
Rysio walczy o życie❗️Prosimy o pomoc, by kupić mu cenny czas... By nowotwór nie zabrał go w wieku zaledwie 6 lat!
Fundraiser goal: Zakup nierefundowanego leku, leczenie onkologiczne, pomoc w trudnej sytuacji
Donate via text
Fundraiser goal: Zakup nierefundowanego leku, leczenie onkologiczne, pomoc w trudnej sytuacji
Fundraiser description
Na początku lipca nasze życie się zatrzymało... Usłyszeliśmy przerażającą diagnozę – nasz synek, zaledwie 6-letni Ryś, zachorował na DIPG (rozlany naciekający glejak pnia mózgu), jeden z najbardziej agresywnych nowotworów mózgu wieku dziecięcego... Zaczęła się dramatyczna walka z bezlitosną chorobą... O to, by Ryś został z nami jak najdłużej, by jego życie nie skończyło się w wieku zaledwie 6 lat!

Rysio jest naszym ukochanym synkiem – pełnym ciekawości świata, uśmiechu i marzeń. Uwielbia naukę, przyrodę, szachy i podróże. Każdy dzień z nim to odkrywanie świata na nowo...
Synek tak czekał na wakacje nad morzem... Na zabawy w piasku, budowanie zamków na plaży i kąpiele w morzu. Wyjechaliśmy ze zdrowym dzieckiem... Choroba długo nie dawała żadnych objawów. Nagle, podczas wyczekiwanego wyjazdu, Ryś zrobił się apatyczny... Zaczął mówić wolniej i ciszej. W pewnym momencie zaczęło uciekać mu oczko. Pojechaliśmy do szpitala w Słupsku.
Po wstępnych badaniach usłyszeliśmy słowa, które wstrząsnęły nami jak żadne inne w życiu... Nowotwór centralnego układu nerwowego. Wtedy jeszcze nie bylo wiadomo, jaki...

Dalej wszystko potoczyło się bardzo szybko... Transport do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawia, kolejne badania... Na rezonansie okazało się, że w gółówce jest guz, którego obraz odpowiada DIPG... To wysoce złośliwy i w zasadzie nieoperacyjny nowotwór pnia mózgu, występujący głównie u małych dzieci. Charakteryzuje się bardzo agresywnym przebiegiem i bardzo, bardzo złym rokowaniem...
Obecnie Rysio jest nadal od opieką Centrum Zdrowia Dziecka i przechodzi radioterapię. Leczenie na szczęście trochę poprawiło jego stan, który bardzo się pogorszył... Synek w pewnym momencie przestał mówić, chodzić, miał problemy z połykaniem. Nowotwór niestety mocno wpływa na wzrok - Ryś widzi podwójnie, ucieka mu oczko. Musi nosić przepaskę na oku, dlatego kupiliśmy mu paskę i strój pirata, żeby sprawić mu choć trochę radości w tej arcytrudnej szpitalnej rzeczywistości...
Niestety, po zakończeniu radioterapii w Polsce nie ma już możliwości dalszego leczenia przyczynowego. Rokowania przy tej chorobie są naprawdę dramatyczne. Nie potrafimy pogodzić się z myślą, że nie możemy zrobić nic więcej.

Naszą nadzieją jest leczenie lekiem, który od zeszłego roku jest dostępny w USA. Jak tylko dostaniemy kwalifikację do leczenia i kosztorys, ustawimy kwotę zbiórki, ale musimy działać już teraz! Terapia jest dostępna wyłącznie za granicą i wiąże się z ogromnymi kosztami, które przekraczają możliwości naszej rodziny. Koszt leku to ponad 30 tysięcy dolarów miesięcznie... To jednak póki co jedyny sposób, żeby wydłużyć naszemu Rysiowi życie...
Dlatego z całej mocy naszych serc prosimy o pomoc. Każda wpłata przybliża nas do zdobycia leku, który może dać Rysiowi to, o co dziś walczymy najbardziej – czas. Czas na kolejne partie szachów, rodzinne podróże, wspólny śmiech i dzieciństwo, które nie powinno kończyć się tak wcześnie...
Jeśli nie możesz wesprzeć nas finansowo, udostępnij naszą zbiórkę. Każde dobre słowo, każda wpłata i każde udostępnienie mają ogromne znaczenie.
Dziękujemy z całego serca za każdą okazaną pomoc i za to, że jesteście z nami w tej najtrudniejszej walce o życie naszego synka.