
Przy nich muszę być silna. To w ukryciu płaczę z bólu, że nie dam rady... Proszę, pomóż mojej rodzinie!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Piszę to z ogromnym wstydem i bezsilnością. Zawsze radziłam sobie sama. Zawsze powtarzałam, że dam radę. Dziś pierwszy raz w życiu mówię: Już nie daję rady. Nie mam sił. Jestem załamana.
Jestem mamą dwójki wspaniałych dzieci, które potrzebują mnie każdego dnia. Moja dorosła już córka ma zespół Downa. Jest po operacji serca, ale towarzyszy jej więcej chorób współistniejących. Nie rozumie świata tak jak jej rówieśnicy, ale kocha najmocniej jak potrafi! Jest moją dumą.
Moja Dominika potrzebuje stałej opieki. Nawet leczenie zębów musi odbywać się pod narkozą, ponieważ jest to dla niej bardzo trudne doświadczenie. Niestety opieka specjalistów, zabiegi i terapie to ogromne koszty.
Mój synek Franek ma natomiast stwierdzony autyzm od 3. roku życia oraz orzeczenie niepełnosprawności w stopniu znacznym. Regularnie chodzimy do psychologa i psychiatry, by zapewnić mu możliwość funkcjonowania i samodzielności, ale los jest okrutny. Astma u Franka sprawia, że nie może biegać i skakać jak inne dźwięki. Zaraz dostaje ataku duszności. Każdy dzień to zatem walka o rozwój i bezpieczeństwo. Ale kiedy Franek się uśmiecha, wiem, że warto pchać go do przodu.

A ja?
Ja od ponad 10 lat zmagam się z bólem, który dziś jest już nie do zniesienia. Jestem po kilku operacjach, w tym po usunięciu żylaków, ponieważ nogi puchły i bolały tak bardzo, że nie mogłam funkcjonować. Niedawno otrzymałam też diagnozę zwyrodnienia stawów. Ból ocierania się kość o kość jest tak silny, że leki uśmierzą go może na trzy godziny. Potem znów czuję, jakby pękały żywcem.
Ale ten ból jest nieporównywalny do bólu płynącego ze strachu, że któregoś dnia nie dam rady ustać na nogach, nie zaprowadzę syna na terapię czy do przedszkola, że nie pomogę córce przy codziennych czynnościach. Zdecydowałam się poddać zabiegom i terapii kolan, kosztującej nawet kilka tysięcy. Dla nich.
Niestety nie mam już oszczędności, nie kwalifikuję się też do zapomogi. Jedyne co mi pozostało, to poprosić o wsparcie, bo tym razem nie poradzę sobie z kwotą leczenia. Dlatego proszę o szansę, by dalej być aktywną mamą, biegać, śmiać się i skakać z moimi dziećmi, a nie gasnąć na ich oczach.
Monika