
Od klatki piersiowej w dół nie czuję NIC – ani dotyku, ani temperatury❗️ Kolejne „w kolejce" są ręce – POMOCY❗️
Fundraiser goal: Wózek inwalidzki, pionizator statyczny, sprzęt rehabilitacyjny
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Wózek inwalidzki, pionizator statyczny, sprzęt rehabilitacyjny
Fundraiser description
Nigdy nie sądziłem, że na własnej skórze przekonam się, jak kruche jest zdrowie i sprawność. Całe życie byłem samodzielnym, sprawnym mężczyzną. A potem przyszedł ten jeden, tragiczny dzień, który zmienił wszystko…
14 sierpnia 2023 roku pomagałem mojemu bratu w stajni. Konie to była nasza wspólna pasja – przez lata jeździliśmy razem na zawody skokowe. Niestety, wystarczyła jedna, krótka chwila. Przy zjeżdżaniu ładowarki ze stopnia doszło do nieszczęśliwego wypadku. Pamiętam ból, szok i mojego brata, który wezwał karetkę.
Diagnoza? Złamanie kręgosłupa. Natychmiast przetransportowano mnie do szpitala. Operacja, stabilizacja kręgosłupa, implant. Schudłem 15 kilo, została ze mnie „sama skóra i kości”. Pojawił się problem z gojeniem ran – śruby, które zostały wstawione w kręgosłupie, cały czas podrażniały skórę. Konieczna była kolejna operacja, by usunąć niewłaściwą tkankę…
Przez pewien czas po operacji była nadzieja, że wszystko skończy się dobrze. Byłem w stanie chodzić, zająć się sam sobą… W 2025 roku po raz pierwszy poczułem mrowienie w nogach. Nie wiedziałem, co się dzieje, lecz już po 6 miesiącach nie byłem w stanie sam chodzić – potrzebowałem do tego wsparcia.
Mój stan pogarszał się z miesiąca na miesiąc i już w październiku straciłem władzę oraz czucie w dolnej części ciała. Widzę, jak rehabilitant dotyka moich nóg. Podczas kąpieli widzę, jak zanurzają się w wodzie. JEDNAK Od klatki piersiowej w dół – nie czuję NIC. Ani dotyku, ani temperatury.
Mój stan cały czas się pogarsza, a niedowład zajmuje kolejne centymetry mojego ciała. Lekarze nie wiedzą, jak to zatrzymać. Każdego dnia żyję w lęku, bo wiem, że kolejne „w kolejce” są ręce... Nie chcę nawet myśleć o tym, że mogę zostać uwięziony we własnym ciele.
Już teraz wiem, jak to jest być uwięzionym. Cały mój świat skurczył się do 4 ścian domu moich rodziców. To oni są dla mnie teraz wsparciem w tych wszystkich czynnościach, których nie mogę wykonać sam. Rzeczy, które były kiedyś tak proste i oczywiste, dzisiaj są jedynie wspomnieniem. Wstanie z łóżka, samodzielne ubranie się, wyjście na podwórko i poczucie trawy pod stopami…
Choć jest mi bardzo ciężko… nie poddaję się. Chcę o siebie zawalczyć. Jeśli przez brak możliwości ruchu mogą powstawać odleżyny – chcę móc zapobiec im poprzez specjalistyczny sprzęt. Jeśli nie mogę sam wstać z łóżka – chcę móc się wyprostować choćby w pionizatorze. Jeśli nie mogę wyjść z domu o własnych siłach – chcę móc wyjechać z niego na kołach wózka.
Otrzymałem częściową refundację, lecz niestety, wszystkie moje oszczędności wykorzystałem, by opłacić dotychczasowe wsparcie specjalistów. Dlatego proszę Was o wsparcie. Każdy gest dobrego serca może być tym, który zmieni mój los.
Piotr