Fundraiser finished
Piotr Szumiło - main photo

Piotr ma coraz mniej czasu, by pokonać glejaka. Pilnie potrzebna pomoc!

Fundraiser goal: Terapia w walce z glejakiem mózgu

Fundraiser organizer:
Piotr Szumiło, 50 years old
Zamość, lubelskie
Glejak mózgu - wznowa
Starts on: 29 October 2019
Ends on: 5 February 2022
PLN 201,896(101.77%)
Donated by 3835 people

Pledge 1.5% of tax to me

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0057927 Piotr

Fundraiser goal: Terapia w walce z glejakiem mózgu

Fundraiser organizer:
Piotr Szumiło, 50 years old
Zamość, lubelskie
Glejak mózgu - wznowa
Starts on: 29 October 2019
Ends on: 5 February 2022

Fundraiser description

Plany, marzenia, rozpadły się jak domek z kart. Wszystko przestaje mieć znaczenie w momencie, gdy słyszysz, że w głowie masz tykającą w głowie. Świat staje się miejscem obcym, a ty zastanawiasz się czy jeszcze cokolwiek na ciebie czeka. Kiedy patrzysz na swoją rodzinę i nie wiesz, czy właśnie nie widzisz jej po raz ostatni… 

Żona Piotra: Ten dzień zapamiętam na zawsze. W niedzielę pracowałam, ale swoim zwyczajem zawsze podczas przerwy w obowiązkach dzwoniłam do męża, by zapytać jak mija mu dzień. To, że nie odebrał, nie powinno mnie dziwić. Ale odbierał. Zawsze. Przeczucie nie dawało mi spokoju, to sprawiło, że zaangażowałam najbliższych znajomych, by sprawdzili czy wszystko w domu w porządku. Nieco ponad godzinę później dowiedziałam się, że mąż może mieć pierwsze objawy udaru, że powinnam do niego wracać. Pierwsza myśl: to nie może być prawda! On zawsze zdrowy, pełny energii miałaby poważnie zachorować? Niedługo po tym byliśmy szpital. To tam usłyszałam od lekarza, w marcu tego roku, że u męża w głowie wykryto w guz. Okazało się, że to glejak. Cały świat runął. Wtedy nie wiedziałam do końca, jakie mogą być konsekwencje, ale krótka rozmowa z lekarzem, uświadomiła mi, że czeka nas walka. O życie. O sprawność. O wszystko. 

Piotr Szumiło

Piotr: Kiedy dowiedziałem się, że mam glejaka załamałem się. Guz, nowotwór - brzmiały dla mnie jak wyrok. Nie wierzyłem, że jest dla mnie szansa. Jak mam powiedzieć o tym dzieciom? Czy umrę od razu, czy czeka mnie męka i wiele miesięcy cierpienia? Te pytania kłębiły mi się w głowie. Kiedy miałem wrażenie, że sięgnąłem dna, poprosiłem moją żonę tylko o jedno. By wyciągnęła rękę i mnie uratowała. 

Żona Piotra: Operacja pozwoliła na wycięcie znacznej części guza. Późniejsza radioterapia miała być ratunkiem i zniszczyć resztki choroby odbierającej mężowi siły. 6 tygodni ciężkiego leczenia, borykanie się ze skutkami organizmu, który podejmuje walkę. Patrzenie na to, jak batalia o życie odbiera mu siły. Nadzieja, która pojawiała się i znikała. Szpital, którego z czasem poznaliśmy każdy kąt. Każdy powrót bolał niemalże fizycznie… 

Na kolejne badania czekałam pełna nadziei. Że ten wysiłek nie poszedł na marne. Tomografia wykonana 1 września zniszczyła wszystko. Najgorsze, co może przekazać lekarz: wznowa choroby. Guz odrastał po drugiej stronie mózgu w bardzo nietypowym kształcie. Forma, której żaden lekarz, nie chce i nie może zoperować. Zmiana planu leczenia na chemioterapię paliatywną nie daje zbyt wielkich nadziei. Szpitalne protokoły pozostają bezradne. Potrzebne jest leczenie nierefundowane. To wydatek kilkuset tysięcy złotych! Nie wyobrażam sobie takiej kwoty i wiem, że nie jestem w stanie jej zdobyć. Muszę go ratować! Wiem, że każdy dzień oczekiwania na leczenie odbiera nam szansę. Potrzebuję Twojej pomocy, bo jesteś naszą jedyną nadzieją na to, że znów staniemy do walki. 

Piotr: Całe życie pomagałem, byłem zaangażowany w opiekę nad zwierzętami. Moja empatia nie pozwalała mi przechodzić obojętnie obok krzywdy innych. Teraz staję przed Wami i proszę, pomóż mi przeżyć jeszcze kilka-, kilkanaście lat. Patrzeć jak dzieci dorastają, spełnić jeszcze kilka marzeń. Móc robić jeszcze plany na przyszłość, nie myśleć, że jedynym co mnie czeka jest śmierć. 

Glejak brzmi potwornie. Do niedawna nie wiedziałem, co to. Gdyby ktoś rok temu powiedział mi, że tak dziś będzie wyglądało moje życie, pewnie roześmiałbym się w głos. Moją energią zarażałem innych, a dziś czerpię tyle ile mogę. Odbieram to, co dałem… Dobro do mnie wróciło, ale potrzebuję więcej, bo to leczenie jest dla mnie nadzieją na przyszłość.

Żona Piotra: Muszę o niego walczyć! To moja druga połówka, człowiek, który zrobił w swoim życiu mnóstwo dobrego... Mamy córkę, która Teraz walczę o każdy dzień. O to, by szpital i hospicjum nie stało się dla nas miejscem oczekiwania na koniec. Nie poddam się! 

Select a tag
Sort by
  • Tyburcy marynarka
    Tyburcy marynarka
    Share
    PLN 10
  • Monia
    Monia
    Share
    PLN 50
  • Beata Shew
    Beata Shew
    Share
    PLN 10
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 300
  • Sylwia Chapman
    Sylwia Chapman
    Share
    PLN 10

This fundraiser has finished, but Piotr Szumiło still needs your help.

DonateDonate