Fundraiser finished
Piotr Pietruszewski - main photo

Życie wyszarpane śmierci. W oczach Piotrusia prośba o pomoc...

Fundraiser goal: 4 turnusy rehabilitacyjne oraz terapia komórkami macierzystymi - 5 podań

Piotr Pietruszewski, 10 years old
Zbuczyn, mazowieckie
Ciężka zamartwica urodzeniowa, znaczne upośledzenie psycho-ruchowe
Starts on: 1 March 2018
Ends on: 13 December 2018
PLN 41,067(60.22%)
Donated by 1545 people

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0213207 Piotr

Fundraiser goal: 4 turnusy rehabilitacyjne oraz terapia komórkami macierzystymi - 5 podań

Piotr Pietruszewski, 10 years old
Zbuczyn, mazowieckie
Ciężka zamartwica urodzeniowa, znaczne upośledzenie psycho-ruchowe
Starts on: 1 March 2018
Ends on: 13 December 2018

Fundraiser result

Dzięki Waszemu ogromnemu wsparciu Piotruś przeszedł 3 z 5 podań komórek macierzystych. Niestety, decyzja o dokończeniu przeszczepów została wstrzymana.

26 listopada Piotruś miał ciężki napad padaczkowy, po którym był nieprzytomny przez jedenaście godzin. Na szczęście doszedł do siebie i mieliśmy nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem. Braciszek Piotrusia urodził się 10 grudnia przez cesarkie cięcie, jak było planowane. Po trzech dniach synek miał mieć kolejne podanie komórek, tym razem tych pobranych z krwi pępowinowej swojego braciszka. Niestety, los kolejny raz nie był dla nas łaskawy...

Okazało się, że jesteśmy zarażeni toksoplazmową — ja i Maleństwo. Krew została zniszczona, nie dawała się już do przeszczepu komórek... Teraz jedziemy co Centrum Zdrowia Dziecka, terapia komórkami u Piotrusia została wstrzymana, dlatego kończymy zbiórkę przed czasem.

Mamy nadzieję, że za kilka miesięcy będziemy mogli znów zawalczyć o podanie komórek, jak tylko wyjdziemy na prostą ze zdrowiem... Dziękujemy, że byliście z nami i dzięki Wam synek mógł przejść trzy podania. Środki, których nie zdążyliśmy wykorzystać, zostaną przeznaczone na rehabilitację Piotrusia.

Bardzo dziękujemy i prosimy — trzymajcie za nas kciuki!

Wioletta, mama Piotrusia

Fundraiser description

Patrzę na mojego synka, na to jak się śmieje, biega za siostrą, wypowiada swoje pierwsze słowa. Płaczę. Patrzę na mojego synka i widzę, jak bezwiednie leży i tylko w jego oczach widzę tęsknotę za tym, czego nie ma… Mieli być obaj silni, zdrowi, szczęśliwi. Bliźniacy - nasz mały cud. Ale Piotruś nie miał szczęścia… W chwili przyjścia na świat omal nie stracił życia, później znów umierał. Żyje, ale jego i nasze życie to walka. Prosimy - pomóż nam, byśmy mogli ją kontynuować.

Tak bardzo cieszyliśmy się, gdy okazało się, że spodziewamy się bliźniąt! Mówiliśmy o tym wszystkim wokół! Chłopcy byli niezwykle ruchliwi, śmieliśmy się nawet, że będą piłkarzami - nazywaliśmy ich Lewandowski i Błaszczykowski! Ciąża przebiegała prawidłowo, nic nie zapowiadało tragedii, która miała się wydarzyć…

Piotr Pietruszewski

31 tydzień, nale trafiłam do szpitala z zagrożeniem przedwczesnym porodem! Tak bardzo się bałam, wiedziałam, że chłopcy nie są jeszcze w stanie przeżyć! Kolejne 7 tygodni upłynęło na patologii ciąży. W domu został mąż z 2-letnią córeczką, która nie rozumiała, co się dzieje: dlaczego mama jest w szpitalu? Dlaczego płacze, trzymając się za brzuszek, w którym są jej braciszkowie?

