Renata Kasprzak - main photo

Mama niepełnosprawnego syna walczy z rakiem - ratujmy życie Reni❗️

Fundraiser goal: leczenie wspomagające pokonanie nowotworu, hospitalizacja

The fundraiser includes alternative therapy

Fundraiser organizer:
Renata Kasprzak, 50 years old
Witten
Nowotwór złośliwy jajnika, chłoniak
Starts on: 11 June 2021
Ends on: 9 February 2022
PLN 29,441(67.73%)
Donated by 720 people

Fundraiser goal: leczenie wspomagające pokonanie nowotworu, hospitalizacja

The fundraiser includes alternative therapy

Fundraiser organizer:
Renata Kasprzak, 50 years old
Witten
Nowotwór złośliwy jajnika, chłoniak
Starts on: 11 June 2021
Ends on: 9 February 2022

Fundraiser description

Straciłam kilogramy, włosy, brwi, rzęsy. Straciłam siłę ciała i błysk w oku. Straciłam dawny wygląd... Jednak ani na moment nie straciłam nadziei na życie. Mimo potwornych diagnoz, które przygniatają, mimo bólu i strachu, walczę i nie poddam się, bo mam dla kogo żyć!

Mam na imię Renata, mam 50 lat. Jestem mamą Patryka, który urodził się jako niepełnosprawny chłopiec, całe życie walczyłam o jego zdrowie. Leczenie, rehabilitacja, szpitale, diagnozy, zmaganie się z systemem, biurokracją, godziny łez, dni strachu i tygodnie bezsilności... 31 lat dramatycznej walki, w której nie liczyło się nic poza moim synem. Udało mi się mimo przeciwności; mój syn, pomimo niepełnosprawności, stał się samodzielnym człowiekiem.

Nie sądziłam, że gdy skończy się walka o jego zdrowie, zacznie się inna - moja własna. O życie... W marcu 2017 roku trafiłam do szpitala z ostrym bólem brzucha. Diagnoza? Rak jajnika... Wiedziałam, że ból nie zwiastuje nic dobrego, nie sądziłam jednak, że to symptom tego, że upomniała się po mnie śmierć. Przyrzekłam, że się nie poddam, że przeżyję dla mojego syna.

Renata Kasprzak

Operacja, w wyniku której usunięto mi śledzionę, jajniki, macicę, woreczek żółciowy, kawałek jelita grubego oraz kawałek wątroby, trwała 10 godzin. Gdy jechałam na stół operacyjny, modliłam się tylko o to, by się obudzić... Udało mi się. Potem czekała mnie chemia i wyniszczające leczenie, Długo to trwało, ale doszłam do siebie. Wróciłam do pracy i cieszyłam każdym dniem. Niestety, szczęście skończyło się bardzo szybko... Kolejna diagnoza - chłoniak. 

Przeszłam drugą chemioterapię, lecz drugi raz zniosłam o wiele gorzej - organizm nie zdążył się zregenerować... Dwa razy źle zareagowałam na chemię, doszło do ciężkich reakcji alergicznych. Moje ciało powiedziało "dość".

Szansą jest dla mnie leczenie wspomagające terapię onkologiczną, która ma wzmocnić mój osłabiony chemią organizm i dać mi siłę do dalszej walki. Wierzę, że przedłuży mi życie... Niestety, nie jest refundowane. Mieszkam sama, mam tylko niepełnosprawnego syna, nie mam się do kogo zwrócić... Jedyną nadzieją jesteście dla mnie Wy - ludzie dobrej woli.

Zawsze starałam się pomagać innym, latami byłam wolontariuszką... Dziś sama muszę prosić o pomoc, choć to trudne, wolałabym sama udzielać wsparcia potrzebującym. Walczę jednak o życie i bardzo potrzebuję pomocy... Strach wrócił, a ja proszę o pomoc. Chcę żyć...

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 12.33
  • Patrycja
    Patrycja
    Share
    PLN 100
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 80
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50