
Wypadek niemal odebrał mi życie❗️Rdzeń kręgowy został przerwany, a żebra przebiły płuca❗️Proszę o pomoc!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, zakup sprzętu
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, zakup sprzętu
Fundraiser description
Mam na imię Piotr. 12 kwietnia 2025 roku otarłem się o śmierć. W wyniku poważnego wypadku komunikacyjnego doznałem bardzo rozległych i ciężkich obrażeń, które na zawsze zmieniły moją życie i odebrały mi sprawność. Od tamtej pory walczę z ograniczeniami i poruszam się tylko na wózku.
Gdy uległem wypadkowi, straciłem przytomność. Przyjechały dwie karetki, ale mój stan był krytyczny, więc zdecydowano się wezwać helikopter. Po dotarciu do szpitala okazało się, że doznałem licznych złamań, w tym kręgosłupa na poziomie Th6 i Th7 z przerwaniem rdzenia kręgowego. Oprócz tego żebra przebiły mi płuca i klatkę piersiową w wielu miejscach. Konieczna była operacja ratująca życie.
Po operacji przebywałem w śpiączce farmakologicznej, podłączony do aparatury. Lekarze nie dawali mi szans. Mówili mojej żonie Dorocie, żeby przygotowała się na najgorsze... Jednak wieczorem, dzień przed planowanym wybudzeniem mnie ze śpiączki, wydarzył się cud. Lekarze zadzwonili do Doroty, a ona potwornie bała się odebrać, bo myślała, że nie żyję! Okazało się, że sam wybudziłem się ze śpiączki!
Obecnie od klatki piersiowej w dół jestem sparaliżowany. Już nigdy nie stanę na nogi. Na szczęście ręce mam sprawne, choć jedna z nich przez długi czas wracała do sprawności po złamaniu i operacji barku. Każdy, nawet najmniejszy ruch, wymagał miesięcy ćwiczeń i walki. Nadal intensywnie się rehabilituję, bo to dla mnie jedyna droga do jak największej samodzielności.
Przed wypadkiem prowadziłem firmę budowlaną i pracowałem fizycznie. Wypadek brutalnie przekreślił dalszą pracę w tym zawodzie. Życie, jakie znałem, już nie istnieje. Na szczęście mam wspaniałą żonę, która jest moim największym wsparciem w tej walce. Mamy też pieska o imieniu Feta, który zawsze wiernie trwa przy mnie i czujnie monitoruje, czy nic złego mi się nie dzieje. Jak by doskonale rozumiał, że teraz to ja potrzebuję opieki.
Ogromnym przełomem był dla mnie udział w obozie rehabilitacyjnym FAR. To tam nauczyłem się samodzielnie poruszać na wózku i wykonywać podstawowe czynności, które wcześniej wydawały się zupełnie nieosiągalne. Mam nadzieję, że będę mógł wziąć w nim udział ponownie, by dalej pracować nad swoją sprawnością i niezależnością.
Koszty, które z dnia na dzień spadły na mnie i moją rodzinę, są niewyobrażalnie wysokie. Dlatego z całego serca proszę o pomoc. Potrzebuję środków na dalszą rehabilitację, specjalistyczny sprzęt medyczny i rehabilitacyjny, a także na dostosowanie domu do moich aktualnych potrzeb, jako osoby niepełnosprawnej. Każda złotówka to dla mnie realna szansa na bardziej samodzielne, godne życie. Dziękuję za każdą formę wsparcia i dobre słowo.
Piotr