć regularną rehabilitację z powodu braku środków, a to wpływa na mój stan zdrowia, powoduje regres i ból.
Ten ból odbiera mi jasność umysłu i nie pozwala skupić się na czymś innym, niż on sam. Jedynym co go koi na dłużej jest rehabilitacja. Stała i intensywna, regularna i wielopłaszczyznowa. Bardzo kosztowna. Bez rehabilitacji nie tylko nic nie zyskam, ale stracę to, co osiągnąłem do tej pory.
Mój mentor, Nick Vujicic, powiedział kiedyś: „Koncentrując się na rzeczach, które chciałbyś mieć lub których nie masz, zapominasz o tym, co masz.” Te słowa zawsze mi towarzyszyły, wierzyłem w nie i cieszyłem się z każdej małej rzeczy, z każdego mojego małego zwycięstwa w bitwie z chorobą. Chciałbym wciąż tak myśleć, ale ostatnio mam tyle chwil zwątpienia, tyle bólu. Ja po prostu marzę, by mieć, normalne, w miarę komfortowe — na ile to możliwe w moim stanie — życie.

Mój tata nie żyje, razem z mamą robimy wszystko, ale koszty turnusów rehabilitacyjnych całkowicie nas przerastają. Turnusy te powinny odbywać się regularnie. Marzę, żeby w 2027 roku móc odbyć cztery dwutygodniowe bloki. To moja jedyna szansa na poprawę...
Myśl o tym, że będę musiał się poddać, przeraża mnie, a wizja utraty posiadanych umiejętności i coraz większego bólu jest niestety coraz bliżej.„Wołam, wołam... czy ktoś usłyszy w tej ciszy, w tej beznadziei? Rękę wyciągam, prosząc o pomoc. Niech ktoś mnie znajdzie, niech da mi nową moc.”
Ratujcie, proszę. Każde udostępnienie, każda złotówka, a nawet każda dobra myśl jest dla mnie na wagę złota! Dziękuję z całego serca za pomoc!
Paweł Makowski