
Amelkę ratuje tylko nierefundowany lek❗️Prosimy o pomoc dla córeczki!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, konsultacje lekarskie
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, konsultacje lekarskie
Fundraiser description
Nasz koszmar zaczął się z początkiem marca 2022 roku. Nasza kochana, 3-letnia Amelka, zwykle wesoła i radosna, po powrocie z przedszkola wyglądała inaczej niż zazwyczaj. Była senna i apatyczna, nie miała apetytu. Następny dzień był jeszcze gorszy. Amelka nie mogła utrzymać równowagi i miała trudności z mówieniem. Zaniepokojeni jej stanem udaliśmy się do szpitala.
Pierwsza diagnoza nie była straszna, ale bardzo mijała się z prawdą. Antybiotyk miał załatwić sprawę, a do poniedziałku miało być dobrze. W niedzielę było troszkę lepiej, bawiła się, ale wciąż nie mogła utrzymać równowagi. W nocy nasza córeczka zaczęła wymiotować. To nas jeszcze bardziej zaniepokoiło, pojechaliśmy znowu do szpitala. Badano ją pod kątem zapalenia ucha środkowego i błędnika. Kolejnym krokiem było badanie tomografii komputerowej główki pod narkozą. Diagnoza, którą przedstawił nam lekarz, zniszczyła nasze dotychczasowe szczęście, nasz wspólny spokój, nasze spokojne życie - guz mózgu!
Przewieziono nas karetką do specjalistycznego szpitala. Po przeprowadzeniu szeregu badań okazało się, że guz jest nieoperacyjny! Znajduje się na pniu mózgu odpowiedzialnym za większość podstawowych funkcji życiowych, takich jak oddychanie!

Biopsja wykazała, że jest to glejak IV stopnia, najgorszy z guzów, bardzo agresywny i nieoperacyjny. Powiadomiono nas, że nie ma na to leku. Zaproponowano radioterapię, która może przedłużyć naszej córeczce życie o kilka miesięcy. Nie mogliśmy uwierzyć w to co do nas mówią. Podczas pobytu w szpitalu podawano jej sterydy, aby zmniejszyć obrzęk który powstał wokół guza, przez co nie mogła samodzielnie chodzić i mówić. Po kilkunastu dniach wróciliśmy do domu, aby czekać na radioterapię.
31 marca rozpoczęła się radioterapia, którą Amelka przeszła bardzo dzielnie. Stan jej zdrowia zaczął się poprawiać, lecz nie wiemy na jak długo. Nasza córeczka odzyskała siły, zaczęła znowu samodzielnie chodzić i bawić się jak dawniej. Żyjemy z dnia na dzień, cieszymy się z każdego dnia, z każdego jej uśmiechu. Zrobimy wszystko, żeby uratować naszą dziewczynkę!
Noce spędzamy przed komputerem szukając pomocy, najmniejszego promyka nadziei na życie dla naszej Amelki. Dowiedzieliśmy się o nierefundowanym leku, który jest jeszcze w fazie testów. Zdecydowaliśmy się spróbować. To jedyna nadzieja na życie dla naszej córeczki, lecz koszty są ogromne. Dlatego PROSIMY z całego serca o pomoc. Liczy się każda podarowana złotówka.
Dziękujemy.
Justyna i Łukasz, rodzice Amelki