Fundraiser finished
Radosław Babik - main photo

COVID-19 zmienił życie Radka w koszmar. Błagam, pomóż!

Fundraiser goal: Roczne leczenie i rehabilitacja po przebytym COVID-19

Fundraiser organizer:
Radosław Babik, 47 years old
Wrocław, dolnośląskie
Stan po przejściu Covid-19
Starts on: 12 May 2021
Ends on: 24 July 2025
PLN 75,449
Donated by 703 people

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0130393 Radosław

Fundraiser goal: Roczne leczenie i rehabilitacja po przebytym COVID-19

Fundraiser organizer:
Radosław Babik, 47 years old
Wrocław, dolnośląskie
Stan po przejściu Covid-19
Starts on: 12 May 2021
Ends on: 24 July 2025

Fundraiser result

Kochani, jesteście niesamowici! 💚

Piszę te słowa ze łzami wzruszenia w oczach. Bardzo dziękuję Wam za okazane wsparcie. Wasz bezinteresowny gest ukoił nas w tym trudnym okresie!

Napełniliście nasze serca nadzieją, że może być lepiej!

Żona Radosława

Fundraiser description

Nie tak wyobrażaliśmy sobie życie naszej rodziny. Nikt nie przeczuwał dramatu, jaki za moment rozegra się w naszym domu. Choć informacje o koronawirusie zalewały cały świat, myśleliśmy, że nas to nie spotka, że nas to nie dotyczy… Tymczasem COVID-19 spowodował, że to właśnie nasze życie zmieniło się w koszmar. 

Mam na imię Agnieszka, od 20 lat jestem szczęśliwie zakochana w moim mężu Radku. Mamy trójkę wspaniałych synów - 20-letniego Piotra, 15-letniego Szymona i 7-letniego Miłosza. I to właśnie na ich oczach rozegrał się dramat, który wywrócił nasze życie do góry nogami.  

Kiedy świat opanowała informacja o pandemii, drżeliśmy ze strachu nie o siebie, a o starszych członków naszej rodziny - my przecież jesteśmy młodzi, zdrowi, nic nam nie będzie. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo się mylę... 

Pewnego dnia, kiedy mąż wrócił z pracy, zaczął kaszleć. Jednak nie dopuszczaliśmy myśli, że może to być koronawirus. Wierzyliśmy, że to zwykłe przeziębienie. Natomiast kaszel doskwierał i nie dawał za wygraną. Z godziny na godzinę stawał się coraz bardziej męczący i uporczywy. Kiedy Radkowi zaczęło brakować tchu, wiedzieliśmy, że to nie są już żarty. Udaliśmy się do lekarza rodzinnego, a ten szybko skierował nas na testy. 

Na wynik testu czekaliśmy kilka dni. Radek czuł się osłabiony, zmęczony i coraz częściej nie mógł złapać oddechu. Nie wiedzieliśmy, że najgorsze miało dopiero nadejść. Kiedy włączyłam komputer, wyświetlił się komunikat: WYNIK TESTU JEST POZYTYWNY. Spojrzałam na męża i zamarłam. Mówiłam do niego, ale jego odpowiedzi nie były logiczne. Zdołałam tylko drążącą ręką wykręcić numer alarmowy 112. 

Pogotowie zabrało męża do szpitala. W domu pozostała pustka, a echo wciąż unosiło dziecięce słowa "Tato, obudź się...".

Radosław Babik

Mąż prosto z karetki trafił na odział neurologiczny, a następnego dnia na OIOM, gdzie zaczęła się walka o jego życie. Brak kontaktu, wstrząsy epileptyczne, intubacja i śpiączka. Siedziałam w szpitalu i płakałam. Dręczyły mnie pytania, na które nikt nie znał odpowiedzi: Co będzie dalej? Jak długo mąż będzie w śpiączce? Co powiedzieć dzieciom? Jak wytłumaczyć im, że tata nie wróci dziś do domu? 

17 dni - tyle czasu minęło, zanim mąż wybudził się ze śpiączki. Wspominam ten okres jako najgorszy czas w moim życiu, przepełniony niepewnością, lękiem, gorzkimi łzami.

Po wybudzeniu się ze śpiączki lekarze poinformowali nas, że COVID zostawił ogromne spustoszenie w organizmie Radka. Choroba brutalnie zniszczyła centralny układ nerwowy, zabrała sprawność męża - pojawił się zanik mięśni, postępujący niedowład czterokończynowy. Mąż miał również trudność, aby nas rozpoznać, logicznie odpowiadać na pytania, mylił ludzi, był zdezorientowany, nie wiedział, co tu robi, jaki jest dzień tygodnia. Nigdy nie zapomnę tego czasu. Pamiętam, jak wracałam z dziećmi do domu i zaciskałam pięści, żeby powstrzymać łzy. Chciałam dać naszym synkom siłę, której mi samej już zaczynało brakować...

Pierwszy weekend lipca był przez nas długo wyczekiwany. Z wielkim utęsknieniem czekaliśmy na męża i na normalność, która miała powrócić z nim do domu. Jednak na to drugie musimy jeszcze trochę poczekać. Radek nie odzyskał sprawności, nie może powrócić do pracy, jest osłabiony i inny niż wcześniej. Aby mógł powrócić do zdrowia konieczna będzie kosztowna, kompleksowa rehabilitacja neurologiczna w specjalistycznym ośrodku w Krakowie. Miesięczny koszt takiej rehabilitacji zdecydowanie przekracza nasz domowy budżet i nie stać nas na jej sfinansowanie.

Znaleźliśmy się na życiowym zakręcie, dlatego błagam wszystkich ludzi dobrego serca o pomoc. Każda, nawet najmniejsza kwota jest teraz dla nas na wagę złota. Pomóż zawalczyć nam o normalność, sprawność i powrót do sił mojego męża. Specjalistyczna i intensywna rehabilitacja to w tym momencie jedyna szansa na odzyskanie tego, co odebrał koronawirus.

Błagamy o pomoc!

Agnieszka, żona

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10
  • Leszek
    Leszek
    Share
    PLN 400
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • RM
    RM
    Share
    PLN 100
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • Jadwiga
    Jadwiga
    Share
    PLN 50

This fundraiser has finished, but Radosław Babik still needs your help.

DonateDonate