Radek Gnaś-Szybicki - main photo

Samotna mama walczy z chorobą nowotworową syna! Pomóż!

Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, sprzęt medyczny

Fundraiser organizer:
Radek Gnaś-Szybicki, 16 years old
Gniewino, pomorskie
RME miednicy IV stopnia
Starts on: 28 January 2022
Ends on: 20 February 2026
PLN 381,537
DonateDonated by 10435 people
Donate via text
Phone number
75365
Text
0177279
Cost PLN 6.15 gross (including VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-Mobile

Pledge 1.5% of tax to me

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0177279 Radosław
Available payment methods:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo
Regular support provides Radosław a sense of security and help in a difficult situation, also after the end of the fundraiser.

Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, sprzęt medyczny

Fundraiser organizer:
Radek Gnaś-Szybicki, 16 years old
Gniewino, pomorskie
RME miednicy IV stopnia
Starts on: 28 January 2022
Ends on: 20 February 2026

Fundraiser description

Radek to 14-letni chłopiec, który walczy z bardzo złośliwym nowotworem – RME miednicy – IV stopnia. Jego życie jest w niebezpieczeństwie. Potrzebna pomoc! 

------

"Twoje dziecko ma nowotwór" – te słowa trafiły we mnie niczym pociski wystrzelone z pistoletu. Przeżyłam ogromny cios, doświadczyłam bólu, jakiego dotąd nigdy nie znałam i emocji, które ciężko jest udźwignąć... To był najgorszy dzień mojego życia.

Przed poznaniem diagnozy wiedliśmy normalne, szczęśliwe życie. Ja i dwójka dzieci – córka i syn. Moje oczka w głowie, dla których zrobiłabym wszystko.  W najgorszych snach nie sądziłam, że lada moment jedno z nich będę musiała wyrywać z objęć śmierci...  

Choroba syna spadła na nas niespodziewanie w sierpniu 2020. Najpierw pojawił się ból głowy i ból pleców. Na początku byliśmy przekonani, że wszystkie te dolegliwości są wynikiem zwykłego przemęczenia. Radek zawsze był aktywny i żywiołowy. Uwielbiał sport, był w ciągłym ruchu. Nieustannie spotykał się z kolegami, grał w piłkę i jeździł na rowerze. Jednak kiedy objawy zaczęły się nasilać i dodatkowo pojawił się silny ból brzucha, wiedzieliśmy, że jak najszybciej należy skonsultować je z lekarzem. 

Radosław Gnaś-Szybicki

Radek przeszedł szereg badań. Niestety, wyniki jednoznacznie wykazały – nieoperacyjny nowotwór złośliwy miednicy z przerzutami do kręgu L3 i zmianę ogniskową w śródmózgowiu.  Załamałam się... 

Kiedy usłyszałam diagnozę, nie mogłam w to uwierzyć. Zaczęłam zalewać się łzami. Miałam ochotę krzyczeć z przerażenia i niemocy, ale nie mogłam. Wiedziałam, że muszę być silna dla mojego syna. Przecież ma tylko mnie...  Zebrałam siły i zapewniła go, że zrobię wszystko, by go uratować.

Tak zaczęła się nasza walka…

Natychmiast rozpoczęliśmy życie na oddziale onkologii dziecięcej. To miejsce, gdzie człowiek uświadamia sobie, jak bardzo niebezpieczny i bezwzględny jest nowotwór... Jednak dzięki dużemu doświadczeniu lekarzy, zaczyna również wierzyć, że jest szansa, aby go pokonać.

Radosław Gnaś-Szybicki

Niestety, przez to, że guz okazał się nieoperacyjny, Radek musiał przejść intensywną i wyczerpującą chemioterapię. Później został poddany radioterapii i wielu innym zabiegom ratującym życie. 

Całe leczenie okazało się bardzo inwazyjne. Syn stracił apetyt, bardzo schudł. Przez podawaną chemię zniknęły włosy. Przez kiepskie samopoczucie – uśmiech. Z podkrążonymi oczami i łysą główką, leżał w wielkim szpitalny łóżku. Kruchy, obolały i bezbronny... Dla mnie – jego matki – to straszliwy widok, który już na zawsze pozostanie w mojej głowie... 

Obecnie, od tych dramatycznych chwil dzieli nas kilka miesięcy. Radek wciąż przyjmuje kurację podtrzymującą. Jest pod stałą opieką wielu lekarzy i specjalistów. Do dziś nasza walka jest trudna, bolesna i niestety bardzo kosztowna. 

Radosław Gnaś-Szybicki

Choroba bardzo wyniszczyła organizm mojego syna, dlatego wciąż konieczne jest dalsze leczenie, rehabilitacja, ale także odpowiednie dieta onkologiczna. Radek codziennie musi spożywać 4 nutridrinki i inne potrzebne suplementy. Dodatkowo raz w tygodniu muszę wynajmować samochód z kierowcą, aby dojechać z synem do szpitala (72 km w jedną stronę, cztery razy w miesiącu)! To ogromne koszty... 

Wydatki piętrzą się z każdym dniem, a nasze oszczędności już dawno się wyczerpały... Jest ciężko, bo na placu boju zostałam sama. Jestem samotną mamą, mój synek i córka mają tylko mnie... Dlatego nie pozostaje mi nic innego, jak prosić Was o pomoc...

Aleksandra, mama

Radosław Gnaś-Szybicki

Pomóc możesz również poprzez udział w licytacji na Facebooku:

➡️ Licytacje dla Radka 💚 (opens a new tab)

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 200
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100
  • Robek
    Robek
    Share
    PLN 10
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100