

W walce z NOWOTWOREM ZŁOŚLIWYM jestem sama... Błagam o pomoc❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, specjalistyczna dieta
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, specjalistyczna dieta
Fundraiser description
Być może nie jestem już najmłodsza. Być może najlepsze lata mojego życia są już za mną, jednak wciąż mam w sobie siłę, by o nie zawalczyć. Choć życie nigdy mnie nie oszczędzało i nie raz wystawiało na próby, zawsze starałam się odnaleźć w nim promyki nadziei.
Mam już swoje lata, a dokładniej 68. Jestem mocno schorowana. Często brakuje mi sił. Jednak to, co wydarzyło się zaledwie dwa miesiące temu, bardzo mną wstrząsnęło. Do dziś nie potrafię się pozbierać.
Zaczęło się od silnych bólów brzucha, których przyczyny nie mogłam znaleźć. Gdy doszły do tego mocne krwawienia z odbytu, natychmiast udałam się do lekarza. Przyjęto mnie na oddział w szpitalu. Przeprowadzono masę badań, konsultowano mnie ze specjalistami i w końcu wszyscy już wiedzieliśmy, co mi dolega.
Diagnoza: nowotwór złośliwy dolnego odcinka jelita grubego. Umiejscowiony w fatalnym miejscu. Trudny do operacji, bez której moje życie będzie zagrożone.

Niestety, lekarze z kieleckiego szpitala nie podejmą się operacji. Z tego powodu skierowano mnie do szpitala w Toruniu, gdzie obecnie czekam na wyznaczenie wizyty. Nie znam jeszcze planu leczenia. Wiem tylko, że sytuacja jest na tyle poważna, że muszę jak najszybciej przejść zabieg. Później prawdopodobnie zostanie wdrożona chemioterapia i dalsze leczenie onkologiczne.
To, co mogłam na ten moment zrobić sama to zmienić dietę na bardziej rygorystyczną. Niestety, jak się okazało produkty, które mogę spożywać, są bardzo drogie. Utrzymuję się wyłącznie z emerytury, która wynosi dokładnie 1080 zł miesięcznie. Ledwo wiąże koniec z końcem.
Sytuację nie polepsza również fakt, że jestem mamą niepełnosprawnego chłopca, który bardzo mnie potrzebuje. Ze względu na mój wiek i stan zdrowia Maciuś przebywa obecnie w specjalnym ośrodku. Taka decyzja, choć bardzo trudna, była w tej sytuacji najrozsądniejsza. Tam ma zapewnioną najlepszą opiekę, a ja odwiedzam go tak często, jak tylko mogę.
Informacja o nowotworze totalnie mnie załamała. Nie wiem, co myśleć, nie wiem, co robić. Chyba najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, że jestem w tym zupełnie sama. Nie mam rodziny i bliskich. Wiem jednak, że chcę żyć i chcę zawalczyć. Niestety, bez pieniędzy całe moje starania pójdą na marne.
Nie mam kogo poprosić o pomoc. Nie mam innego wyboru. Zbiórka jest moją ostatnią nadzieją, dlatego z całego serca proszę o wsparcie finansowe! Bez Was nie dam sobie rady!
Regina

Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową
