Serce zbyt chore, by żyć... Antosia czeka na ratunek!

Closed
Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
Supported by 3 895 people
158 323 zł (100%)
Goal
Operacja serca w Szpitalu Uniwersyteckim w Munster

Antosia Polańska, 12 months

Toruń, kujawsko-pomorskie

Wada serca HLHS, zespół Turnera

Started: 30 August 2019
Ends: 10 January 2020

Poprzednie zbiórki

367 756 zł (100,08%)
pokrycie kosztów porodu i operacji serca w Klinice Uniwersyteckiej w Munster

9 879

20.03.2019 - 15.07.2019

pokrycie kosztów porodu i operacji serca w Klinice Uniwersyteckiej w Munster

9 879

367 756 zł

20.03.2019 - 15.07.2019

Jeśli życie jest cudem, to życie Antosi jest cudem po stokroć! Choć nie dawali jej szans, trzymamy ją w ramionach, modląc się, by dane nam było spędzić jak najwięcej dni razem… Gdybyśmy nie trafili do Munster, gdyby to tam Tosia nie przyszła na świat, gdyby prof. Malec nie przeprowadził operacji serca, która uratowała jej życie, naszej córeczki mogłoby dziś nie być. Zostałoby puste łóżeczko, a w naszych sercach rana nie do zagojenia… Pomogliście nam, to dzięki Wam mamy Antosię! Dziś ponownie błagamy o pomoc, by cud jej życia mógł trwać.

Antosia Polańska


Nasz świat runął, gdy dowiedzieliśmy się, że dziecko, na które tak czekamy, prawdopodobnie umrze… Lekarze dawali jej tylko 5% szans na przeżycie. Co wtedy czuje człowiek? Tego bólu nie da się opisać, jest gorszy, niż każdy ból fizyczny… Bezradność, rozpacz, dramatyczne poszukiwanie choć cienia nadziei… Nasz starszy synek już cieszył się, że będzie miał siostrę! Jak mieliśmy mu powiedzieć, że nie zdąży jej nawet poznać?


Od wielu lat staraliśmy się o drugie dziecko. Gdy się udało, radość była ogromna! Zaraz jednak zamieniła się w najczarniejszą rozpacz… uż w 13 tygodniu ciąży jak grom z jasnego nieba spadła na nas tragiczna informacja — nasza maleńka córeczka jest bardzo chora. Wtedy wszystko się skończyło. Wtedy też wszystko się zaczęło — nasze drugie życie, w którym najważniejszym celem stało się jedno — ocalić Tosieńkę.

Antosia Polańska


Podczas standardowego badania lekarz stwierdził u córeczki przezierność karkową na poziomie 7 mm, ogólny obrzęk, nieprawidłowy przepływ do lewej komory serca oraz brak przewodu żylnego. Zostaliśmy poinformowani o podejrzeniu zespołu Turnera oraz wady serca. Usłyszeliśmy, że szanse na donoszenie ciąży są minimalne, że prawdopodobnie sama się zakończy w najbliższym czasie. Oznaczało to, że w każdej chwili nasze dziecko może umrzeć! 


Każdego dnia dotykaliśmy, brzucha modląc się, by to serduszko jeszcze biło. Tosia miała nie doczekać nawet porodu… Jej wola życia okazała się jednak ogromna! Nie tylko dotrwała do dnia, w którym mogliśmy się spotkać, ale nadal jest tu z nami! Nie byłoby to możliwe, gdyby nie tysiące wspaniałych osób, które zechciały pomóc małej dziewczynce. Dziewczynce, której jeszcze przecież z nami nie było…

Antosia Polańska


Wbrew dramatycznym prognozom Antosia z dnia na dzień się rozwijała, rosła, a serduszko nadal biło! Zrobiliśmy też badania genetyczne - wykazały, że Tosia nie ma wad genetycznych! Niestety, po porodzie, już w Munster powtórne badania pokazały coś innego… Córeczka urodziła się nie tylko z wadą serca, ale także z zespołem Turnera. Okazało się, że Tosia miała tylko 1% szans, by dożyć poród, przeżyć i być z nami. To cud!

Drugim cudem było to, że na czas trafiliśmy do profesora Malca. Jeszcze, gdy Tosia była pod moim sercem szukaliśmy dla niej ratunku i trafiliśmy na klinikę w Munster. Gdy prof. Malec wysłał nam decyzję, że będzie operować, płakaliśmy ze szczęścia. Potem kolejny raz, gdy pasek na zbiórce córeczki zazielenił się dobrem Waszych serc...

Antosia Polańska

Zdążyliśmy wtedy, modlimy się, by zdążyć i teraz... Gdy Tosia przechodziła swoją pierwszą operację, która uratowała jej życie, miała tylko kilka dni. Baliśmy się o nią, ale wiedzieliśmy, że w lepsze ręce nie mogła trafić... Potem przyszedł prof. Malec, powiedział, że wszystko poszło zgodnie z planem! Radość? To słowo to zdecydowanie za mało... Antosia leżała wśród tych wszystkich kabli, ledwo było ją widać. Widok mógłby przerażać, ale my wiedzieliśmy - własnie w tej chwili córeczka dostała swoją szansę na życie!


Tosia ma pół serduszka, które musi bić i wystarczyć na całe życie. A my robimy wszystko, by te trwało jak najdłużej, by mogła być szczęśliwa tu z nami. Tak bardzo baliśmy się, że jej pierwszy oddech okaże się ostatnim, że nie dane nam będzie się nawet poznać… Dziś boimy się o jej przyszłość, bo bez zakończenia cyklu trzech operacji jej serce nie pozwoli jej dożyć dorosłości...

Antosia Polańska


Dzisiaj, gdy trzymamy ją w ramionach, nie umiemy już wyobrazić sobie życia bez niej. Bez tych małych rączek, słodkiej buźki, bez prześlicznego uśmiechu… Tosia skradła nasze serca i mamy głęboką nadzieję, że i Wy ją pokochacie i dacie jej szansę na życie… Za kilka miesięcy musimy wrócić do Munster na kolejną planowaną operację, która pozwoli jej serduszku bić. Bez Was się nie uda.

Ewelina i Szymon, rodzice Tosi

Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
Supported by 3 895 people
158 323 zł (100%)