Your browser is out-of-date and some website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching fundraisers, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

Młody ojciec kontra guz mózgu! To nie czas by umierać... Pomocy!

Rafał Szczepaniak

Młody ojciec kontra guz mózgu! To nie czas by umierać... Pomocy!

Donate via text

to 75365
Text 0128876
6,15 zł (including VAT)
Donate via text now
Fundraiser goal:

nierefundowane leczenie onkologiczne, dojazdy

Fundraiser organizer: Fundacja Siepomaga
Rafał Szczepaniak, 28 years old
Łódź, łódzkie
Nowotwór złośliwy płata skroniowego - glejak IV stopnia
Starts on: 14 May 2021
Ends on: 02 August 2022

Fundraiser description

Wszystko miało być dobrze - diagnoza nie pozostawiała wątpliwości, że idziemy w dobrym kierunku… A chwilę później świat zawalił się po raz drugi, a życie znów stanęło pod znakiem zapytania. Najgorsze jest to, że w tej chwili mniej boję się śmierci niż tego, że nie zobaczę, jak dorastają moje dzieci! 

Wciąż powtarzam sobie, że muszę być silny. Nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla nich - dla mojej rodziny, która jest dla mnie całym światem. Całkiem niedawno, w sierpniu zostałem szczęśliwym ojcem bliźniaków - Antosia i Niny. Zdawało się, że w tym momencie nic nie może przerwać szczęścia. 

Rafał Szczepaniak

Niestety, chwilę później moje samopoczucie zaczęło się dramatycznie pogarszać… Miałem wrażenie, że ciało ze mną nie współpracuje - zawroty głowy wciąż się powtarzały i były tak silne, że właściwie nie mogłem normalnie funkcjonować. Podejrzewano padaczkę, ale dla pewności lekarz zalecił szczegółowe badania, które sprawiły, że wszystko, co do tej pory budowałem, runęło. Diagnoza: glejak IV stopnia. W tamtym momencie rezygnacja z walki o życie nie wchodziła w grę. Musiałem - dla siebie, dla rodziny! Wierzyłem, że terapia będzie dla mnie ratunkiem, że lekarze szybko znajdą rozwiązanie.

W grudniu, kiedy trafiłem do szpitala przeprowadzono leczenie według standardowego protokołu. Lekarze usunęli guza, następnie zostałem poddany chemio- i radioterapii. To było potworne - ból, brak sił i tęsknota za najbliższymi, których nie miałem szans zobaczyć. Pandemia sprawiła, że walkę o życie prowadziłem całkowicie sam, bo choć telefon leżał obok łóżka, nie zawsze miałem siłę po niego sięgnąć… 

Rafał Szczepaniak

Kiedy w lutym leczenie zostało zakończone byłem pełen nadziei. Niestety, ta szybko została mi odebrana - dokładnie 2 miesiące później, badania ukazały, że przeprowadzone leczenie nie przyniosło rezultatu, a guz odrósł prawie w tym samym miejscu powodując ogromne zagrożenie - zwiększający się ucisk prowadzi do niedowładów, a w konsekwencji do kalectwa. Żyję z tykającą w głowie bombą… i przerażającą świadomością, że każdy dzień może być moim ostatnim… 

W domu dwójka małych dzieci, które jeszcze przez wiele lat będą potrzebowały taty. Rodzina, którą tak bardzo chciałem stworzyć nie może zostać sama… Te myśli mnie przerażają! 

Właśnie dlatego zwracam się do Was z dramatycznym apelem o pomoc i wsparcie! Wciąż szukam pomocy w polskich i zagranicznych klinikach, które specjalizują się w leczeniu podobnych przypadków. Twoja pomocna dłoń to moja nadzieja na życie! 

Nie mam słów, by opisać to, co się dzieje w mojej głowie i sercu. Za każdym razem, kiedy biorę w ramiona Antosia i Ninę modlę się, by to nie był ostatni raz. Teraz nie mam innej możliwości, jak tylko wierzyć w to, że los postawi na mojej drodze dobrych ludzi, którzy pomogą zawrócić z życiowego zakrętu i pokonać chorobę, która odebrała wiele, ale nie zabrała jeszcze wszystkiego.

Pamiętaj, że dobro wraca!

Donate via text

to 75365
Text 0128876
6,15 zł (including VAT)
Donate via text now

Help me promote this fundraiser

Baner na stronę

Follow important fundraisers