
Ula chciała żyć! Profilaktyczna operacja zakończyła się tragedią... Pomóż rodzinie po stracie ukochanej mamy i żony!
Fundraiser goal: Pomoc po stracie najbliższej osoby
Donate via text
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Pomoc po stracie najbliższej osoby
Fundraiser description
Kilka dni temu życie Grzesia i jego córek zmieniło się bezpowrotnie. W jednej chwili świat się zatrzymał... Zmarła Ula, ukochana żona, mama, przyjaciółka, nauczycielka i niezwykle dobry człowiek – odeszła w wieku zaledwie 39 lat.
Ula była nosicielką mutacji genu BRCA1, która znacząco zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwór piersi i jajnika. W jej rodzinie rak dotknął najbliższych – najpierw zachorowała jej ciocia, a później również bliska kuzynka, która była nosicielką tej samej mutacji. Ula wiedziała więc, z czym wiąże się to obciążenie i po konsultacjach z lekarzami podjęła trudną, ale świadomą decyzję o profilaktycznej obustronnej mastektomii.

Wszystko miało być dobrze! Ula podeszła do zabiegu z myślą o swoim zdrowiu, ale i przyszłości najbliższych. Chciała towarzyszyć swoim córkom w codzienności i obserwować jak dorastają. Nikt nie mógł przewidzieć tego, co wydarzy się chwilę po operacji – jedna godzina zmieniła wszystko. Zabieg, który miał być dla Uli krokiem w stronę bezpieczniejszej przyszłości, zakończył się dramatem.
Zaledwie około godziny po wybudzeniu z narkozy doszło do nagłych powikłań pooperacyjnych – Ula doznała zatoru tętnicy płucnej. Pomimo natychmiastowej pomocy i podjętych działań ratunkowych, jej życia nie udało się uratować. Została po niej pustka, której nie da się opisać słowami... Ale przede wszystkim została rodzina, której z dnia na dzień odebrano żonę i mamę.

Grześ, mąż Uli i ich dwie córeczki 3-letnia i 12-letnia zostali sami. Dotychczas Ula była ich całym światem, była więcej niż tylko mamą i żoną. Była niezwykle energiczną, ciepłą, empatyczną i pełną życia osobą. Miała w sobie coś, co sprawiało, że ludzie czuli się przy niej dobrze. Potrafiła dawać innym radość, zainteresowanie i poczucie, że są ważni.
Ula pracowała jako przedszkolanka, poświęcając swój czas i serce najmłodszym. Była również nauczycielką tańca. Jej odejście dotknęło nie tylko najbliższą rodzinę, ale również ogromną liczbę osób, które ją znały, kochały, podziwiały i miały szczęście spotkać na swojej drodze. Wiemy, że żadne pieniądze nie zwrócą Uli jej mężowi i córkom. Nie wypełnią pustki po mamie ani nie cofną czasu.
Ta zbiórka może jednak sprawić, że w najtrudniejszym momencie Grześ z córkami nie zostaną sami! Nie pozwólmy, aby po tak ogromnej tragedii musieli samotnie mierzyć się również z ciężarem codzienności. Dziękujemy każdemu, kto wpłaci, udostępni zbiórkę, napisze dobre słowo lub po prostu będzie z nimi. Pomóżmy im przejść przez ten niewyobrażalnie trudny czas!
Bliscy i przyjaciele rodziny