
Wylew krwi do mózgu prawie odebrał życie Piotrowi. Pozwól mu wrócić do zdrowia i do rodziny!
Fundraiser goal: 6-miesięczna rehabilitacja neurologiczna
Fundraiser goal: 6-miesięczna rehabilitacja neurologiczna
Fundraiser description
To był najkoszmarniejszy Dzień Dziecka jaki było nam dane przeżyć. Nasze rodzinne, sielskie życie w jednej chwili roztrzaskało się o bolesną rzeczywistość. Gdy o tym myślę, czuję przerażenie, które odbiera dosłownie wszystko - poczucie bezpieczeństwa, beztroską codzienność, nasze wszystkie plany i marzenia...
Był akurat wieczór, gdy Piotr dostał wylewu krwi do mózgu. Jak się później okazało, pękła malformacja, którą posiadał w głowie od dzieciństwa. To było coś strasznego! Świadomość, że codzienność mija jak gdyby nigdy nic, podczas gdy w głowie najbliższej osoby znajduje się tykająca bomba. Nie mogłam się z tym pogodzić! Poczułam bezradność, bezsilność, strach o to, co będzie, jak zareagują nasze córeczki, gdy taty nie będzie obok.

Tydzień później lekarze podjęli się operacji. W wyniku wylewu oraz powikłań pooperacyjnych doszło jednak do rozległych uszkodzeń lewej półkuli mózgu Piotrka. Mąż ma sparaliżowaną prawą część ciała, w niewielkim zakresie porusza lewą ręką i nogą. Piotr jest z nami w kontakcie, odpowiada na pytania. Przeraża mnie jednak myśl, że tkwi uwięziony we własnym ciele, które odmawia mu posłuszeństwa.

Zanim doszło do tego wszystkiego, Piotr cieszył się każdą chwilą swojego życia. Po pracy uwielbiał spędzać czas z nami, z resztą rodziny, a jego największą pasją były rowerowe wycieczki - zarówno te weekendowe, poranne po okolicy, jak i dłuższe po trasach rowerowych w Polsce. Wspólnie kochamy góry. Naszym marzeniem było wejście na Rohacze. Narodziny córeczek - bliźniaczek przewróciły nasze życie do góry nogami. Ostatnie cztery lata to wymienna opieka nad nimi i radość z pokazywania im świata. Teraz wszystko stanęło pod znakiem zapytania. Szalenie tęsknimy za Piotrem - ja i nasze dziewczynki, zakochane w tacie po uszy.

Córeczki nie zdają sobie sprawy z tego, że tata jeszcze długo nie będzie mógł ich przytulić, poczytać im książeczek, zabrać na wycieczkę do lasu. Widzę jednak, jak każdego dnia tęsknią i gorąco wierzą w to, że po jego powrocie wszystko wróci do normalności.
Aby tak się stało mąż musi być intensywnie rehabilitowany. To jedyna szansa na to, by mógł stawić czoło wszystkim przeciwnościom. Niezbędna jest do tego długotrwała rehabilitacja neurologiczna. Jej koszt przekracza nasze możliwości finansowe, dlatego z całego serca proszę Cię o wsparcie. Chciałabym, aby jeszcze kiedyś Dzień Dziecka kojarzył nam się jedynie z uśmiechami naszych córeczek...
Monika, żona Piotra