By w sercu nie zabrakło nadziei... By nadal mogło bić...

Closed
Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
Supported by 685 people
23 398 zł (100%)
Goal
Cewnikowanie serca w Klinice Uniwersyteckiej w Munster

Helenka Ratajczak, 17 months

Luboń , wielkopolskie

wada serca AVSD

Started: 18 March 2019
Ends: 04 June 2019

Już wiem, że trzeba marzyć ostrożnie. Nie można brać życia za rogi i igrać z losem. Pokornie życzymy sobie z żoną teraz tylko jednego - zdrowia dla naszych dzieci. A w szczególności dla Helenki… Nasza wymarzona córeńka niedawno skończyła roczek, a ma za sobą już dwie ratujące życie operacje serca. A przed nią kolejne…

Staliśmy się najszczęśliwszymi ludźmi na świecie, kiedy urodził się nasz synek Janek. Radość przepełniała nasze serca. Zawsze chcieliśmy mieć dwójkę dzieci, dlatego gdy dwa lata później dowiedzieliśmy się, że po raz drugi będziemy rodzicami - byłem w stanie góry przenosić. Wszystkie badania i usg wychodziły książkowo, do czasu… Ginekolog skierował nas na badania prenatalne. Takie, które wykonuje każda kobieta w ciąży. Grunt usunął nam się spod nóg, kiedy lekarz powiedział: „Dziewczynka ma wadę serca. Muszą państwo niezwłocznie iść do kardiologa”. Żona była w rozsypce. Już w gabinecie zaczęła płakać. Ja nie wierzyłem, że to prawda - to nie mogła być prawda. Lekarz się pomylił. No bo jak to, przez pół ciąży wszystko w porządku, a tu nagle taki cios? Nikt nie spodziewał się, że to dopiero początek złych wieści… W niedługim czasie  z powodu komplikacji po zabiegu zmarł tata żony. Zamiast z radością wyczekiwać narodzin Helenki, drżeliśmy o każdy dzień i jeszcze nie mogliśmy się pogodzić z odejściem teścia.

Helenka Ratajczak

Wizyta u kardiologa była największym stresem w naszym życiu. Nadal nie przyjmowałem do wiadomości, że nasza córeczka ma chore serduszko - liczyłem na to, że na kolejnej wizycie lekarz powie, że się pomylił, że wszystko jest w porządku. Takie rzeczy przecież się zdarzają - błąd ludzki, sprzęt źle działał. Lekarz jednak się nie pomylił, potwierdziło się, że serduszko jest chore- Helenki serduszko miało ubytek przegrody przedsionkowo-komorowej. Na domiar złego, jakbyśmy jeszcze mieli za mało, poinformowano nas, że większość dzieci z taką wadą serca choruje też na zespół Downa. Bezsilni, bezradni, kompletnie rozbici nie wiedzieliśmy, co będzie dalej. Nie mieliśmy już żadnej nadziei, że spotka nas coś dobrego. Panicznie baliśmy się wyników testów genetycznych. Los odkrył karty tuż przed Bożym Narodzeniem. Znowu płakaliśmy, ale tym razem ze szczęścia. Helenka nie ma zespołu Downa! Nasza piękna córeczka urodziła się 8 lutego 2018 roku i dostała 10 punktów w skali Apgar. Życie Helenki rozpoczęło się, a tym samym walka o to, by trwało...

Helenka Ratajczak

Zamiast tulić córeczkę w ramionach, nasz mały cud został zabrany na oddział neonatologii. Błyskawicznie wykonywane badania i konsultacja kardiologiczna potwierdziły diagnozę z ciąży. Był ubytek w przedsionku, ale to nie było najgorsze… Dopiero teraz okazało się, że lewa komora serduszka jest niedorozwinięta. Nasza dzielna córeczka walczyła o życie mając tak naprawdę tylko jedną komorę w maleńkim serduszku. W tej sytuacji lekarze zadecydowali o operacji, która miała uniemożliwić dalszy rozwój wady i nie dopuścić do powstanie nadciśnienia płucnego. „Banding” miał dać jej czas do operacji korekcji komory serduszka.

11 kwietnia 2018 roku nadszedł ten dzień - Helenka została zabrana z naszych objęć i w asyście lekarzy zabrana na blok operacyjny. Zamknęły się drzwi, a dla nas świat przestał istnieć. Wiedzieliśmy, że operacja potrwa kilkanaście godzin, ale żadne z nas nawet na moment nie opuściło miejsca pod drzwiami. Wpatrzeni w światło korytarza bloku operacyjnego trwaliśmy targani wszelkimi emocjami. Nikomu nie życzę przeżywania tego, co my tam przeżyliśmy - bezradni, czekający, aż lekarze oddadzą nam Helenkę. W końcu zobaczyliśmy naszą kruszynkę… Wielkim plaster na mostku i maseczka tlenowa zakrywały ją prawie całą. Ale żyła! Przeżyła najtrudniejszą dobę po operacji, wybudziła się z narkozy i dzień po dniu dochodziła do siebie. Po wypisaniu ze szpitala Helenka nadal była konsultowana przez specjalistów, którzy podjęli decyzję o cewnikowaniu serca. Po pół roku oczekiwania, 6 listopada znowu znaleźliśmy się pod drzwiami bloku operacyjnego.

Helenka Ratajczak

Helenka po cewnikowaniu serca od razu została przewieziona na OIOM, a lekarze zabrali nas na rozmowę. Okazało się, że założona opaska jest zbyt luźna. Ciśnienie w serduszku nadal rosło, a my musieliśmy szybko podjąć decyzję. Strach o jej życie nas paraliżował. Wiedzieliśmy, że musimy się zgodzić na operację, bo to jedyna możliwość ratująca życie Helence. Ale ona nadal była taka maleńka, a lekarze mieli wtłoczyć w jej ciałko narkozę i ponownie otworzyć klatkę piersiową. Nie pozostało nam nic innego, jak powiedzieć "tak" i się modlić. Helenka w ten sposób została przygotowana do operacji lewej komory serca, która ma się odbyć w Munster. Tylko operacja może sprawić, że nasza córeńka będzie mogła żyć z całym serduszkiem. Zaplanowane cewnikowanie w Munster da nam odpowiedź, kiedy będzie możliwa operacja na otwartym sercu Helenki. I tu potrzebujemy pomocy.

Aby zabieg mógł się odbyć, musimy zebrać kilka tysięcy euro. To ogromna kwota. Z całego serca wierzymy, że pieniądze nie będą przeszkodą w dążeniu do zdrowia i normalnego życia Helenki. Codziennie rano Janek, starszy brat Heli, gdy tylko się obudzi, pędzi do niej dać buziaka. Gdy wraca z przedszkola, upewnia się, że Helenka jest w domu. Bardzo przeżywa, kiedy jego siostrzyczka jest w szpitalu. Często pyta: „Tatusiu, czy Helenka będzie kiedyś zdrowa?” - „Będzie syneczku, obiecuję ci…” - odpwiadam i proszę Was, pomóżcie mi dotrzymać tej obietnicy danej synkowi.

Artur i Ola, rodzice Helenki

Loading...

20 zł

Multikino

4 darowizny na tę zbiórkę, ostatnia
7,67 zł

Adquesto

Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
Supported by 685 people
23 398 zł (100%)