Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Pomocy! Matka nie może po prostu umrzeć... Potrzebny lek ratujący życie!

Karina Antczak
Zbiórka zakończona

Pomocy! Matka nie może po prostu umrzeć... Potrzebny lek ratujący życie!

42 275,00 zł ( 100.12% )
2445 donors
Goal:

Ostatnia szansa – Herceptyna - lek onkologiczny ratujący życie

Fundraising organizer: Fundacja Siepomaga
Karina Antczak, 29 years
Kotlin, wielkopolskie
Rak piersi z przerzutami
Starts at: 19 July 2018
Ends at: 19 October 2018

Previous campaigns:

Karina Antczak
43 372,78 zł ( 102.72% )
2577 supporters
12.03.2018 - 06.04.2018

Ostatnia szansa – Herceptyna - lek onkologiczny ratujący życie

43 372,78 zł ( 102.72% )

Ostatnia szansa – Herceptyna - lek onkologiczny ratujący życie

Description

Mam do wychowania córeczkę i bardzo mało czasu, by podjąć się tego wyzwania. Mam raka, który zabrał mi jedno dziecko, gdy było jeszcze w moim łonie. Wcześniej znalazłam w piersi guz, od którego zaczęła się tragedia. Mówiłam lekarzom o tym guzie, ale nikt nie zwrócił na to uwagi. Mówili, że to normalne, bo w moim organizmie szaleją hormony. Prawda była taka, że szalało coś innego – rak piersi.

Ważniejsze było dziecko, które rozwijało się w moim brzuchu. Starsza córeczka – Kornelia, wyczekiwała rodzeństwa. W 12 tygodniu serce dziecka przestało bić…

Karina Antczak

Dzisiaj zastanawiam się, co by było, gdybym nie straciła tego dziecka. Czy rozwijałoby się razem z nowotworem? Czy zdążyłabym je urodzić? Mój organizm nie podjął wyzwania, które go przerastało. Przegrałam walkę o życie dziecka, ale rozpoczęłam nową – o swoje życie…

Trzy tygodnie po stracie dziecka zgłosiłam się do innego lekarza. Czułam, że dzieje się coś złego i się nie myliłam…
Biopsja, diagnoza – złośliwy rak piersi 3 stopnia. Chemioterapia, radioterapia i 2 operacje mogą człowieka zdołować i zabrać wolę życia, ale nie, kiedy ma się 25 lat i małe dziecko w domu, które potrzebuje matki jak niczego więcej na świecie. Kiedy skończyłam leczenie zasadnicze i brachyterapię, myślałam, że może to wystarczy, że wrócę do domu i ogłoszę zwycięstwo, tymczasem okazało się, że przegrywam z kretesem.

Niestety, po upływie roku nastąpiła wznowa. Wyniki badań były przerażające: przerzut do obojczyka, dwie zmiany na płucach i zajęte śródpiersie. Rak nie odpuszcza, więc jeśli ja się poddam, zabije mnie w kilka tygodni. Teraz lekarze nie mają już pomysłu co dalej. Dostałam chemię w tabletkach i wypis do domu. Pytanie tylko po co? Żeby umierać na oczach dziecka, opadać z sił i czekać?

Pani doktor w Wielkopolskim Centrum Onkologii planuje wdrożyć leczenie Herceptyną. Niestety nie kwalifikuję się do refundacji leku, a to oznacza, że za swoją szansę muszę zapłacić pieniądze, których nie mam. Lek jest drogi, może dlatego, że często nazywa się go lekiem ostatniej szansy...

Karina Antczak

Kornelia wciąż pyta, czy będzie dobrze, a ja nie umiem już kłamać, że tak. Sama nie wiem, czy mam dość sił na walkę i czy zdążę ją w ogóle rozpocząć, zanim będzie za późno…

Jak każda matka, marzę o tym, by przy niej być, by patrzeć, jak moja córeczka rośnie i się rozwija, jak po przyjściu ze szkoły przybiega się do mnie przytulić. Boję się, że ta historia zakończy się w tym miejscu, kiedy ona jest mała, a ja mam dopiero 27 lat.

Błagam Was o pomoc teraz, kiedy jeszcze jest nadzieja, kiedy moje życie trwa i mam jeszcze nadzieję, że będzie trwało. Straciłam dziecko – to dość umierania w jednej rodzinie. Jako matka chcę, żeby moja córeczka miała matkę. Zostało mi bardzo mało czasu. Lekarka powiedziała, że kosztowną terapię muszę kontynuować i nie mogą pozwolić sobie na przerwę, inaczej rak się odrodzi!

Bez leku umrę, a moja córeczka będzie półsierotą. Proszę, dajcie mi szansę, której nie chce mi dać choroba. Proszę Was jako matka, dla której liczy się tylko jedno – dziecko.
Karina

42 275,00 zł ( 100.12% )
2445 donors

Follow important campaigns