Money box finished
Money box

RazemmozemywszystkodlaLilianki

The money box was created on the initiative of the Organizer who is responsible for its content.

Wioletta Owczarczyk

Wioletta Owczarczyk

WJeszcze niedawno nasza córeczka roześmiana biegała po pokoju, śpiewając swoją ulubioną piosenkę "Mam tę moc". Dziś leży w szpitalny łóżku, wycieńczona, blada, bez sił i włosów. A ja trzymam ją mocno za rączkę i nie chcę puścić, bo boję się, że wypuszczę ją prosto w objęcia śmierci...

 

W kwietniu nasze życie zmieniło się raz na zawsze. Lili, nasza 4-letnia córeczka nagle źle się poczuła. Najpierw pojawiły się objawy przypominające jelitówkę, alergię i ostrą migrenę, a zaraz po nich zaburzenia równowagi! Przeraziliśmy się! Szybko trafiliśmy do szpitala, gdzie córka natychmiast przeszła szereg badań

 

Chwilę później spełnił się najgorszy z możliwych scenariuszy. Usłyszeliśmy: "Musicie zostać w szpitalu, w głowie Waszego dziecka jest duża zmiana”

 

Lilianna Pietrasz

 

Słysząc te słowa patrzyliśmy na naszą córkę – wulkan energii, radości i szczęścia. Przecież to nie może być prawda! Jeszcze kilka dni temu, Lili wydawała się całkowicie zdrową dziewczynką! Poczuliśmy, jakby ktoś wyrwał nam serce.

 

Wiedzieliśmy jednak, że nie możemy się poddać. Rozpoczęliśmy walk

 

Natychmiast zostaliśmy przyjęci na oddział neurochirurgii. Córeczce założono wenflon i pobrano krew. Po 45 minutach otrzymaliśmy informację, że Lili ma wodogłowie i będzie musiała przejść operację, dlatego za kilka godzin zostanie założony drenaż w celu odbarczania z płynu mózgowo-rdzeniowego.

 

Lilianna Pietrasz

 

I zanim się obejrzałam, córka już jechała na blok operacyjny. Na szczęście zabieg - choć skomplikowany - przebiegł pomyślnie. Wiedzieliśmy jednak, że to dopiero początek. Przed nami była kolejna, niezwykle ważna operacja - wycięcia guz

 

W kwietniu nasze życie zmieniło się w oka mgnieniu. Lili, nasza 4-letnia córeczka nagle źle się poczuła. W najczarniejszych scenariuszach nie podejrzewaliśmy jednak, że powodem złego samopoczucia jest rosnący w jej główce guz.

Po wielu badaniach dowiedzieliśmy się, że potrzebna jest operacja. Bez niej nie udałoby się uratować życia naszej córeczki. Bez mrugnięcia okiem podpisaliśmy kilkanaście stron zgód i słuchaliśmy o wszystkich konsekwencjach, jakie niesie ze sobą operacja. Udało się, lekarze wycięli 98-99% guza. Poczuliśmy ogromną ulgę i radość, nasza Lili mówi, oddycha, je i się porusza.

Niestety to nie był koniec… Otrzymaliśmy diagnozę: nowotwór złośliwy mózgu
- Medulloblastoma, IV stopnia złośliwości.
To wróg, którego musimy pokonać.

Wiele razy wydawało nam się, że to wszystko co się dzieje, to zły sen…
Ale niestety to dzieje się naprawdę. Nasza kochana Lili, tańcząca gdzie się da, uśmiechnięta i śpiewająca przy każdej okazji „Mam tę moc” jest śmiertelnie chora!

Resztki guza może zwalczyć jedynie chemioterapia. Naszą rzeczywistością jest teraz oddział onkologii. Kolejne dawki chemii, badania i pobyt w szpitalu jest bardzo trudny. Codzienny płacz, krzyk, zmiany opatrunków, plątanina kabli, litry leków… Ciężko wytłumaczyć to wszystko małemu dziecku, które nie rozumie do końca co się stało.

Przed nami kosztowne leczenie za granicą i walka o powrót do zdrowia. Dla Lili zrobimy wszystko, ale potrzebujemy Waszego wsparcia. Bez pomocy nie zdołamy zebrać potrzebnych środków finansowych, kwota specjalistycznego leczenia jest poza naszym zasięgiem..Błagam pomóż nam ratować życie naszego jedynego dziecka !

Wspólnie możemy uratować Lili !

