
Kiedy zasypia, ja płaczę z rozpaczy❗️ Pomocy – guz mózgu zabija mojego synka❗️
Fundraiser goal: Leczenie zagraniczne guza mózgu
Fundraiser goal: Leczenie zagraniczne guza mózgu
Fundraiser description
Nasz synek Piotruś walczy z najstraszliwszym guzem mózgu – AT/RT. Jest to agresywny, złośliwy nowotwór wieku dziecięcego. Atakuje bardzo szybko, śmiertelny – przeżywa zaledwie kilkanaście procent dzieci, które zaczynają z nim walkę... Kiedy Piotruś śpi, ja płaczę w ukryciu. Kiedy się budzi, tulę go ze wszystkich, tak jakbym mogła go w ten sposób ocalić...
Guz mózgu zamknął go w szpitalnej sali, na oddziale onkologii. W miejscu, gdzie tak wiele dzieci, zamiast do domu, idzie do nieba. Nasz Piotruś nie ma jeszcze roczku, a musi stoczyć najcięższą walkę – walkę o życie!

Nasze życie w jednej chwili z bajki zamieniło się w koszmar! Piotruś to bardzo pogodny, dzielny chłopiec, oczko w głowie całej naszej rodziny, zarówno rodziców jak i siostrzyczek. Uwielbia, gdy mu śpiewamy, gdy pokazujemy i naśladujemy głosy zwierząt. Uwielbia nowe osoby, czaruje wszystkich uśmiechem i dużymi błyszczącymi oczkami. Nie wyobrażamy sobie, aby mogło go zabraknąć. Cieszyliśmy się z każdego dnia. Teraz okazało się, że tych dni możemy mieć już bardzo mało!
Cieszyliśmy się z każdego dnia, z każdego uśmiechu, z każdej kolejnej umiejętności naszego maluszka, zupełnie nieświadomi tego, z czym będziemy musieli się za chwilę mierzyć. Nasz spokój zaczął powoli gasnąć po szóstym miesiącu życia Piotrusia. Byliśmy u neurologa na standardowej konsultacji, kiedy pani doktor zauważyła u synka dziwne ruchy gałek ocznych. Zwróciła też uwagę na to, że główka jest zbyt duża. W naszych myślach zapaliła się wtedy czerwona lampka. Do czasu wykonania rezonansu, na który zostaliśmy skierowani, czuliśmy ogromny niepokój. Całe beztroskie i spokojne życie pękło jak bańka mydlana, kiedy pojawiły się wyniki rezonansu. Synek znalazł się w szpitalu z podejrzeniem wodogłowia, jednak prawda była o wiele bardziej bolesna.

Badania wykazały nie tylko zaawansowane wodogłowie- wykryto również bardzo dużego guza. Po szeregu badań padła diagnoza – jeden z najgroźniejszych guzów mózgu – AT/RT.
Piotruś przeszedł operację, która wówczas uratowała mu życie – wycięcie guza. Niestety, ze względu na niebezpieczne położenie, usunięcie go w całości nie było możliwe, część musiała zostać. Złośliwy nowotwór mózgu sieje spustoszenie w maleńkim i osłabionym już organizmie Piotrusia.
Guz mózgu zamknął go w szpitalnej sali, na oddziale onkologii. W miejscu, gdzie tak wiele dzieci, zamiast do domu, idzie do nieba. Przecież nasz synek nie ma jeszcze roczku!
Niedługo Piotruś rozpocznie czwarty cykl chemii. Synek traci na wadze, jest niespokojny. Teraz jego świat, to świat pełen igieł, portów, wlewek, kroplówek, chemioterapii, spadków, przetoczeń krwi i ciągłej walki. Jestem z nim dzień i noc, noszę, przytulam, głaszczę po głowie, pocieszam, całuje rączki… Kiedy zasypia, sama płaczę i modlę się o jego zdrowie. Synek ciągle łapie infekcje: rotawirusy, zapalenie płuc, wymiotuje, nie może jeść, słabnie…

Przez chorobę Piotrusia jesteśmy rozbitą rodziną. Ja z synkiem w szpitalu. Tata z małymi dziewczynkami, które bardzo tęsknią, w domu” Musimy walczyć. W Polsce lekarze nie dają nam większych szans, dlatego szukamy ratunku w najlepszych klinikach na całym świecie.
Już teraz wiemy, że leczenie może okazać się bardzo kosztowne. Jeśli jest nadzieja, jeśli jest jakakolwiek szansa, by wyrwać naszego synka ze szpon śmierci, to musimy ją wykorzystać! Z całego serca błagamy Was o pomoc, bez której będziemy bezradnie patrzeć, jak nasz synek odchodzi! Nie chcemy i nie możemy do tego dopuścić…
Mama
––––––––
Licytacje dla Piotrusia –> KLIK (opens a new tab)
