
1 stycznia zniszczył naszą rodzinę❗️Najpierw niemal odebrał mi mamę, a 3 lata później – tatę❗️ Pomocy!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Mam na imię Alicja i jestem córką Renaty i Jarosława. Jeszcze niedawno walczyliśmy o życie mamy. Dziś boimy się, że stracimy oboje rodziców. Nigdy nie sądziliśmy, że znajdziemy się w tak trudnej sytuacji i będziemy zmuszeni prosić o pomoc.
Pierwsza tragedia wydarzyła się na naszych oczach 1 stycznia 2023 roku. Spędzaliśmy rodzinny czas w domu. Mama rozmawiała z nami, śmiała się i była pełna życia. Chwilę później jej serce się zatrzymało, a nasze życie legło w gruzach. Mama przeżyła, ale zapłaciła za to ogromną cenę: spastyczny niedowład czterokończynowy, utrata wzroku, długie miesiące śpiączki i ciężkiej rehabilitacji. Tata był wtedy jej głosem, siłą i opiekunem. Walczył o nią każdego dnia.

Ze względu na sytuację zostaliśmy zmuszeni umieścić mamę w DPS-ie, na szczęście niedaleko naszego domu. Ma tam zapewnioną bardzo dobrą opiekę, rehabilitację od poniedziałku do piątku, podawane leki, codzienną pionizację i ćwiczenia, by przykurcze rąk się nie pogłębiały. Mama częściowo odzyskała świadomość. Są dni, kiedy jest z nami w kontakcie, ale czasem go traci. Fizycznie jej stan się nie poprawia, dlatego rehabilitacja jest absolutnie kluczowa, by nie było gorzej.
Koszt pobytu mamy w DPS-ie to ponad 7 tysięcy złotych miesięcznie. Część pokrywana jest z renty, ale resztę musimy dopłacać razem z bratem. To ogromne obciążenie, szczególnie że 1 stycznia 2026 roku historia znów się powtórzyła! Tym razem to ja znalazłam tatę nieprzytomnego w łóżku. Dostał drgawek – bałam się, że umiera! Natychmiast podałam mu lek i wezwałam pomoc.
Lekarze początkowo podejrzewali udar, ale rezonans go wykluczył. Okazało się, że tata zapadł w śpiączkę cukrzycową. Trafił na OIOM i spędził tam tydzień. Na szczęście się wybudził, ale wciąż przebywa na oddziale neurologii. Niedługo zostanie przeniesiony na oddział rehabilitacji. Ma poważne problemy z pamięcią, luki w świadomości, trudności z funkcjami poznawczymi. Rozpoznaje nas, ale wielu rzeczy nie pamięta.

Również ruchowo jest bardzo słaby: trzęsie mu się ręka, ledwo chodzi, po kilku krokach potrafi zemdleć. Nie ma siły nawet na rehabilitację, a bez niej nie odzyska sprawności. Nie jest w stanie sam zmierzyć cukru ani podać sobie insuliny. Rehabilitacja neurologiczna i ruchowa jest jedyną szansą, by tata odzyskał choć część samodzielności.
Robimy wszystko, by uratować naszych rodziców, ale koszty nas przerastają. Fizycznie, psychicznie i finansowo jesteśmy na granicy. Dlatego z całego serca prosimy, pomóżcie nam! Każda złotówka ma ogromne znaczenie!
Dzieci Jarosława i Renaty