

Zaatakował mnie RAK trzustki, ale nie mam zamiaru się poddać❗️Proszę o pomoc❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Mam na imię Sławomir i jestem w trakcie jednej z najważniejszych walk w swoim życiu. Zdiagnozowano u mnie guza głowy trzustki. Choroba pojawiła się niespodziewanie, ale nie odebrała mi tego, co najważniejsze: wiary i nadziei, że uda mi się wygrać tę walkę.
Wszystko zaczęło się od objawów, które trudno było zignorować: zażółcenia skóry. Wcześniejsze badania, w tym tomografia, nie pokazywały żadnych niepokojących zmian. Dopiero rezonans magnetyczny z kontrastem ujawnił naciek w obrębie trzustki. Rozpocząłem dalszą, dokładniejszą diagnostykę w poszukiwaniu odpowiedzi.
W październiku 2025 roku pękł mi przewód żółciowy między trzustką a wątrobą, trafiłem do szpitala i konieczne było protezowanie dróg żółciowych. Żółć zalała trzustkę. Nikt wtedy nie przypuszczał, że sprawa okaże się aż tak poważna. Kolejne badania i konsultacje doprowadziły do decyzji o chemioterapii przedoperacyjnej, by zmniejszyć zmianę i ułatwić zabieg.
Moja sytuacja jest jednak bardzo nietypowa. Jedna z biopsji wskazała na guz łagodny, co w przypadku trzustki jest bardzo rzadkie! Lekarze podchodzą jednak do tego z dużą ostrożnością i chcą mieć absolutną pewność. Czekam na kolejną biopsję, która ma ostatecznie potwierdzić charakter zmiany i przesądzić o dalszym leczeniu. Chemii jeszcze nie rozpocząłem, bo wszystko ma się dopiero dokładnie wyjaśnić. To czekanie nie jest łatwe, ale staram się myśleć pozytywnie.

Na co dzień prowadzę z żoną firmę poligraficzną. Nie leżę bez sił. Trochę schudłem, ale funkcjonuję normalnie, działam i myślę o przyszłości. Od ponad 20 lat razem z żoną tańczymy taniec towarzyski. To nasza pasja i odskocznia od rzeczywistości. Mimo, że po usłyszeniu diagnozy moje życie trochę się zmieniło, staram się przygotować do leczenia i sprawdzić wszystkie możliwe, rozsądne opcje.
Choroba nowotworowa niestety nie jest naszej rodzinie obca. W 2018 roku moja żona Małgorzata usłyszała diagnozę raka piersi. Przeszła operację, radioterapię i stale musi przyjmować leki hormonalne. Dziś mimo własnych kontroli i obaw, jest przy mnie każdego dnia. Mamy też dorosłą córkę, która jest blisko i daje nam ogromną siłę.
Postanowiłem zwrócić się do Was z prośbą o pomoc, by móc sprawdzić dodatkowe możliwości leczenia, nowoczesne terapie i środki farmakologiczne, a także przygotować się na rehabilitację po operacji. Wierzę, że ta droga ma sens. Nie poddaję się, tylko walczę! Każda forma pomocy ma dla mnie ogromne znaczenie. Z góry dziękuję każdemu, kto zdecyduje się mnie wesprzeć.
Sławomir
