Fundraiser finished
Sławoj Filipowicz - main photo

Straszliwa i nieuleczalna choroba odebrała mi sprawność... Proszę, pomóż mi ją odzyskać!

Fundraiser goal: Zakup kombinezonu do rehabilitacji

Fundraiser organizer:
Sławoj Filipowicz, 30 years old
Poznań, wielkopolskie
Stwardnienie rozsiane
Starts on: 7 November 2023
Ends on: 15 November 2024
PLN 28,436(102.81%)
Donated by 432 people

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0379974 Sławoj

Fundraiser goal: Zakup kombinezonu do rehabilitacji

Fundraiser organizer:
Sławoj Filipowicz, 30 years old
Poznań, wielkopolskie
Stwardnienie rozsiane
Starts on: 7 November 2023
Ends on: 15 November 2024

Fundraiser result

Udało się! To niesamowite widzieć, jak pasek na zbiórce w końcu się zapełnił! 💚

Dzięki Tobie udało mi się zebrać kwotę na zakup kombinezonu! Marzenia o wstaniu, o chodzeniu, o funkcjonowaniu jak normalny człowiek dzięki Tobie nie będą tylko marzeniami.

Jeszcze raz z całego serca i tak po prostu, po ludzku, DZIĘKUJĘ!

Sławoj

Fundraiser description

Cześć, mam na imię Sławoj. Mam dopiero 28 lat, ale moje życie już od długiego czasu nie wygląda tak, jak reszty rówieśników. Zamiast poznawać świat, cieszyć się życiem i snuć plany na przyszłość, moja codzienność to leki, cztery ściany mojego mieszkania i nadzieja, że uda się spowolnić postęp nieuleczalnej choroby…

O chorobie dowiedziałem się przypadkowo – przez ból pleców. Chodziłem do lekarzy, którzy przepisywali kolejne leki przeciwbólowe i polecali rehabilitację. Niestety, żadne działania zalecane przez specjalistów nie przynosiły ulgi. Było to bardzo niepokojące, więc końcu zostałem przebadany tomografem. Pani neurolog po obejrzeniu wyników powiedziała wtedy, że "ten ból pleców to może być najmniejszy problem".

Okres diagnozowania trwał dość długo, na początku jeden szpital, rezonans, pobranie płynu mózgowo-rdzeniowego... Drugi rezonans, posądzanie o uszkodzenia w układzie nerwowym boreliozy. W tamtym okresie próbowałem jeszcze żartować z choroby, mówiąc, że gdybym był geniuszem – byłbym jak Stephen Hawking. Później okazało się, że to nawet nie jest ta sama choroba. Kilka miesięcy później po raz drugi leżałem na oddziale neurologii. Tym razem lekarze przed wypisem powiedzieli mi, że jeszcze nie mogą mi wpisać oficjalnie choroby przez brak objawów klinicznych, ale nie powinienem mieć już złudzeń. 

Nie sądziłem, że dostanie oficjalnej diagnozy, może dostarczyć tyle radości, ale kiedy na wypisie znalazło się "G-35 Stwardnienie Rozsiane" – mogłem zacząć leczenie. Jest to może jednak trochę mylące określenie – mojej choroby w końcu się nie da wyleczyć. Program lekowy miał jedynie zahamować jej rozwój.

Ku mojej rozpaczy okazało się, że leki nie działają. Cały czas powtarzam sobie, że zadziałają, że bez nich byłoby jeszcze gorzej… Jednak pierwsze leki nie pomogły, drugie i trzecie też zostały odstawione ze względu na brak skuteczności. Niedługo będą już czwarte. A ja co roku w okresie wakacyjnym muszę przejść kolejną hospitalizację w szpitalu z nowym rzutem choroby. Dwa ostatnie rzuty były drastycznie mocne. W te kilka lat "przeszedłem" drogę od biegania dla sportu – do wielkiego wysiłku, żeby pójść pod prysznic.

Nie sądziłem nigdy, że w tak młodym wieku jakakolwiek choroba mogłaby odebrać mi tak wiele. Całe dnie leżę w łóżku, jakakolwiek choćby drobna aktywność wymaga ode mnie nadludzkiego wręcz wysiłku. Wyjście o kulach do sklepu pod domem jest niczym zdobycie Mount Everestu. Przestałem już wierzyć, że cokolwiek jeszcze się zmieni. Myśląc o ukończeniu studiów, albo zrobieniu czegokolwiek miałem wrażenie, jakbym czytał książkę, albo oglądał film. Ta historia była dla mnie zupełnie obca

Na całe szczęście znalazłem wybawienie, Kombinezon Mollii. Nie wierzyłem, że nagrania, które znalazłem w Internecie, są prawdziwe. "No jasne, babka ledwo chodzi, a później biega jakby nigdy nic". Pojechałem jednak na testy, bo co innego pozostało?

Na miejscu w kombinezonie siedziałem 60 minut, odczuwając delikatne mrowienie w prawej ręce, dopiero po skończonej godzinie okazało się, że wstaje! Idę! Mogę iść bez niczyjej pomocy! Efekty były zdumiewające i niewiarygodne, taki efekt utrzymuje się do ok. 48 godzin, z resztą o samym działaniu nie będę zbyt dużo pisał, nagrania mówią same za siebie. Koszty zakupu takiego kombinezonu to jednak aż 26 tysięcy złotych! Niestety, tym momencie to niewyobrażalna dla mnie kwota...

Potrzebuje Waszej pomocy, aby móc zakupić ten sprzęt i dalej żyć normalnie, bez zniewolenia przez chorobę. Proszę, wesprzyjcie mnie w walce o sprawność i dajcie nadzieję na powrót na studia, do pracy, do życia…

Sławoj

Donations

Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN X
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN X
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN X

This fundraiser has finished, but Sławoj Filipowicz still needs your help.

DonateDonate