
Mąż i ojciec walczy z AGRESYWNYM RAKIEM❗️Pilnie potrzebne wsparcie❗️
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, dieta, likwidacja barier architektonicznych
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, dieta, likwidacja barier architektonicznych
Fundraiser description
Mam na imię Paweł. Jestem mężem i ojcem dwójki dzieci: 15-letniego syna i 10-letniej córki. Do grudnia 2025 roku wszystko było zwyczajnie. Praca, obowiązki domowe i pasja biegania 2-4 razy w tygodniu, w zależności od tego, na ile pozwalało życie rodzinne.
Nasza rodzina żyła skromnie, w zabieganiu jak wszyscy, ale spokojnie i szczęśliwie. Dni mijały nam na codziennych sprawach, wspólnym spędzaniu czasu, rozmowach. Zawsze znajdowaliśmy też chwile na odpoczynek, wycieczki rowerowe i czasem wyjazdy w ukochane Pieniny albo do Szczawnicy.
Niestety, grudzień 2025 roku zmienił wszystko. Poczułem wtedy dziwny ból w okolicach brzucha. Od razu pojechałem do szpitala, a gastroskopia przyniosła diagnozę – ZŁOŚLIWY RAK PRZEŁYKU!
To był dla mnie prawdziwy szok. Nie wiedziałem, co się dzieje i co teraz będzie. Czułem, jakby w jednej chwili całe życie przeleciało mi przed oczami. Co gorsza, w styczniu 2026 roku wykonałem dodatkowe badania, które wykazały przerzuty...
W lutym odbyły się kolejne konsultacje, poszerzanie diagnostyki, oczekiwanie na wizyty, pobyt w szpitalu w Lublinie i protezowanie przełyku. Później, w marcu, trwały przygotowania do radioterapii i chemioterapii przed operacją. Wykonaliśmy też kontrolne badanie TK, pokazujące kolejne przerzuty, tym razem do wątroby.

Operacja nie jest już brana pod uwagę, a lekarz określił mnie „ponadprzeciętnym przypadkiem” (biorąc pod uwagę szybkość rozwoju choroby). W międzyczasie przeszedłem kolejne protezowanie przełyku, dlatego nie mogę już jeść normalnych posiłków, tylko płynne i miksowane.
W kwietniu rozpocząłem co 2-tygodniowe cykle chemioterapii, których celem jest powstrzymanie rozwoju choroby. Niestety cały czas chudnę i jestem coraz słabszy. Ale nie mogę się poddać, bo mam dla kogo żyć! Wciąż wierzę, że jeszcze mogę zawrócić z tej drogi...
Jednak aby to było możliwe, potrzebuję Waszej pomocy. Regularnie pokonuję setki kilometrów do specjalistów, a ceny paliw mi w tym nie pomagają. W dodatku każda wizyta w aptece to niemałe sumy, wspomagam się też specjalnymi medycznymi posiłkami, które pomagają mi funkcjonować, ale generują spore wydatki. Co więcej, prawdopodobnie już niedługo potrzebne będzie dostosowanie niektórych pomieszczeń do moich potrzeb w związku z coraz gorszą sprawnością (np. łazienki). To także wiąże się z kosztami...
Dlatego proszę, jeżeli tylko możecie, pomóżcie. Nawet drobna wpłata to dla mnie ogromna nadzieja. A każde udostępnienie to szansa, że jak najwięcej osób dowie się o mojej sytuacji. Wierzę, że jeszcze nie wszystko stracone...
Paweł