Fundraiser finished
Sława Bogdaszewska - main photo

Błagam, nie pozwól mi przerwać leczenia...

Fundraiser goal: Leczenie boreliozy

Fundraiser started by:
Sława Bogdaszewska, 46 years old
Kalisz, wielkopolskie
Borelioza, zaawansowane zmiany w obu stawach biodrowych
Starts on: 11 September 2017
Ends on: 19 November 2018
PLN 10,486(29.93%)
Donated by 362 people

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0095463 Sława

Fundraiser goal: Leczenie boreliozy

Fundraiser started by:
Sława Bogdaszewska, 46 years old
Kalisz, wielkopolskie
Borelioza, zaawansowane zmiany w obu stawach biodrowych
Starts on: 11 September 2017
Ends on: 19 November 2018

Fundraiser result

Bardzo dziękuję wszystkim darczyńcom za pomoc w zbiórce na leczenie!

Dzięki Waszym wpłatom na leczenie obrzęki w nogach całkowicie zniknęły! Także przykurcze prawej nogi w całości ustąpiły. Stałam się silniejsza i sprawniejsza, odleżyny się oczyściły z martwicy. Niestety, leczenie musiałam przerwać z powodu braku dalszych środków. Po antybiotykoterapii chciałam kontynuować leczenie, by nastąpiła jeszcze większa poprawa. Także najnowsze badania potwierdzają w dalszym ciągu istnienie patogenów. Niedługo ruszy kolejna zbiórka, już teraz proszę o ponowna pomoc!

Fundraiser description

Ugryzienie kleszcza, zła diagnoza i 7 lat błędnego leczenia. Miałam dwadzieścia kilka lat, kiedy straciłam wszystko. Właściwą diagnozę postawiono zbyt późno – wtedy, kiedy moje ciało było już zniszczone przez boreliozę. Niewiele później zmarł mój mąż. Dopiero niedawno wyszłam z depresji i odzyskałam siły, by walczyć o swoje zdrowie. Proszę, pomóż mi...

Sława Bogdaszewska

1999 rok. Spontaniczny wyjazd, kilka dni na łonie natury. W Bieszczadach – ukochanych górach. Sława chciała wyrwać się z miasta, chwilę odpocząć. Miała 20 lat – kto w tym wieku wytrzymałby cały czas w jednym miejscu? Z gór wracała z mnóstwem zdjęć zapisanych na kliszy aparatu i dobrymi wspomnieniami. Wracała na studia, do swoich przyjaciół. Nigdy nie pomyślałaby, że za chwilę straci swoje dawne życie. Z gór wiozła jeszcze jedną rzecz – ukąszenie kleszcza.

Pierwsze objawy pojawiły się dopiero po jakimś czasie. Na drugim roku studiów Sława zapisała się na aerobik. Zdarzało się, że po zajęciach bolała ją noga, ale szybko zrzuciła to na problem ortopedyczny. Myślała, że to efekt jakiegoś dawnego stłuczenia; coś, czym nie należy się przejmować. Tak naprawdę choroba ujawniła się dopiero po studiach, po kilku latach od wyjazdu w góry… W tym czasie wyszła za mąż, znalazła prace. Wszystko się układało. Niestety noga, która już wcześniej bolała, była w coraz gorszym stanie. Pojawiły się problemy z chodzeniem. Któregoś dnia wstałam rano i nie mogłam postawić kroku. Od razu pojechałam do lekarza. Zrobiono mi rezonans magnetyczny i postawiono diagnozę – stwardnienie rozsiane. Powiedziano mi, że powoli, zupełnie świadomie będę tracić władzę nad całym swoim ciałem – wspomina Sława.

Sława Bogdaszewska

Przez 7 lat Sława była niewłaściwie leczona. Jednocześnie bakterie przeniesione przez kleszcza siały coraz większe spustoszenie w organizmie. Boreliozę bardzo trudno jest zdiagnozować, u Sławy mylono ją ze stwardnieniem rozsianym. Pojawiały się coraz większe problemy z chodzeniem i koordynacją ruchową. Na początku ciężko było podważyć diagnozę lekarzy, objawy stwardnienia wyglądają bardzo podobnie. Leczenie SM nie przynosiło jednak żadnych efektów. Stan Sławy pogarszał się w bardzo szybkim tempie. Moje życie stało się męczarnią. Chodziłam na rehabilitację, ćwiczyłam. Z czasem musiałam zrezygnować z pracy, choroba posadziła mnie na wózek.

Dopiero w 2013 roku zrobiono mi dodatkowe badania – te pod kątem bakterii.  Wyniki wywróciły wszystko do góry nogami. Przez 7 lat nie wiedziałam, że choruję na boreliozę, a ona, zupełnie niezauważona niszczyła mój organizm. Bakterie zaatakowały układ nerwowy. Długo nieleczona borelioza prowadzi do bardzo poważnych powikłań. U Sławy doprowadziła do niedowładu nóg, problemów z koordynacją ruchów rąk i osłabienia całego organizmu. Leczyłam się około osiem miesięcy antybiotykami. Niestety antybiotyki przyjmowane dożylnie sprawiały, że pękały mi żyły.

Myślałam, że moja choroba to najstraszniejsza rzecz, jaka mogła mi się przytrafić. Życie pokazało mi, że nie istnieje coś takiego, jak limit nieszczęść. Cztery lata temu zmarł mój mąż. Dzisiaj nie chcę do tego wracać, nie potrafię o tym mówić. Wpadłam w bardzo głęboką depresję. Na pewien czas przerwałam leczenie… – wspomina Sława.

Sława Bogdaszewska

Gdyby nie przyjaciele, którzy wtedy byli ze mną, nie wiem, jak wyglądałoby teraz moje życie. Dzięki nim po pewnym czasie wróciłam do leczenia. Dobrano mi odpowiedni sposób podawania antybiotyku dożylnego. Niestety koszt leczenia antybiotykami dożylnymi jest olbrzymi, dodatkowo konieczne jest założenie portu do żyły centralnej. Nie stać mnie na to. Moja renta jest na to zbyt niska.  

Nie chcę po prostu wegetować. Chcę mieć ciągle plany i siły na ich realizację. Oprócz leczenia bakteryjnego, muszę leczyć się na rany odleżynowe i kontynuować rehabilitację. Niestety to wszystko kosztuje. Proszę Cię o pomoc, bo tylko z Tobą jestem w stanie odzyskać dawne zdrowie. Nie zostawiaj mnie, proszę. 

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 30
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 25
  • Xxx
    Xxx
    Share
    PLN X
  • Dominika
    Dominika
    Share
    PLN 50

    Powodzenia!

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 25

Sława Bogdaszewska is still fighting for recovery. Support the current fundraiser.

DonateDonate