Urgent!
Aleksandr i Tatiana Sirbu - main photo

Śmierć chce zabrać dwoje moich dzieci - dramatyczna walka o życie rodzeństwa, RATUNKU❗️

Fundraiser goal: ratowanie życia - leczenie zagrażających życiu powikłań po przeszczepie szpiku

Fundraiser organizer:
Aleksandr i Tatiana Sirbu, 9 years old, 3 years old
Komrat
Pierwotny niedobór odporności
Starts on: 26 September 2025
Ends on: 28 June 2026
PLN 314,738(96.06%)
Still needed: PLN 12,922
DonateDonated by 6592 people
Donate via text
Phone number
75365
Text
0844415
Cost PLN 6.15 gross (including VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-Mobile

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Purpose of 1.5% of tax0844415 Sirbu

Recurring donation

2 monthly supporters
  • Anonymous
    Anonymoushad been supporting for 2 months
  • Ewa
    Ewahad been supporting for a month

Fundraiser goal: ratowanie życia - leczenie zagrażających życiu powikłań po przeszczepie szpiku

Fundraiser organizer:
Aleksandr i Tatiana Sirbu, 9 years old, 3 years old
Komrat
Pierwotny niedobór odporności
Starts on: 26 September 2025
Ends on: 28 June 2026

Fundraiser description

Co jest gorsze od śmiertelnej choroby własnego dziecka? Tylko choroba dwójki ukochanych dzieci! Przeżywamy właśnie najgorszy dramat naszego życia. Na onkologii, gdzie czuwam przy łóżku synka, a w sali obok mój mąż trzyma rączkę córeczki. Błagam o pomoc!

U Tatiany i Aleksandra wykryto chorobę, zwaną pierwotnym niedoborem odporności... Takie dzieci rodzą się z ciałem pozbawionym tarczy – świat jest dla nich niczym pole minowe. Wirus, który dla zdrowych maluszków kończy się zwykłym przeziębieniem, dla nich może być wyrokiem śmierci!

Aleksandr Sirbu

Chorobę wykryto najpierw u Tatianki. Później okazało się, że chory jest także Aleksander... Okazało się, że dzieci mają uszkodzony gen, który odpowiada za działanie układu odpornościowego... Każde kichnięcie, każdy kaszel u moich maluchów sprawia, że mój oddech zatrzymuje się na sekundę. A potem robię coś, co matki robią od zawsze: chowam strach za uśmiechem, mówię dzieciom, że będzie dobrze, i odmawiam w myśli wszystkie możliwe modlitwy świata. 

Odkąd dowiedziałam się o chorobie dzieci, intencja jest tylko jedna - żeby Tatianka i Aleksander żyli. To dramatyczna walka o ich życie. Walka, w której potrzebujemy Ciebie, bo sami nie mamy szans!

Aleksandr Sirbu

Niestety, takie dzieci często nie dożywają szkolnych lat... Umierają w bardzo młodym wieku. Pamiętam, kiedy po latach poszukiwań, okazało się, że Tatianka jest chora... Jeszcze nie zdążyłam opłakać diagnozy, kiedy przyszła informacja, że synek też... Stanęłam w obliczu strasznej myśli, że mogę pochować nie jedno, ale dwoje moich malutkich dzieci...

U dzieci nie zadziałało nic... Ani antybiotykoterapia, ani wiele innych metod leczenia. Okazało się, że są bardzo trudnymi przypadkami, a ich choroba jest bardzo ciężka... Jedyną szansą był przeszczep szpiku od zdrowego dawcy. Komórki zdrowego szpiku mogą wtedy rozwinąć się w komórki układu odpornościowego i odbudować go tak, by walczył z infekcjami.

Niestety przeszczep, choć daje nadzieję na życie, jest jak druga bitwa – równie wyniszczająca. Chemia, izolacja, kroplówki, sterylne sale, parząca skóra... To bitwa, której można nie przeżyć. 

Aleksandr Sirbu

Aleksander i Tatiana są już po przeszczepie... Trzymamy się tej nadziei, bo tylko to nam zostało. Trwa jednak kolejna i wykańczająca walka – czekanie, czy przeszczep się przyjmie, leczenie wszystkich skutków ubocznych i pogodzenie się z faktem, że choroba pozostanie w moich dzieciach na zawsze.

Z córką wciąż jesteśmy w izolacji po przeszczepie, w tzw. „boksie”. Niestety to synek potrzebuje najbardziej opieki. Po przeszczepie pojawiły się u niego powikłania – problemy z przewodem pokarmowym, wymioty i wysypka na całym ciele. Lekarze wciąż badają dokładne przyczyny, ale jedno pewne i potwierdzone: skórne GvHD (przeszczep przeciwko gospodarzowi).

To dramatyczna diagnoza – własny organizm staje się wrogiem, a przeszczepione komórki atakują ciało. W jego obecnym stanie te objawy zagrażają jego życiu!

Pakiet, za który zapłaciliśmy w szpitalu, obejmował obserwację i leczenie przez 6 miesięcy po przeszczepie. Niestety ten okres kończy się 2 października, a moje dzieci wciąż potrzebują specjalistycznej opieki! Nie mamy już pieniędzy, a musimy zapłacić szpitalowi za dalsze leczenie! To jedyny sposób, by nie dopuścić do najgorszego!

Aleksandr Sirbu

Jeśli przeszczep się przyjmie, wtedy przed nami kolejny etap: rehabilitacja, odbudowanie odporności i leczenie skutków ubocznych, które na pewno zostawiły ślad w małych ciałkach moich dzieci. To długa droga, ale jedyna, by mogły wrócić do życia, które choć trochę przypomina normalne dzieciństwo.

Nie proszę o nic dla siebie – proszę o szansę dla moich dzieci. Szansę, by mogły oddychać bez bólu, bawić się jak ich koledzy i po prostu żyć. Każda złotówka to dla mnie cegiełka nadziei, że będzie jeszcze dla nas światełko poza murami szpitala... Tak bardzo, ale to bardzo się boję.

Proszę, nie zostawiajcie nas samych... Pomóżcie nam!

Olga, zrozpaczona mama

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Adam
    Adam
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN X

    Jezu ufam Tobie

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100