

Jeśli jego serce się zatrzyma, nasze pękną na zawsze!
Fundraiser goal: Operacja wrodzonej wady serca w niemieckiej klinice w Munster - III etap
Fundraiser goal: Operacja wrodzonej wady serca w niemieckiej klinice w Munster - III etap
Fundraiser result
7 czerwca Miłosz przeszedł operację swojego serduszka! Choć pierwsze dni po operacji były bardzo ciężkie, wszystko się udało. Serce Miłoszka jest już bezpieczne. Wszystko dzięki Wam – ludziom o ogromnych sercach, którzy postanowili ratować Miłosza! Zobaczcie sami:
"4 czerwca stawiliśmy się w klinice na oddziale kardiologii. Zostaliśmy bardzo miło powitani i przyjęci. Dzień był pełen wrażeń, badań, konsultacji z lekarzami i anestezjologami. Miłoszek dzielnie to zniósł i wreszcie zmęczony zasnął. Następnego dnia odbyło się cewnikowanie serca. Towarzyszyliśmy Miłoszkowi do momentu uśpienia. Czekaliśmy z niepokojem na oddziale. Po dokładnym obejrzeniu jego serduszka lekarz stwierdził, że jest to dobry czas na przeprowadzenie trzeciego etapu. Ta odbyła się 7 czerwca. Tego dnia rano pożegnaliśmy się z synkiem i odprowadziliśmy go na salę operacyjną. Mogłam być z nim do momentu uśpienia, trzymałam go za rękę, z wielkim bólem serca dałam mu ogromnego buziaka i wyszłam. Baliśmy się, ale z całego serca wierzyliśmy, że wszystko się uda, że jego serduszko da radę. Nie mieliśmy innego wyjścia, wiedzieliśmy, że trafił w najlepsze ręce profesora Malca, który zawalczy o lepsze życie naszego synka. Modliliśmy się i czekaliśmy na zakończenie operacji, która trwała 4 godziny. To były 4 godziny strachu... W końcu otrzymaliśmy telefon, że operacja przebiegła pomyślnie, Miłosz jest na własnym oddechu i jego stan jest stabilny. Pełni radości pobiegliśmy do niego. Wyglądał bardzo ładnie, chociaż był podłączony do monitora i mnóstwa kabli.
Po pierwszym dniu pobytu na OIOM-ie stan był stabilny i został przeniesiony na oddział kardiologii. Cieszyliśmy się ogromnie, że szybko dochodzi do siebie, lecz nasze szczęście trwało tylko kilka dni. Nastąpił kryzys i jego stan drastycznie się pogorszył. Miłosz był opuchnięty, obolały nie chciał jeść, ani pić. Zrobiono wszystkie badania i okazało się, że to powikłania pooperacyjne, które mogą wystąpić przy tego typu operacji, czyli płyny gromadzące się w opłucnej!
Profesor pocieszał, że to normalne i trzeba przeczekać ten kryzys. Założono mu dreny i odciągano płyny. Miłoszek był dziesięciokrotnie drenowany. Niestety przeszedł też poważne zakażenie, trwała walka o jego życie. Wdrożono mu trzy różne antybiotyki i kontrolowano codziennie wyniki badań. Byliśmy przerażeni, uświadomiliśmy sobie, że możemy go stracić. Ciągle jednak byliśmy przy nim. Nawet gdy spał przytulaliśmy go i trzymaliśmy ciągle za rękę. Prosiliśmy Boga, żeby nam go nie zabierał. Tak wiele już przeszedł.
Długo nie było poprawy, staliśmy w miejscu. Profesor mówił, że Miłosz jest naprawdę poważnym przypadkiem. Przez dwa tygodnie Miłoszkowi podawano osocze i trzykrotnie przetaczano mu krew.
Po długiej walce stan Miłoszka z dnia na dzień zaczął się jednak poprawiać. Zmniejszały się płyny, a parametry szły do góry. Stan serduszka zaczął się stabilizować! 3 sierpnia opuściliśmy klinikę i mogliśmy wrócić do domu. Miłosz biega, bawi się, psoci i cieszy się życiem.
Niestety jest też zła informacja – czas spędzony w klinice w Munster znacznie się wydłużył Wstępny kosztorys obejmował operację i czas rekonwalescencji obejmujący 30 dni. Przekroczyliśmy ten czas pobytu w klinice o 29 dni. Nie dało się inaczej. Życie napisało inny scenariusz. Miłosz wymagał bardzo długiej rekonwalescencji. Mamy ogromny dług do spłacenia na konto kliniki i bardzo krótki termin spłaty. Nie dysponujemy tak dużą sumą pieniędzy. To znacznie przekracza nasze możliwości finansowe.
Dziękujemy wszystkim za okazaną dotychczas pomoc i kolejny raz o nią prosimy. Po raz kolejny nie mamy wyjścia. Dzięki Waszej pomocy Miłosz został zoperowany w Niemczech, ma szansę na normalne życie, biega, bawi się nie męcząc się przy tym. Ma piękne różowe usteczka i paznokcie nie są już sine. Prosimy ten ostatni raz – z Tobą ta walka jest o wiele łatwiejsza".
