
Grozi mi wózek – potrzebuję PILNEJ operacji❗️Jestem mężem i tatą, nie mogę się poddać! Proszę, pomóż mi!
Fundraiser goal: Operacja neurochirurgiczna
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Operacja neurochirurgiczna
Fundraiser description
Jeszcze niedawno wiodłem spokojne życie u boku mojej żony i naszej małej córeczki Alicji. W 2023 roku zdiagnozowano u mnie jednak wielopoziomową dyskopatię, a codzienność stała się bardzo trudna. Dzięki mocy Waszych serc udało mi się przejść operację, jednak dziś znowu grozi mi wózek i potrzebuję pilnej pomocy!
Wszystko zaczęło się niewinnie, w 2023 roku – od bólu biodra. Nie sądziłem wtedy, że to coś poważnego. Zawsze staram się być dobrej myśli i liczyłem na to, że dolegliwość szybko minie. Udałem się do ortopedy, zrobiono mi rentgen i rezonans, po których okazało się, że mam poważny problem z odcinkiem lędźwiowym kręgosłupa. Kręgi uciskały mi nerwy, co powodowało okropny dyskomfort i ból. W 2024 roku choroba przybrała na sile, a moje dotychczasowe życie odeszło w zapomnienie.
Dzięki Wam w grudniu 2025 roku przeszedłem operację kręgosłupa. Przebiegła w pełni pomyślnie i w ciągu zaledwie 2-3 miesięcy „doszedłem do siebie”. Myślałem, że najgorsze już za mną, że odzyskałem dawne życie. Niestety, moje nadzieje nie trwały długo.

Dosyć szybko wrócił paraliżujący ból kręgosłupa. Rezonans nie pozostawił złudzeń – dyskopatia zaatakowała ponownie, tym razem jeden krąg wyżej. Znów poruszam się tylko o kulach, nawet zwykłe dojście do toalety jest dla mnie ogromnym wysiłkiem i zajmuje dużo czasu. Praktycznie nie wychodzę z domu, ewentualnie na ławkę w pobliżu, kiedy jest ładna pogoda. Ulgę odczuwam tylko w pozycji leżącej lub siedzącej, ale tylko wtedy, gdy uda mi się znaleźć odpowiednią pozycję.
Ciężko mi, kiedy pomyślę, że moje dawne życie, pełne energii, nowych pomysłów, zabaw z córką, już może nie wrócić. Kiedyś pracowałem w stoczni w Tczewie, budowałem statki. Moją największą pasją zawsze było malowanie obrazów olejnych, szczególnie krajobrazów naturalnych. Mimo mojej choroby staram się dalej malować.

Dodatkowo choruję na RZS i przyjmuję sterydy, które osłabiają moje kości. Bardzo się boję, ale wiem też, że bez operacji czeka mnie coraz większe cierpienie. Żadne leki już na mnie nie działają. Szansą na to, by odzyskać utraconą sprawność, po raz kolejny jest niezwykle kosztowna operacja. Niestety, wydatek z tym związany jest ogromny, a ja nie jestem w stanie udźwignąć go samodzielnie.
Najtrudniejsze w tym wszystkim jest dla mnie patrzenie na moją małą córeczkę, Alę. Chciałbym jej w tym towarzyszyć, być przy niej bardziej – pograć w piłkę, pobiegać z nią w parku, czy chociaż pójść na zwykły spacer. Ale nie mogę. Marzę tylko o tym, by być tatą dla mojej Ali na 100%.
Dlatego dziś nie tylko dziękuję za całe dotychczasowe wsparcie, ale proszę: bądźcie ze mną dalej. Bez Waszej pomocy nie mam szansy przejść operacji. Bez Waszej pomocy mogę zostać przykuty do wózka…
Piotr