

Mój syn umiera, a wybuch odebrał nam dach nad głową! Pomocy!
Fundraiser goal: Zakup sprzętu rehabilitacyjnego, remont mieszkania po pożarze
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
1 Regular Donor
Join- Danuta Brikshas been supporting for 1 month old
Fundraiser goal: Zakup sprzętu rehabilitacyjnego, remont mieszkania po pożarze
Fundraiser description
Nie mam wątpliwości, że Sebastian żyje dzięki pomocy wielu cudownych darczyńców, którzy wsparli naszą pierwszą zbiórkę na terapię komórkami macierzystymi. Już po pierwszym podaniu efekty były zadziwiające i gołym okiem widzieliśmy rezultaty. Syn może m.in. samodzielnie trzymać głowę! To tak niewiele, ale dla kogoś ze śmiertelną chorobą, to prawdziwy kamień milowy.
Adoptowałem dziecko, które stało się dla mnie całym światem. Uważałem, że jestem największym szczęściarzem na świecie. Mam zdrowego syna – Sebastian. Moja duma. Dwa lata później mój świat runął w zgliszczach. Mimo że udało się poprawić jego stan, Sebastian z każdym dniem jest coraz słabszy. Z każdym dniem jest coraz bliżej śmierci, a on tak bardzo chce żyć!

Po szczegółowych badaniach okazało się, że moje dziecko jest chore na najcięższy zanik mięśni – dystrofię mięśniową Duchenne'a. Wtedy jeszcze chodził. Wiecznie uśmiechnięty i nieświadomy swojej choroby. Dzisiaj Sebastian porusza się na wózku elektrycznym i nawet nie jest w stanie podnieść ręki.
Najokropniejszym uczuciem, jakiego może zaznać ojciec, patrząc na cierpienie swojego dziecka, jest bezradność. Wiem, że mój syn umiera i nic nie mogę z tym zrobić. Przerzucałbym dwie tony węgla dziennie, wszedłbym boso na Mount Everest, gdyby mogło go to uratować...

Nie wie, co to beztroskie dzieciństwo. Od samego początku słyszy słowo „rehabilitacja” częściej niż własne imię. A choroba bardzo boleśnie niszczy jego ciało powoli i systematycznie. Kręgosłup wygiął się w literę „S", a stopy zniekształciły się.
Nasza walka o wszystko skomplikowała się, kiedy w naszym budynku doszło do wybuchu gazu. Straciliśmy dom, rzeczy, szansę na funkcjonowanie, poczucie bezpieczeństwa...

Tylko w nocy mogę sobie pozwolić na płacz, bo wiem, że moje dziecko umiera. Dla niego jestem zawsze uśmiechnięty, zawsze pełen nadziei, bo jest on moim całym życiem. Pomóż mi uratować życie Sebastiana. Każda wpłata, nawet najmniejsza, daje nam szansę na odremontowanie naszego mieszkania i dalszą walkę o życie.
Nie wiem ile środków będzie nam potrzebnych. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić takiej kwoty. Dlatego raz jeszcze z całego serca proszę o wsparcie dla mojego syna. To wszystko, co mogę zrobić. Wierzę, że wspólnymi siłami damy radę.
Tomasz – tata Sebastiana