PLN 40,316Donated by 990 people

All funds accumulated in the money box were transferred
directly
to the target fundraiser:

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0202994 Lilianna

Wioletta Owczarczyk

Wioletta Owczarczyk

WJeszcze niedawno nasza córeczka roześmiana biegała po pokoju, śpiewając swoją ulubioną piosenkę "Mam tę moc". Dziś leży w szpitalny łóżku, wycieńczona, blada, bez sił i włosów. A ja trzymam ją mocno za rączkę i nie chcę puścić, bo boję się, że wypuszczę ją prosto w objęcia śmierci...

 

W kwietniu nasze życie zmieniło się raz na zawsze. Lili, nasza 4-letnia córeczka nagle źle się poczuła. Najpierw pojawiły się objawy przypominające jelitówkę, alergię i ostrą migrenę, a zaraz po nich zaburzenia równowagi! Przeraziliśmy się! Szybko trafiliśmy do szpitala, gdzie córka natychmiast przeszła szereg badań

 

Chwilę później spełnił się najgorszy z możliwych scenariuszy. Usłyszeliśmy: "Musicie zostać w szpitalu, w głowie Waszego dziecka jest duża zmiana”

 

Lilianna Pietrasz

 

Słysząc te słowa patrzyliśmy na naszą córkę – wulkan energii, radości i szczęścia. Przecież to nie może być prawda! Jeszcze kilka dni temu, Lili wydawała się całkowicie zdrową dziewczynką! Poczuliśmy, jakby ktoś wyrwał nam serce.

 

Wiedzieliśmy jednak, że nie możemy się poddać. Rozpoczęliśmy walk

 

Natychmiast zostaliśmy przyjęci na oddział neurochirurgii. Córeczce założono wenflon i pobrano krew. Po 45 minutach otrzymaliśmy informację, że Lili ma wodogłowie i będzie musiała przejść operację, dlatego za kilka godzin zostanie założony drenaż w celu odbarczania z płynu mózgowo-rdzeniowego.

 

Lilianna Pietrasz

 

I zanim się obejrzałam, córka już jechała na blok operacyjny. Na szczęście zabieg - choć skomplikowany - przebiegł pomyślnie. Wiedzieliśmy jednak, że to dopiero początek. Przed nami była kolejna, niezwykle ważna operacja - wycięcia guz

 

W kwietniu nasze życie zmieniło się w oka mgnieniu. Lili, nasza 4-letnia córeczka nagle źle się poczuła. W najczarniejszych scenariuszach nie podejrzewaliśmy jednak, że powodem złego samopoczucia jest rosnący w jej główce guz.

Po wielu badaniach dowiedzieliśmy się, że potrzebna jest operacja. Bez niej nie udałoby się uratować życia naszej córeczki. Bez mrugnięcia okiem podpisaliśmy kilkanaście stron zgód i słuchaliśmy o wszystkich konsekwencjach, jakie niesie ze sobą operacja. Udało się, lekarze wycięli 98-99% guza. Poczuliśmy ogromną ulgę i radość, nasza Lili mówi, oddycha, je i się porusza.

Niestety to nie był koniec… Otrzymaliśmy diagnozę: nowotwór złośliwy mózgu
- Medulloblastoma, IV stopnia złośliwości.
To wróg, którego musimy pokonać.

Wiele razy wydawało nam się, że to wszystko co się dzieje, to zły sen…
Ale niestety to dzieje się naprawdę. Nasza kochana Lili, tańcząca gdzie się da, uśmiechnięta i śpiewająca przy każdej okazji „Mam tę moc” jest śmiertelnie chora!

Resztki guza może zwalczyć jedynie chemioterapia. Naszą rzeczywistością jest teraz oddział onkologii. Kolejne dawki chemii, badania i pobyt w szpitalu jest bardzo trudny. Codzienny płacz, krzyk, zmiany opatrunków, plątanina kabli, litry leków… Ciężko wytłumaczyć to wszystko małemu dziecku, które nie rozumie do końca co się stało.

Przed nami kosztowne leczenie za granicą i walka o powrót do zdrowia. Dla Lili zrobimy wszystko, ale potrzebujemy Waszego wsparcia. Bez pomocy nie zdołamy zebrać potrzebnych środków finansowych, kwota specjalistycznego leczenia jest poza naszym zasięgiem..Błagam pomóż nam ratować życie naszego jedynego dziecka !

Wspólnie możemy uratować Lili !

Donations

Sort by
  • Marcin
    Marcin
    Share
    PLN 20
  • ❤🙏
    ❤🙏
    Share
    PLN 50

    Wszystko w rekach Boga

  • Roman
    Roman
    Share
    PLN 50

    Zdrowie

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN X
  • Dużoo Zdrówka kochana💋❤❤❤
    Dużoo Zdrówka kochana💋❤❤❤
    Share
    PLN 10
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50