
Rak postępuje❗️Piotr potrzebuje kosztownego leczenia❗️Pomóż mojemu mężowi
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Lewą nerkę Piotr miał wyciętą w 2009 roku. Powodem był rak. Z jedną nerką da się żyć. Byliśmy przekonani, że nie ma się czym martwić. Myśleliśmy, że wycięcie tej nerki to koniec naszych problemów.
Co prawda występowały pojedyncze guzy na prawej nerce, ale takie, którymi nie mieliśmy zaprzątać sobie głowy. Badania już wychodziły poprawne. Nasza czujność została uśpiona…
Było w porządku przez ponad 10 lat. Mój mąż pracował, zarabiał, chodził, był zdrowy. Kiedy nastał czas Covidu, wszyscy dookoła skupiali się wokół tej choroby. Gdy Piotr zaczął kaszleć, byłam przekonana, że to wirus. W pewnym momencie kaszel przekształcił się w duszności. Wtedy Piotr zrobił test. Ku naszemu zdziwieniu wynik wyszedł negatywny. Nocne poty nie ustępowały. Wyniki wszystkich innych badań też wychodziły dobre.

Dopiero USG wykazało wodę w płucach! Doktor kazał się modlić, by to była jedynie gruźlica…
W szpitalu lekarz przekazał nam najgorszą wiadomość, jaką mogliśmy usłyszeć: guz nerki rozsiany do płuc, móżdżku, kości i nadnercza. Byliśmy przerażeni. Bałam się, że Piotr się załamie. Pocieszałam, mówiłam, że będziemy razem walczyć, lecz czasem nawiedzały mnie najgorsze myśli.
W marcu Piotr doznał krwotoku. Wtedy też lekarze nie dawali mu szans na przeżycie. Mówili: “Zostało mu kilka dni”. Te słowa raniły doszczętnie, wydzierały ostatnie skrawki nadziei. Ku naszemu ogromnemu szczęściu Piotr nadal żyje! Niestety rak odebrał część sprawności. Zabierał się do tego powoli, po kawałku. W pewnym momencie Piotr potrzebował kul, by się poruszać. Ostateczny cios choroba wymierzyła, gdy jednego ranka mój mąż nie mógł wstać z łóżka… Dotąd jeździ na wózku.

Robię wszystko by ratować Piotra! To mój mąż, najdroższy przyjaciel. Nocami szukam rozwiązania. Próbujemy różnych metod: naświetlania, chemii w tabletkach, radioterapii. Nowotwór rozsiany jest niemal wszędzie, więc działamy, jak się da. Niestety leczenie onkologiczne jest bardzo drogie. Krioablacja, czyli leczenie poprzez zamrażanie guza jest najmniej inwazyjne i z naszej wiedzy jak do tej pory najbardziej bezpieczne. Po jednym zabiegu widzieliśmy już efekty.
Bardzo proszę Cię o pomoc! Sami nie damy rady. Piotr nie może pracować. Z mojej pensji nie jestem w stanie sfinansować całego leczenia. Każda złotówka jest dla nas na wagę złota. Nie dopuszczamy do głów tego najgorszego scenariusza, bo wierzymy, że są ludzie, którzy nam pomogą. Będziesz wśród nich?
Z góry dziękuję.
Basia
*Kwota zbiórki jest szacunkowa.
