By chore serce Marcela mogło dalej bić...

Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
Supported by 458 people
25 290 zł (22,51%)
To reach our goal: 87 050 zł
Donate Donate
Goal
Operacja serca w Munster - jedyna szansa na ocalenie życia

Marcel Wolnicki, 15 years

Sosnowiec, śląskie

wada serca: brak zastawki tętnicy płucnej bez ubytku międzykomorowego ze znacznie poszerzoną prawą komorą serca oraz tętniakowatym poszerzeniem pnia tętnicy płucnej

Started: 14 February 2019
Ends: 01 October 2019

Wielka blizna na piersi mojego syna każdego dnia przypomina o koszmarze. Gdy na niego patrzę, ciągle widzę maleńkiego Marcela podłączonego pod niezliczone kable… Wtedy jak zahipnotyzowana patrzyłam na ekran, na którym podskakująca zielona linia informowała o tym, że serce mojego dziecka nadal bije. Bałam się, że rytmiczne pikanie zastąpi długi, przeciągliwy pisk. Dzisiaj znów się o to boję, bo serce Marcela może zatrzymać się na zawsze! Konieczna jest pilna operacja, która kosztuje mnóstwo pieniędzy… Bardzo proszę o pomoc. Marcel bardzo chce żyć!

Marcel Wolnicki

W lutym 2004 roku na świat przyszło nasze drugie dziecko, syn Marcel. Gdy rodziła się starsza córka, byliśmy podekscytowani i szczęśliwi. Tym razem było inaczej - dominował głównie strach, bo Marcel miał urodzić się z niebezpieczną wadą serca! Dowiedzieliśmy się o tym w połowie ciąży, gdy podczas badania USG lekarz na chwilę zamilknął… Wpatrywał się długo w jakiś punkt na monitorze, a mnie sparaliżował lęk. W końcu powiedział, że z serduszkiem jest coś nie tak…


W tamtej chwili radość i szczęście zniknęły. W ich miejsce wstąpił ogromny strach i niedowierzanie… Przecież to nie mogła być prawda! Niestety, w szpitalu w Katowicach wykonano badania prenatalne, które potwierdziły diagnozę - wada serca. Do końca ciąży byliśmy pod opieką lekarzy, każdego dnia drżąc ze strachu o życie synka. Wiedzieliśmy, że urodzi się przez cesarskie cięcie, by zminimalizować ryzyko, a potem od razu pojedzie na stół operacyjny. Tak też było.

Marcel Wolnicki


W naszych głowach było mnóstwo pytań: co będzie dalej? Jakie szanse będzie miał Marcel? Jak będzie wyglądało jego leczenie i przyszłość? Niestety, nie poznaliśmy odpowiedzi… Zaraz po przyjściu na świat Marcel trafił do inkubatora, nie dane nam się było przytulić, nacieszyć sobą… Oddział Patologii Noworodka, z którego wielu maleńkich pacjentów nigdy nie wychodzi. Niestety, wada serca okazała się bardzo poważna: brak zastawki tętnicy płucnej, poszerzona prawa komorą serca tętniakowate poszerzeniem pnia tętnicy płucnej. Na domiar złego Marcelek miał niewydolność oddechową.

Lekarze stwierdzili jednak, że poczekają z operacją - mieliśmy być pod stałą obserwacją. Po 15 dniach mogliśmy wrócić do domu! Nadszedł czas pełen radości, a jednocześnie obaw i niepewności. Nie wiedzieliśmy, jak Marcel będzie się rozwijał i jak będzie sobie dawał radę ze swoją wadą. Do czwartego roku życia synek był pod stałą kontrolą poradni kardiologicznej. Dwa razy do roku byliśmy w szpitalu na rozmaitych badaniach. W końcu zapadła decyzja, na którą tak długo czekaliśmy - będą operować!

1 kwietnia 2008 roku mój mały synek pojechał na salę operacyjną. W trakcie zabiegu lekarze zamknęli ubytki, wykonali plastykę tętnicy płucnej i usunęli zdeformowaną zastawkę tętnicy płucnej. Okazało się także, że wada była bardziej rozległa niż przypuszczano pierwotnie… To były najgorsze godziny naszego życia, gdy pod salą operacyjną czekaliśmy na jakiekolwiek informacje. Na szczęście wszystko się udało, a Marcelek powoli wracał do zdrowia. Mógł bawić się i rozwijać jak inne dzieci, chociaż zdecydowanie częściej się męczył. Cieszyliśmy się każdym dniem wiedząc jednak, że to kiedyś się skończy…

Marcel Wolnicki


Minęło kilka lat. Marcel wkroczył w okres dojrzewania, zaczął intensywnie rosnąć. Niestety, jego serce nie nadąża... Szybkie bicie, zawroty głowy, omdlenia - ostatnio coraz częściej musimy jechać na SOR. Dzisiaj już wiemy, że serce nie daje rady, konieczna jest ponowna operacja! Marcelek musi mieć wszczepioną zastawkę tętnicy płucnej i wykonaną plastykę tętnicy. Niestety, w przypadku synka to jest bardzo utrudnione, bo przez szeroki pień tętnicy nie można zrobić operacji wykonując jedynie zabieg cewnikowania, który jest mniej ryzykowny. Konieczna jest operacja na otwartym sercu. Podczas niej serce się zatrzyma, a synek zostanie podłączony do krążenia pozaustrojowego… Przez te kilka godzin będzie żył dzięki maszynie, a my będziemy modlić się o to, by wszystko poszło zgodnie z planem. Marcel się boi, ale wie też, że to dla niego jedyna szansa na życie. Musi się udać...


Reoperacja będzie niezwykle skomplikowana, dlatego chcemy, by przeprowadził ją doświadczony specjalista. Po wielu wizytach i konsultacjach w ośrodkach kardiochirurgicznych trafiliśmy do profesora Edwarda Malca. Dostaliśmy kwalifikację do operacji w Niemczech, w klinice w Munster - jednym z najlepszych miejsc na świecie! Niestety NFZ nie finansuje leczenia tam, dlatego musimy uzbierać bardzo dużą kwotę… Nie mamy wiele czasu, bo operacja musi odbyć się już w tym roku! Bardzo prosimy o pomoc, by serce Marcela mogło bić wiele, wiele lat… Nasz synek ma dopiero 15 lat. To nie jest czas, by bać się śmierci!


Agnieszka, mama Marcela

Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
Supported by 458 people
25 290 zł (22,51%)
To reach our goal: 87 050 zł
Donate Donate