
Nie pozwól, aby złośliwy nowotwór odebrał dzieciom matkę❗️
Fundraiser goal: Zakup leków, badania lekarskie, dieta, dojazdy, leczenie wspomagające
Fundraiser goal: Zakup leków, badania lekarskie, dieta, dojazdy, leczenie wspomagające
Fundraiser description
Jestem mamą dwóch wspaniałych córek, jedna ma 15 lat, a druga tylko 5. Nasze życie zmieniło się w jednej chwili – wtedy kiedy lekarz powiedział, że jestem śmiertelnie chora!
W lipcu 2022 roku otrzymałam diagnozę: rak inwazyjny piersi hormonozależny z przerzutami do węzłów chłonnych. Guz zaczął naciekać na opłucną, w której zbierał się płyn. Woda zbierała się w szybkim tempie, co utrudniało mi oddychanie!
Przy głębokim oddechu, ból był ostry, przeszywający. Co kilka dni drenaż ściągał 7 litrów płynu, który gromadził się w płucach! Jednak podczas ostatniego drenażu, doszło do odmy opłucnej.
Z tego powodu trafiłam do szpitala. Byłam bardzo słaba, a zapadnięte płuco sprawiało, że ciężko było mi oddychać. Założono mi dren do opłucnej i podłączono do aparatury, w celu rozprężenia płuca. Po trzech tygodniach płuco na szczęście wróciło do pierwotnego stanu.
Przeszłam 6 czerwonych chemii, które niestety nie zadziałały skutecznie. Doszło do tego, czego wszyscy się bali – guz się powiększył! Nie wiadomo, czy kolejna chemia zadziała w sposób właściwy i cofnie komórki nowotworowe…
Niedługo czeka mnie badanie tomografem, który ma wykazać czy pojawiły się przerzuty. Jestem przerażona i boję się dnia, w którym otrzymam wynik. Napięcie, jakie odczuwam, jest niewyobrażalnie ciężkie!
Mam dzieci, to dla nich muszę żyć. Pragnę zobaczyć jak dorastają, wkraczają w dorosłość, zakładają swoje rodziny. Chcę towarzyszyć im na każdym z tych etapów, dlatego chwytam się każdej deski ratunku!
Oprócz tradycyjnych metod leczenia, wielką nadzieję pokładam w leczeniu wspomagającym. Wierzę, że uda mi się zatrzymać chorobę i nie dopuścić do powstania kolejnych przerzutów.
Leczenie jest jednak dla mnie bardzo kosztowne. Dlatego proszę Was o wsparcie finansowe, abym mogła być zdrowa, nadal żyć i wychowywać moje dzieci. Liczy się dla mnie każda złotówka.
Bardzo dziękuję każdemu, kto nie przejdzie obojętnie obok mojej prośby. Nie poddaję się, cały czas pracuję zawodowo, oczywiście w miarę moich możliwości. Mam wsparcie od rodziny, znajomych i przyjaciół, co daje mi ogromne siły do dalszej walki. Najważniejsze są dla mnie moje córki, które kocham nad życie i nie wyobrażam sobie, żeby miały zostać same.
Sabrina