
Dzień, w którym zatrzymał się świat
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Zdjęcia, które widzicie na zbiórce, zostały zrobione, zanim doszło do tragedii i pęknięcia tętniaka. Był wtedy z nami, śmiał się, a dla żartów chował nawet w drzewie. Obecnie Piotr leży na oddziale intensywnej terapii, schowany przed światem, pod respiratorem. Dlatego musimy się podzielić z Wami naszą trudną historią, bo opuszczeniu szpitala czeka na Piotra minimum pół roku intensywnej rehabilitacji, która w prywatnym ośrodku kosztuje bagatela 20 tys. zł. Miesięcznie...
Byliśmy rodziną jakich wiele. Mieliśmy plany, marzenia, ambicje, a przede wszystkim siebie. Piotr zawsze był przy mnie, zawsze dawał mi poczucie bezpieczeństwa. A teraz tak bardzo się o Niego boję...

Trzynaście lat temu Piotr zaczął mieć problemy ze wzrokiem. Przez myśl nie przeszło nam nawet, że może być to pierwszy akt dramatu. Zupełnie niespodziewanie dowiedzieliśmy się wtedy o wrodzonej chorobie Piotra.
Byliśmy zdezorientowani, wszędzie szukaliśmy pomocy. Choroba zaś „w ukryciu” postępowała. Rozwinęło się zaawansowane wodogłowie i zaczęły pojawiać epizody padaczkowe. Objawy jak nieproszony gość wdarły się w nasze życie i zabrały Piotrowi rzeczywistość, jaką znał.
Od tego momentu rozpoczęliśmy walkę o Jego zdrowie i powrót, choć częściowy, do normalności. Zaczęły się badania, wizyty u specjalistów, pobyty w szpitalach i decyzja o ewentualnej operacji wszczepienia zastawki do mózgu, do której jednak nie doszło. Po wielu konsultacjach lekarze uznali, że to zbyt ryzykowne rozwiązanie.
W listopadzie 2017 roku Piotr przeszedł silny atak padaczkowy, po którym trafił do szpitala. Temat operacji powrócił. Wykonano szereg badań, m.in. tomografię, która potwierdziła poważny stan i dodatkowo wykryła tętniaka mózgu. Mimo przerażenia czekaliśmy na decyzję o jego usunięciu. Niestety, lekarze nie zdecydowali się na przeprowadzenie operacji. Zostaliśmy skazani na życie w strachu...
Tak żyliśmy do 5 lutego 2021 roku. Jak co dzień rano wyszliśmy do pracy, z której Piotr już nie wrócił do domu. Doszło do pęknięcia tętniaka i w krytycznym stanie trafił do szpitala. Natychmiast został zoperowany. Po około 3 tygodniach na OIOMie został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej, ale nadal oddycha tylko przy pomocy respiratora, nie odzyskał świadomości, ma porażenie czterokończynowe.
Walczymy i wierzymy, że wszystko dobrze się skończy. Lata temu rozpoczęliśmy wspólne życie i dojdziemy wspólnie do mety...
Powrót Piotra do zdrowia jest uzależniony od wszczepienia zastawki do mózgu i podjęcia jak najszybciej rehabilitacji. W Polsce jest niewiele ośrodków, które chcą podjąć się długiej i ciężkiej pracy, aby pomóc takim pacjentom jak Piotr. To miesiące rehabilitacji, pracy z logopedą i psychologiem. Koszt pobytu Piotra w takim ośrodku to horrendalna suma. Im szybciej trafi pod opiekę specjalistów, tym Jego szanse na odzyskanie świadomości i samodzielności są większe.
Zdajemy sobie sprawę, że czasy są trudne, ale wiemy też, że nie brakuje ludzi o wielkich sercach. Prosimy, otwórzcie swoje serca, pomóżcie postawić Piotra na nogi i przejść zwycięsko przez metę.
Justyna