Pawełek Tatarczuk - main photo

Umiera 4-letnie dziecko❗️Nie pozwólmy, by nowotwór zabrał życie małego Pawełka...

Fundraiser goal: ratowanie życia: leczenie w szpitalu w Barcelonie, pobyt, pomoc społeczna

Fundraiser organizer:
Pawełek Tatarczuk, 6 years old
Barcelona
Neuroblastoma IV stopnia
Starts on: 21 July 2021
Ends on: 19 April 2022
PLN 57,034
Donated by 2603 people

Fundraiser goal: ratowanie życia: leczenie w szpitalu w Barcelonie, pobyt, pomoc społeczna

Fundraiser organizer:
Pawełek Tatarczuk, 6 years old
Barcelona
Neuroblastoma IV stopnia
Starts on: 21 July 2021
Ends on: 19 April 2022

Fundraiser description

PILNE! 4-letni Pawełek walczy o życie! Od kilkunastu dni jest w szpitalu w Barcelonie - szpital czeka na opłacenie kosztów leczenia! Nowotwór powrócił... Maluszek przeszedł operację i jak najszybciej musi zacząć chemioterapię, bo szanse na życie maleją! Zrozpaczona mama czeka na kosztorys leczenia i błaga o Twoją pomoc...

Wznowa - usłyszałam, a z tym słowem skończył się mój świat... Patrzę na mojego 4-letniego synka i umieram ze strachu. Brakuje mi tchu, kiedy myślę o rokowaniach, o tym, że może go nie być... Pawełek choruje na jeden z najgroźniejszych, najbardziej śmiertelnych dziecięcych nowotworów. Połowa chorych na niego dzieci po prostu umiera...

Pawełek Tatarczuk

Myślałam, że mamy już to wszystko za sobą... Dnie i noce wśród szpitalnych ścian. Czas odmierzany tylko przez kolejne kroplówki z chemią, badania, obchody lekarskie, konsultacje. Włoski zostające na poduszce, zmęczona buzia Pawełka. Rozpaczliwe czekanie na dobre wieści, na nadzieję, która nie nadchodzi... Przeraźliwy stres i ból, który odbiera oddech, bo wiem, że moje dziecko moje umrzeć!

Byliśmy tacy szczęśliwi. Narodziny Pawełka były spełnieniem naszych marzeń. Od dnia, w którym pojawił się w naszym życiu - 6 stycznia 2017 roku - nie liczyło się nic więcej. Niestety, śmiertelna choroba odebrała nam wszystko, czym do tej pory mogliśmy się cieszyć. Pawełek zaczął nagle słabnąć, skarżyć się na ból... Rok 2020, rok pandemii, tak trudny dla całego świata, dla mnie był najgorszym w życiu. W styczniu, po serii badań, okazało się, że mój wtedy 3-letni synek ma nowotwór... Był już w IV, najgorszym i najbardziej zaawansowanym stopniu...

Pawełek Tatarczuk

Powiedzieć, że świat się zawalił, to mało... On po prostu legł w gruzach. Wszystko inne, co liczyło się wcześniej, przestało mieć znaczenie... Liczył się tylko on, Pawełek. To, że może umrzeć... Neuroblastoma to nowotwór układu współczulnego, występujący tylko u dzieci... Jest bardzo agresywny i śmiertelny. Rokowania w przypadku dzieci, u których wykryto nowotwór tak późno jak u naszego synka, są bardzo kiepskie...

Pawełek natychmiast przeszedł 2 cykle chemii w szpitalu na Ukrainie, gdzie mieszkamy. Potem udało się nam polecieć na leczenie do szpitala w Barcelonie, specjalizującego się w leczeniu neuroblastomy. W Hiszpanii lekarze usunęli guza na nadnerczu. Kolejnym etapem było 5 cykli chemii, 14 dni radioterapii oraz 5 cykli immunoterapii. Synek walczył o swoje malutkie życie przez całe 10 miesięcy. 10 miesięcy strasznego bólu, łez i strachu, cierpienia, które nie zniósłby niejeden dorosły...

Po niemal roku padło słowo, o którym marzyłam od wielu miesięcy... Remisja! Powolutku odzyskiwaliśmy utracone życie. Byłam pewna, że odzyskamy też tak upragnioną normalność, że onkologiczny rozdział pozostanie tylko koszmarnym wspomnieniem, które już nigdy więcej się nie powtórzy... Jak bardzo się myliłam.

Pawełek Tatarczuk

Nasze szczęście trwało tylko pół roku... Myślałam, że nie będzie gorszego dnia niż ten diagnozy. Jednak nadszedł - dzień, w którym dowiedziałam się, że nowotwór wrócił. Pojechaliśmy z synkiem na kontrolę. Spodziewałam się, że usłyszę, że wszystko będzie dobrze. Tymczasem wszystko wróciło... Zafrasowane miny lekarzy, ich poważne spojrzenia i strach. WZNOWA. Tym razem nowotwór zaatakował główkę naszego synka. Jest bardzo, bardzo źle...

Udało się znaleźć szpital, który poszedł nam na rękę i zgodził się na odroczenie płatności za leczenie synka. 15 lipca przylecieliśmy do Hiszpanii.  W ten sam dzień synek dostał ataku bólu, zbladł, tracił świadomość. Guz się uaktywnił i pokazywał, jak bardzo jest niebezpieczny. Znaleźliśmy się tu w ostatnim możliwym momencie...

Operacja wycięcia ogromnego guza odbyła się dzień później. Stan synka jest stabilny, prawdopodobnie jednak stracił wzrok w jednym oczku... Chemioterapię musimy zacząć jak najszybciej, nie mamy czasu do stracenia, guz może odrosnąć bardzo szybko! Czekam na kosztorys leczenia, ale już wiem, że będzie gigantyczny...

Życie Pawełka jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie, a ja robię, co tylko się da, by nie oddać go śmierci. Do ogromnego strachu o życie dziecka dochodzi ciągły lek, skąd wziąć pieniądze na leczenie, na ratowanie życie mojego maleństwa? Czekam na dokładny kosztorys leczenia, ale już wiem, że będzie on ogromny i nie do udźwignięcia dla naszej rodziny.

Ja nie proszę, ale błagam o ratunek, jak tylko może błagać zrozpaczona matka, której dziecko może umrzeć! Nie wiem jeszcze, jak wielkich pieniędzy będziemy potrzebować, dlatego proszę o każdą złotówkę, która może sprawić, że nasz Pawełek będzie po prostu żyć...

Mama Pawełka - Natalia

 

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN X
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Iwona
    Iwona
    Share
    PLN 20
  • Iwona
    Iwona
    Share
    PLN 20
  • Ewelina U.
    Ewelina U.
    Share
    PLN X
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20