
Synek lekarki walczy z guzem mózgu❗️Potrzebna pomoc dla dzielnego wojownika Philipa!
Fundraiser goal: leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Nasz syn ma zaledwie 11 lat. Jeszcze niedawno jego świat był pełen zwykłych dziecięcych spraw – szkoły, zabawy i marzeń. Dziś musi zmierzyć się z czymś, z czym żadne dziecko nie powinno walczyć – guzem mózgu.
Patrzę na niego i wciąż widzę tego samego chłopca – tylko trochę bardziej zmęczonego, trochę poważniejszego, niż powinien być w tym wieku. Chcę zrobić wszystko, by dać mu szansę na jak najlepsze leczenie i nadzieję na powrót do normalnego dzieciństwa. Stąd ta zbiórka i prośba o pomoc...
Pierwsze objawy choroby pojawiły się półtora roku temu. Najpierw drobne sygnały, przez które syn był diagnozowany najpierw w kierunku cukrzycy. Potem coraz więcej badań, wizyt i powrotów do szpitala. Dobrze dobrane leczenie przez długi czas pozwalało nam wierzyć, że to wszystko da się poukładać. Że to tylko mały zakręt i za chwilę znowu będzie normalnie...
Z czasem jednak coś zaczęło się zmieniać. Philip zaczął tracić na wadze, bolała go głowa... Zaburzenia hormonalne stopniowo odbierały mu energię. Pojawiły się wahania nastroju, przewlekłe zmęczenie, ból... Dla 11-letniego chłopca to ogromny ciężar. Ta lekkość, z którą wcześniej wchodził w każdy dzień i podejmował nowe wyzwania, zaczęła znikać.
A potem usłyszeliśmy diagnozę, której boi się każdy rodzic: nowotwór złośliwy...

Guz w głowie syna jest niewielki, ale położony w miejscu, do którego nie ma bezpiecznego dostępu operacyjnego. Philip rozpoczął chemioterapię, jest już po 1 cyklu. Walka trwa... Przed nami radioterapia.
Jestem lekarzem. Na co dzień podejmuję trudne decyzje medyczne z chłodną głową. Tym razem decyzje dotyczą mojego dziecka – i jest to o wiele trudniejsze, niż kiedykolwiek przypuszczałam...
Wiem, jak bardzo sposób leczenia dziś może wpłynąć na przyszłość syna. Dlatego staramy się o możliwość terapii radioterapią protonową – bardziej precyzyjną, dającą szansę na ograniczenie długoterminowych powikłań... Klasyczna radiotrapia naświetla komorę mózgu i rdzeń kręgowy. W przypadku dziecka, jakim jest Philip, oznacza to powikłania na całe życie... Protonoterapia ma mniejszy obszar naświetlania i pozwala na zachowanie jakości życia.
Nie walczymy tylko o „wyleczenie”... Walczymy o to, by za kilka czy kilkanaście lat Philip mógł żyć możliwie pełnym życiem. By jego ciało i głowa zapamiętały z tej historii nie tylko trud i ból, ale przede wszystkim radość i siłę, które przychodzą po zwycięstwie nad chorobą. Bo w to, że zwycięży, nie wątpimy nawt przez chwilę.
Syn jest wspaniałym, aktywnym chłopcem... Bardzo kreatywnym, tworzy i rysuje komiksy. Uwielbia sport - tenis, akrobatykę, ninja warrior. Lubi podróże i morze... Ale jego największą miłością są zwierzęta. Mamy 2 psy i 3 koty, które Philip bardzo kocha i którymi z z oddaniem się opiekuje.
Jeśli protonoterapia będzie musiała odbyć się zagranicą, oznacza to ogromne koszty... Nie wspominająć już o tym, że leczenie onkologiczne syna wiąże się niestety z wielotygodniowym wyjazdem do specjalistycznego ośrodka. To koszty zakwaterowania, dojazdów, rehabilitacji i codziennego funkcjonowania poza domem. Choroba dotyka całą rodzinę – pacjenta, rodziców, rodzeństwo i bliskich. Zmienia rytm dnia, plany, priorytety. Uczy nowej normalności, której nikt z nas nie wybiera.
Nigdy nie przypuszczałam, że będę pisać taki tekst. Ale dziś jednak jako mama proszę o pomoc. Każde wsparcie – finansowe, każde udostępnienie, każda dobra myśl – ma dla nas ogromne znaczenie. Daje nam poczucie, że nie jesteśmy w tej drodze sami.
Chcemy zrobić wszystko, aby Philip pokonał chorobę... By odzyskał siłę, spokój i swoją dziecięcą energię. By mógł cieszyć się tym, co najpiękniejsze - życiem.
Dziękujemy z całego serca za każdą formę wsparcia.