Gdy skończył się 38 tydzień, lekarze zgodzili się na poród. 24 lipca 2015 roku - najszczęśliwszy i najgorszy dzień w naszym życiu. Pierwszy synek - Michałek - przyszedł na świat bez problemu. Usłyszeliśmy pierwszy krzyk i ze zniecierpliwieniem czekaliśmy na ten drugi. Mijała minuta za minutą i nic się nie działo… Lekarz tylko stał, patrzył i czekał. Po prawie godzinie zaczęło zanikać tętno u Piotrusia! Wyjęli ze mnie synka, on sam nie miał już sił nawet przyjść na świat… Był cały siny, nie płakał. Wiedziałam, że jest źle, ale nikt nie chciał mi nic powiedzieć! Tego, co w takiej chwili czuje matka, nie da się opowiedzieć słowami…

Po chwili, która wydawała się wiecznością, przyszedł lekarz. Powiedział, że muszą zabrać Piotrusia do innego szpitala, że jego stan jest krytyczny, może nawet nie przeżyć podróży, więc trzeba go ochrzcić… Zawalił nam się świat, przestały docierać jakiekolwiek informacje. Jak to możliwe? Przecież pod moim sercem byli zdrowi, na USG widać było dwóch dużych, silnych chłopców! Piotruś był nawet większy, powinien być silniejszy! Jak to się stało, że teraz umiera…?

Piotr Pietruszewski

Tak długi czas porodu między jednym a drugim bliźniakiem doprowadził do tego, że Piotruś dostał zaledwie 2 punkty w skali Apgar. Od razu rozpoczęła się walka o jego życie - 10 minut reanimacji, doszło do wylewu krwi do mózgu. Przez kolejne dni był pod respiratorem. Ale żył… to w tamtym momencie było najważniejsze. Przez kolejne dwa miesiące codziennie dojeżdżaliśmy do szpitala oddalonego o 130 km - właśnie tam leżał nasz synek. To było jak koszmar… Jeden bliźniak w domu za maleńką siostrzyczką, a drugi walczący o życie i zdrowie, gdzieś daleko, taki samotny, malutki…

Piotruś nie umiał jeść, był karmiony sondą. Potem lekarze powiedzieli nam, że doszło do niedotlenienia mózgu i ciężkiej zamartwicy. Przez to Piotruś dzisiaj nie chodzi, nie siedzi nawet samodzielnie, nie mówi… Najgorsze w tym wszystkim są drgawki epileptyczne, które ciągną się za nim do dzisiaj, niszcząc wszystko, co wypracowaliśmy rehabilitacją. Do dzisiaj nasz 2,5-letni synek już piętnaście razy był w różnych szpitalach - w sumie ponad 200 dni. Całe nasze życie upływa na walizkach - rehabilitacje, turnusy, szpitale. Gdy Piotruś skończył 7 miesięcy, zaatakowała go ospa, która przerodziła się w sepsę. Siała spustoszenie w całym maleńkim organizmie: objęła serduszko, nerkim wątrobę… Już drugi raz w swoim krótkim życiu umierał! Doszło do zapalenia opon mózgowych, ale kolejny raz się udało - lekarze uratowali naszego synka!

Ale nie ustajemy w walce. Ciągle jeździmy do różnych specjalistów, logopedów, na terapię. Koszty leczenia niepełnosprawnego dziecka są dramatycznie wysokie, a wszystko pogarsza padaczka… Po każdym turnusie widzimy jednak olbrzymie postępy, dlatego staramy się, by synek mógł pojechać na kolejne.

Piotr Pietruszewski

Dodatkowo pojawiła się przed nami ogromna szansa - przeszczep komórek macierzystych! Dają one ogromną szansę na poprawę zdrowia Piotrusia! Najbardziej liczymy na zahamowanie padaczki, która odbiera wszystko, co wypracujemy… Pierwsze podanie jest już 28 maja! Ale niestety, choćbyśmy naszym dzieciom uchylili nieba, nie mamy po prostu pieniędzy, by za to leczenie zapłacić… W tym momencie terapia komórkami macierzystymi i rehabilitacja to jedyna nadzieja na choć częściowe poprawienie sytuacji Piotrusia. Prosimy, pomóżcie naszemu synkowi. Marzymy, że kiedyś zagra w piłkę ze swoim braciszkiem i znów będziemy na nich wołać Błaszczykowski i Lewandowski.

Z góry dziękujemy za Twoje dobre serce.

Rodzice

Select a tag
Sort by
  • Justyna
    Justyna
    Share
    PLN 10
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 15
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100
  • is
    is
    Share
    PLN X
  • schlesier
    schlesier
    Share
    PLN 100

    Szczęść Wam Boże !!!

This fundraiser is finished. See other Beneficiaries who are waiting for your support.

DonateDonate